Łódź - Mia100 nieudanych przetargów. Oferty nawet cztery razy wyższe od kwot szacowanych przez urzędników

Krzysztof Spychała
Krzysztof Spychała
W zajezdni w Chocianowicach tramwaje stacjonują od 120 lat Archiwum Polska Press
We wtorek, 23 marca, Zarząd Inwestycji Miejskich otworzył przetargowe oferty na jedną z ważniejszych inwestycji projektu „Tramwaj dla Łodzi” - gruntowną modernizację zajezdni w Chocianowicach.

To najstarsza baza tramwajów w naszym mieście, nieprzerwanie od 120 lat pełniąca swoją funkcję i – co tu dużo mówić – zupełnie nieprzystająca do realiów XXI wieku. A ponieważ mają tu stacjonować nowoczesne Moderusy (umowę na ich zakup już podpisano, do Łodzi przyjadą w 2023 r.), więc zakres prac był niemały: przebudowa głównej hali i wyposażenie jej w stanowiska do obsługi wagonów niskopodłogowych, wymiana sieci trakcyjnej, przebudowa układu torów, budowa myjni (teraz odbywa się to pod chmurką) i nowej stacji transformatorowej.

Jak podkreślała jeszcze w grudniu ubiegłego roku Renata Zatorska-Sytyk z Zarządu Inwestycji Miejskich, będzie to i dla wykonawcy, i dla ZIM-u nie lada wyzwanie, bo Chocianowice, jako jedna z raptem dwóch łódzkich zajezdni, nie może zostać na czas remontu po prostu wyłączona z tramwajowego ruchu; zjeżdżających tu co wieczór Konstali 805 nie da się upchnąć gdzie indziej.
Mimo skali trudności (w przetargowej specyfikacji „zagwozdek” była długa lista), znalazło się aż siedem firm gotowych podjąć rzuconą przez ZIM rękawicę, za godziwe rzecz jasna pieniądze. Tyle że kwota, którą miasto zamierzało wydać na to skomplikowane przedsięwzięcie, była zgoła niegodziwa...

Pazerni budowlańcy czy niekompetentni urzędnicy?

Najlepszą ofertę złożyła firma Balzola Polska, specjalizująca się w robotach tramwajowo-kolejowo-drogowych – prawie 120 mln zł. Kolejne sięgały kwot 132-145, a nawet prawie 160 milionów. Miasto zamierzało na Chocianowice wydać... 44,2 miliona, co niemal trzykrotnie minęło się z oczekiwaniami najtańszego wykonawcy.
Można by rzecz całą skwitować słowem „pazerność”, przypisując je oczywiście startującym w przetargu. Tyle że taka historia powtarza się w marcu już po raz drugi. Tydzień wcześniej fiaskiem zakończyła się procedura na przebudowę ul. Ogrodowej i Północnej. Żaden z pięciu oferentów nie miał szans na kontrakt, bo kasie Łodzi zarezerwowano na ten cel niespełna 23 miliony, a najtańsza propozycja opiewała na 47,5 mln zł, a więc ponaddwukrotnie więcej, niż obliczyli to miejscy fachowcy od inwestycji.
Należałoby więc postawić pytanie o ich kompetencje, skoro na tak duże przedsięwzięcie, jak Ogrodowa-Północna zamierzali wydać mniej niż na funkcjonowanie przez cztery lata Łódzkiego Roweru Publicznego (26 mln).

Łódź ofiarą własnego sukcesu

Przyczyn coraz większego rozziewu między kosztorysami miasta a oczekiwaniami wykonawców można szukać – tak jak robią to magistraccy urzędnicy – w tym, że Łódź jawi się jako inwestycyjne eldorado, obficie zasilane unijnymi środkami. A te jak wiadomo, trzeba wydać i rozliczyć w określonym czasie, którego jest już coraz mniej. Firmy więc windują ceny, miasto jednak takiemu dyktatowi ulec nie zamierza.
Mniej oficjalnie natomiast można usłyszeć, że kalkulacje w przetargach opierają się na cenach sprzed kilku lat, bo ich przygotowanie trwa długo.
Najlepszym tego przykładem jest, zapowiadana przez prezydent Hannę Zdanowską już w 2014 roku, przebudowa pl. Wolności. Temat powracał w różnych wariantach w 2016 i 2017 r. W kolejnych przetargach nie zdołano wyłonić wykonawcy, bo budżet (14,5 mln zł) był nawet cztery razy mniejszy od najtańszych ofert.
– Nie potrafię określić, dlaczego ceny aż tak mocno przekraczają kosztorys inwestorski. Materiały i koszty pracy poszły w górę o 30-40%, ale nie uzasadnia to aż czterokrotnej różnicy – mówiła Hanna Zdanowska, z wykształcenia inżynier budownictwa, w 2018 r.
Rok później znów zmieniono koncepcję przebudowy, wykonanie projektu powierzono dwóm warszawskim pracowniom architektonicznym (za 666 tys. zł). Miał być gotowy w grudniu ubiegłego roku. I zapadła cisza...
Może to i dobrze, bo są inwestycje pilniejsze – choćby ul. Wojska Polskiego, gdzie tramwaje nie jeżdżą od sierpnia 2019 r., czy ul. Legionów. O sztandarowym „Tramwaju dla Łodzi” nie wspominając, z budową całkiem nowych torowisk i przebudową starych.
O ile, rzecz jasna, znajdą się firmy, które do przetargów będą chciały stanąć. Bo przedstawiciel jednej z nich, zastrzegający sobie anonimowość, mówi wprost: Przy takich cenach, jakie proponuje miasto, musielibyśmy do tych inwestycji dokładać. Łódź się po prostu ośmiesza i szkoda naszego czasu na analizowanie przetargowej dokumentacji...

Czy wkrótce będzie cieplej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie