3/7 Zamknij

„Wracałam ze spaceru w dolinie Sokołówki, naprzeciwko parku na Julianowie, w towarzystwie mojej Luny oraz dwóch koleżanek i ich psów: Trufli i Chałki”

screen z Facebooka

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne



„Wracałam ze spaceru w dolinie Sokołówki, naprzeciwko parku na Julianowie, w towarzystwie mojej Luny oraz dwóch koleżanek i ich psów: Trufli i Chałki” – opowiada pani Katarzyna, nasza czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji). – „Przeszłyśmy kawałek ulicą Zgierską, koleżanki wsiadły ze swoimi psami w auto zaparkowane przy szpitalu im. Biegańskiego, ja i Luna wróciłyśmy do domu pieszo. No i się zaczęło. Luna biegała jak dzika, drapała się po zaczerwienionych łapach, skomlała z bólu... Zadzwoniłam do obu koleżanek. Reakcje Trufli i Chałki były tak samo rozpaczliwe”.

>>> Czytaj dalej przy kolejnej ilustracji >>>


Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy