ŁKS-Arka Gdynia 1:2. Ełkaesiacy sami sobie ,,strzelali'' gole i nie zdobyli nawet jednego punktu!

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
W pierwszym spotkaniu 25. kolejki piłkarskiej I ligi ŁKS przegrał w Łodzi z Arką Gdynia 1:2 (1:0). Dla gospodarzy była to ósma w tym sezonie i druga z kolei porażka. Nie jest dobrze.

Tak, mamy świadomość, że jeszcze wszystko może się zdarzyć. Ale nie zakłamujmy rzeczywistości.

Od pewnego czasu ŁKS nie jest monolitem, gra słabo, nerwowo i nie sposób być optymistą w kwestii wywalczenie bezpośredniego awansu do ekstraklasy. Ba, jeśli tak dalej pójdzie, to fani zaczną się obawiać, czy ,,Rycerze Wiosny" nie wypadną z czołowej szóstki tabeli. Jeszcze do niedawna wydawało się to po prostu niemożliwe. Ale teraz?

Najgorszy jest chyba sposób, w jaki ełkaesiacy tracą gole. Chwilami wygląda to tak, jak by brali udział w jakimś programie rozgrywkowym, albo w reklamie. Ale to wcale nie jest śmieszne, a momentami żałosne.

Kibice drużyny prowadzonej przez trenera Ireneusza Mamrota zastanawiali się, czy wystawi od początku Ricardinho. Tak się właśnie stało i okazało się to świetnym posunięciem.

Do 42 minuty Brazylijczyk nie był zbyt widoczny, ale to właśnie on trafił do siatki. Po faulu Arkadiusza Kasperkiewicza na Piotrze Janczukowiczu z wolnego z lewej strony pola karnego centrował Mikkel Rygaard. Ricardinho wyprzedził Adama Deję i główkował z bliska. Trafił w słupek, jednak wracająca piłka uderzyła go w nogę i wpadła do siatki

Wcześniej działo się całkiem sporo, choć zawodnikom przeszkadzał ulewny deszcz. W 8 min strzelał Michał Trąbka, a w 20 min nad poprzeczką uderzył Pirulo. Początkowo łodzianie dominowali, później do głosu doszli gdynianie. W 28 min strzelał Deja, a w 36 min uderzył nad bramką z wolnego. W 38 min Arkadiusz Malarz poradził sobie ze strzałem Adama Dancha. A dosłownie tuż przed końcem I połowy (45+1 min) po wolnym główkował Haris Memić, a Łukasz Wolsztyński nie sięgnął piłki tuż przed linią bramkową.

Po zmianie stron goście zaatakowali. Malarz obronił strzały Macieja Rosołka (47 min) i Deji (49 min), a w 55 min uratował go słupek (strzał Memicia). W 64 min nad poprzeczką uderzył Mateusz Żebrowski. W 66 min ŁKS skontrował i po podaniu Adriana Klimczaka o krok od trafienia był Ricardinho.

W 69 min było 1:1. Malarz podał piłkę ręką do Rygaarda. Ten nonszalancko stracił futbolówkę, która trafiła w Żebrowskiego. Przejął ją Rosołek i nie dał szans Malarzowi

Niestety, to nie był koniec koszmaru łodzian. W 73 min Carlos Moros Gracia podał do Malarza, a ten wybił piłkę wprost pod nogi Marcusa Da Silvy. Ten uderzył z kilkunastu metrów, wyprowadzając Arkę na prowadzenie

Gdynianie wciąż atakowali (strzały Deji w 77 i 82 min). W końcówce ŁKS ruszył do szturmu. W 86 min sędzia powinien podyktować karnego po ewidentnetj ręce Łukasza Wolszyńskiego, a w 88 minucie zimnej krwi zabrakło Łukaszowi Sekulskiemu.

Piątkowe spotkanie było 37. w historii ligowych meczów obu zespołów. Arka triumfowała siedemnastokrotnie, ŁKS dziesięciokrotnie, natomiast dziesięć razy był remis.

24 kwietnia (sobota, 12.40) dwukrotnych mistrzów Polski czeka wyjazdowy mecz w Kielcach z Koroną. Nie zagra w nim Maciej Wolski (pauza za żółte kartki).

ŁKS Łódź - Arka Gdynia 1:2 (1:0)
1:0 - Ricardinho (42), 1:1 - Rosołek (69, 1:2 - Da Silva (73).
Żółte kartki: Wolski, Dąbrowski, Tosik, Klimczak (ŁKS).
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków).
Mecz bez udziału publiczności.
ŁKS: Malarz - Wolski, Moros Gracia, Dąbrowski, Klimczak - Pirulo (73, Dominguez), Rygaard, Tosik (77, Sekulski), Trąbka (87, Nawotka), Janczukowicz (87, Sajdak) - Ricardinho.
Arka: Kajzer - Kasperkiewicz (46, Da Silva), Marcjanik, Memić, Valcarce - Hiszpański, Deja (90, Sasin), Danch, Aleman (32, Łukasz Wolsztyński), Żebrowski (81, Rafał Wolsztyński) - Rosołek.

Pozostałe mecze 25. kolejki pierwszej ligi:
Sobota: Górnik Łęczna - Puszcza Niepołomice (12.40), Resovia Rzeszów - Stomil Olsztyn (15), Sandecja Nowy Sącz - Widzew Łódź (16)
Niedziela: Zagłębie Sosnowiec - GKS Bełchatów (12.40), Odra Opole - Korona Kielce (12.40)
Wtorek: GKS Tychy - Radomiak Radom (17.40)

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Moskwianin
16 kwietnia, 20:44, Rygaard:

fajny ten gałkałes......taki nie za mocny

Wolę srałtełes, a w zasadzie kibiców.

G
Gość

Odpier...ć się od Ricardinho. Przy taki m Sekulskim to prawie Romario.

G
Gość

"Ełkaesiacy sami sobie ,,strzelali'' gole"??? = to chyba jakieś "Głąby" z Nich muszą być, żeby strzelać do swojej własnej bramki.. albo, to tylko tendencyjny tytuł artykułu.. tendencyjnego autora?

R
Rygaard

fajny ten gałkałes......taki nie za mocny

M
Malarz miszcz

Irek Miernot........ale ty mi chłopie zaimponowałeś.

R
Rygaard
16 kwietnia, 20:23, Gość:

najlepsza piosenka po meczu ŁKS to Honorata Skarbek - Sabotaż

16 kwietnia, 20:23, Malarz:

po czym to wnioskujesz ?

dokładnie głupoty pisze nie zna sie

M
Malarz
16 kwietnia, 20:23, Gość:

najlepsza piosenka po meczu ŁKS to Honorata Skarbek - Sabotaż

po czym to wnioskujesz ?

G
Gość

najlepsza piosenka po meczu ŁKS to Honorata Skarbek - Sabotaż

Dodaj ogłoszenie