Łodzianie nie zdali egzaminu w sylwestra! Mimo próśb o północy wokół schroniska dla bezdomnych zwierząt huczało od wybuchów jak na wojnie

Agnieszka Jedlińska
Agnieszka Jedlińska
Marta Olesińska i Babku, ambasadorka adopcji wraz z podopiecznymi czekały aż noworoczna kanonada się skończy. Schronisko
Dyrekcja i pracownicy schroniska dla bezdomnych zwierząt przy ul. Marmurowej do ostatniej chwili wierzyli, że pandemia i zakaz wychodzenia z domu pozwoli podopiecznym schroniska w spokoju przeżyć tę najtrudniejszą dla czworonogów noc w roku. Niestety kanonady petard i huk fajerwerków nie były ani skromniejsze ani bardziej ciche niż w ubiegłych latach. Sąsiedzi schroniska nic sobie nie robili z tego, że psy i koty za płotem schroniska panicznie się boją odgłosów i zapachu jaki się z tym wiąże. Strzelano przez kilkadziesiąt minut kilka, czy kilkanaście metrów od płotu placówki, a pojedyncze strzały słychać było przez cały wieczór.

Niestety łodzianie po raz kolejny pokazali, że na pierwszym miejscu stawiają własną uciechę nie przejmując się ani rządowymi nakazami, ani pandemią ani tym bardziej zwierzętami, bo z powodu wybuchów cierpią nie tylko te bezdomne, ale także domowi, zadbani pupile oraz zwierzęta wolno bytujące oraz małe dzieci i osoby starsze, schorowane.

Bardzo mi przykro, że ludzie ludziom i zwierzętom fundują taką "rozrywkę". Każdego roku, pomimo próśb i apeli. Nie dorośliśmy chyba do tego żeby inaczej niż poprzez odpalenie fajerwerków uczcić Nowy Rok. Daleko nam do empatii, do myślenia o innych - mówi Marta Olesińska, dyrektor schroniska.

Marta Olesińska od lat prowadzi kampanię społeczną "#nie strzelam w sylwestra", do której przyłączają się aktorzy, artyści, politycy, sportowcy, dziennikarze i zwykli ludzie. Niestety wciąż dla wielu łodzian najważniejsza jest chwila niebezpiecznej uciechy akcesoriami pirotechnicznymi, nie liczą się zwierzęta ani ludzie, którzy też bardzo źle znoszą takie wybuchy.

Całkowity zakaz strzelania w Nowy Rok na pewno nie wyeliminuje tego zjawiska, bo jeszcze potrzebne są narzędzia, środki do egzekwowania przepisów, zakazów. Informowanie i edukacja też zawodzą, ale uważam że absolutnie nie należy z tego rezygnować dodaje Marta Olesińska.

W ciągu czterech dni, kiedy w różnym natężeniu słychać było wybuchy petard do schroniska trafiło 20 przerażonych psów. Polowa z nich wróciła już do swoich opiekunów. Trzeba pamiętać, że przerażone psy mogą biec przed siebie bardzo długo nim się zatrzymają, często w zupełnie obcej okolicy. Do schroniska mogą trafić dopiero po kilku dniach. Warto więc zguby szukać do skutku. Strona z nowymi zwierzętami jest aktualizowana codziennie i wszystkie znajdy można na niej znaleźć. Własnego psa można odebrać w każdej chwili.
W schronisku jest ponad 220 szczekających czworonogów.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie