Łódź – Warszawa: Z PKP droga przez mękę! Spóźnienia, zbyt krótkie składy, awaria ogrzewania...

(jaz)
Podróż pociągiem PKP Intercity do Warszawy, szczególnie zimą, to dla wielu ekstremalne przeżycie...
Podróż pociągiem PKP Intercity do Warszawy, szczególnie zimą, to dla wielu ekstremalne przeżycie... Jacek Zemła
Prezes Urzędu Transportu Kolejowego wezwał spółkę PKP Intercity do natychmiastowej reakcji na skargi pasażerów, korzystających z połączeń na trasie Łódź – Warszawa.

Oczekuje na informacje o konkretnych działaniach, które przewoźnik zamierza podjąć, by poprawić sytuację pasażerów na tej trasie. To reakcja na falę niezadowolenia z usług spółki. Podróżni od dłuższego czasu skarżą się na nagminne spóźnienia, cięcia w rozkładzie jazdy, zbyt krótkie składy i częste awarie ogrzewania w wagonach.

Problemy z dojazdami do Warszawy zaczęły się w ubiegłym roku, kiedy wznowiono remont torów na odcinku Skierniewice – Warszawa Zachodnia. Pociągi z Łodzi do stolicy jadą ponad dwie godziny, choć obiecywano, że już od 2012 roku podróż będzie trwała 65 minut. Teraz w ogóle nie mówi się już o takim czasie jazdy, a pasażerowie marzą, by docierać do Warszawy w 90 minut, jak to było przed rozpoczęciem remontu w 2006 roku.

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
M82

A nie lepiej przeprowadzić się gdzieś bliżej Warszawy?
Wiadomo, że mieszkania są droższe (wynajem lub kupno), ale dużo czasu i pieniędzy można zaoszczędzić na dojazdach. Gdybym się spóźnił do pracy o 40 minut to od razu zostałbym zwolniony z pracy.
Poza tym nie wyobrażam sobie mieć dzieci i wciskać och dziadkom. Dziadkowie są g*****, że dają się tak wykorzystywać. Jeśli nie stać nas na to, żeby jedno z nas mogło nie chodzić do pracy to powinno się nie mieć dzieci!!

M
MW

Również dojeżdżam do W-wy do pracy. Tylko po co się licytować? PKP powinno zapewnić komfortowe warunki podróży zarówno nam Łodzianom jak i mieszkańcom Żyrardowa. A tak puszczają krótkie składy bo "ci z Żyrardowa/Skierniewic to jadą krótko więc mogą postać" a w druga stronę "w Żyrardowie się poluzuje to usiądą a jak nie to już na pewno w Skierniewicach"
Myślicie że dlaczego nie ma obowiązkowych miejscówek? Bo by się okazało że pociągi są przeładowane.

a
anonim

Tylko że my wypracowywujemy niemały % PKB szanowny Panie, a nie siedzimy w Polsce C czekając na zbawienie.

F
Freeman

Uważasz że to jest ciężka przeprawa?? Ja wstaje o 4:30 jadąc z Żyrardowa do mojego miejsca pracy w Warszawie docieram na 8 z kawałkiem... Spania w pociągu nie ma żadnego bo miejsc juz prawie nie ma, wszystkie zajęte w Łodzi a udziału w szarpaninie o tych kilka wolnych nie chce mi się brać... Powrót nie lepszy docieram przeciętnie o 19 ostatnio nawet 20... Zjem ogarnę z lekka mieszkanie i spać.. To jest paranoja i tak cały tydzień więc delikatnie chciałem zasugerować, że Żyrardów mimo tego że jest tylko 50 km od Warszawy też ma....

g
gość

Niestety wiem o czym piszesz, bo sam dzień w dzień mam to samo.

A
Agata

Bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że masz w sobie jeszcze duże pokłady sił. Rozumiem Twoją frustrację. Wszyscy dojeżdżamy tymi cholernymi pociągami bez alternatywy. To jest jakach pieprzona paranoja. Trzymaj się! Odpracuj straty z córeczką w weekend, jeśli to możliwe!

M
Maja

Uważacie że narzekamy??? To zapraszam do mojego życia:
5 rano pobudka. 30 minut na mycie i jedzenie. Dojazd na dworzec i szukanie ciepłego przedziału w którym może uda się dospać godzinkę czy dwie (o ile jadę Łodzianinem bo jeśli pociąg zatrzymuje się na stacjach pośrednich to o spaniu nie ma mowy). Zazwyczaj koło 8 przebudzenie. Za oknem zamiast Warszawy Zachodniej pole nie wiadomo gdzie. Zaczyna się licytacja. Spóźnienie 10 minut czy 50? A może znowu utkniemy na 1,5 godziny? Stres, frustracja, kalkulowanie ile i kiedy znowu trzeba będzie odrabiać. W pracy komentarz szefowej: "co dzień to dłużej..". Zbywam niewyraźnym pomrukiem i znowu zostaję godzinę dłużej w pracy żeby nadrobić poranne spóźnienie. Po pracy ruszam w drogę powrotną. Na dworcu już od wejścia widzę, że jest źle. Opóźnione wszystko bez wyjątku. Jeśli mam odrobinę szczęścia łapię opóźniony pociąg sprzed godziny. Jeśli nie, czekam na swój - 20, 30... 40 minut. Po drodze nabiera kolejnego opóźnienia...
Miałam zrobić po pracy zakupy. Nie dam już rady. Głodna, zmęczona fizycznie i psychicznie wyczerpana wpadam do domu. Dziecko pyta "Mamusiu, czemu cię tak długo nie było" a od dziadka dowiaduję się że córeczka pytała czy dziadek z nią zostanie jeśli mama już nigdy nie wróci. Mam łzy w oczach.
W dzikim pędzie szykuję się na kolejny dzień. Usypiam dziecko, mycie i sama się kładę. Z nerwów i zmęczenia nie mogę zasnąć. Obsesyjnie zerkam na mijający czas. Zostało 5 godzin snu z przerwami na wstawanie do dziecka. Gdy o 5 rano dzwoni budzik mam wrażenie, że w ogóle nie spałam.
To co, kto się zamieni? Nadal tak mi zazdrościcie tego lepszego pociągu? Ja bym w 2 sekundy oddała ten "komfort" i to "specjalne traktowanie" za normalne, zgodne z rozkładem dojazdy. Za czas z dzieckiem i choć szczątkowe życie towarzyskie. Teraz niestety albo pracuję, albo staram się dojechać bądź wrócić z pracy, ewentualnie odrabiam w pracy opóźnienia pociągów. Na nic innego już mi czasu nie starcza.

M
Maja

Uważacie że narzekamy??? To zapraszam do mojego życia:
5 rano pobudka. 30 minut na mycie i jedzenie. Dojazd na dworzec i szukanie ciepłego przedziału w którym może uda się dospać godzinkę czy dwie (o ile jadę Łodzianinem bo jeśli pociąg zatrzymuje się na stacjach pośrednich to o spaniu nie ma mowy). Zazwyczaj koło 8 rano przebudzenie. Za oknem zamiast Warszawy Zachodniej pole nie wiadomo gdzie. Zaczyna się licytacja. Spóźnienie 10 minut czy 50? A może znowu utkniemy na 1,5 godziny? Stres, frustracja, kalkulowanie ile i kiedy znowu trzeba będzie odrabiać.W pracy komentarz szefowej: "co dzień to dłużej..". Zbywan niewyraźnym pomrukiem i znowu zostaję godzinę dłużej w pracy żeby nadrobić poranne spóźnienie. Po pracy ruszam w drogę powrotną. Na dworcu już od wejścia widzę, że jest źle. Opóźnione wszystko bez wyjątku. Jeśli mam odrobinę szczęścia łapię opóźniony pociąg sprzed godziny. Jeśli nie, czekam na swój - 20, 30... 40 minut. Po drodze nabiera kolejnego opóźnienia...
Miałam zrobić po pracy zakupy. Nie dam już rady. Głodna, zmęczona fizycznie i psychicznie wyczerpana wpadam do domu. Dziecko pyta "Mamusiu, czemu cię tak długo nie było" a od dziadka dowiaduję się że córeczka pytała czy dziadek z nią zostanie jeśli mama nigdy nie wróci. Mam łzy w oczach.
W dzikim pędzie szykuję się na kolejny dzień. Usypiam dziecko, mycie i sama się kładę. Z nerwów i zmęczenia nie mogę zasnąć. Obsesyjnie zerkam na mijający czas. Zostało 5 godzin snu z przerwami na wstawanie do dziecka. Gdy o 5 rano dzwoni budzik mam wrażenie, że w ogóle nie spałam.
To co, kto się zamieni? Nadal tak mi zazdrościcie tego lepszego pociągu? Ja bym w 2 sekundy oddała ten "komfort" i to "specjalne traktowanie" za normalne, zgodne z rozkładem dojazdy. Za czas z dzieckiem i choć szczątkowe życie towarzyskie. Teraz niestety albo pracuję, albo staram się dojechać bądź wrócić z pracy, ewentualnie odrabiam w pracy opóźnienia pociągów. Na nic innego już mi czasu nie starcza.

g
glendalough

Jestes goaciu glupi gnoj i prostak. Nie mam slow

m
marianek

niech już nie narzekają , mogą się poseksić troche w tych wagonach

M
M.

Czepiacie się, że ta trasa jest uprzywilejowana. Ja chętnie oddam komuś przywilej codziennych spóźnień do pracy po 40 minut i równie cudownych powrotów. Niestety przy takiej odległości nie można się poratować jakimkolwiek pociągiem podmiejskim a dalekobieżne też nie jeżdżą co 15 minut.
A na marginesie która inna trasa mająca takie problemy dowozi do pracy ludzi w takiej ilości, co u nas? I problem nie dotyczy wyłącznie Łodzian. Te same problemy ma Żyrardów czy Skierniewice bo jeżdżą tą samą trasą. Dla nich też jest ta walka.

N
Nixon

No ja chyba śnię... Macie najlepsze wagony ze wszystkich jakie tylko mogą być i jeszcze twierdzicie, że składy są w agonalnym stanie? Wy pojebani jesteście tyle wam powiem! zapraszam w inne części Polski, to dopiero zobaczycie co to są zaniedbane zapluskwione składy! Dobrze wam tak jak macie, powinniście mieć jeszcze gorzej, może wtedy byście się nauczyli doceniać to co macie a nie ciągle tylko narzekacie jak małe beksy...

c
czytelnik

W redakcji już zima wszyscy śpią jest godz 13,40 , ostatni wpis internautów z godz 10,15 - gratulacje

p
pasażer

W Warszawie na centralnym to nikt nie pyta się o pociąg do Łodzi , bo który to pociąg to widać po wagonach i lokomotywie . W większości to składy są przed remontem lub kasacją.

p
pasażer PKP

Już 7 lat remontu i końca nie widać to już remont tej trasy powinny być wpisany do księgi rekordów . Proszę sprawdzić trasę Toruń - Bydgoszcz kiedy zaczęto budować i na jakim jest już etapie od rozpoczęcia remontu. Zresztą czy w Polsce jest taka trasa kolejowa gdzie remont szlaku 120 km trwa już 7 lat. Nasi wybrańcy dbają o wszystko i wszystkich byle nie o Łodzian. Posłowie wiedzieli gdzie pukać by ich poć Łodzianin nie miał postojów na szlaku z Łodzi do Warszawy , a europosłowie udzielają się wszędzie tylko nie widzą jak Łódz i okolice podupadają . Ale nie długo wybory to przypomną sobie o Łodzi mieszkańcach i ponowne obietnice jak oni o nas pamiętają i góry będą obiecać i na pewno będzie obietnica że jak dostaną się do Euro Parlamentu lub lub do Sejmu lub Samorządów to linia Łodz - W-wa będzie wyremontowana w ciągu pół roku.

Dodaj ogłoszenie