ŁKS - GKS Jastrzębie. Sytuacja ełkaesiaków stała się naprawdę bardzo poważna

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Spotkanie piłkarzy ŁKS z GKS 1962 Jastrzębie Zdrój zakończy 29. kolejkę pierwszej ligi. Mecz na stadionie przy al. Unii w Łodzi zacznie się w niedzielę o 15.

Umówmy się - wiadomo, o co walczy ŁKS w tym sezonie. Jedynym celem zespołu pozostaje awans do ekstraklasy, najlepiej bezpośredni (baraże wiążą się przecież ze sporym ryzykiem).

Działacze łódzkiego klubu w swoich planach organizacyjno-finansowych zakładają, iż już jesienią drużyna ponownie znajdzie się w krajowej elicie. Jeśli tak się nie stanie, będzie to oznaczać poważne kłopoty. Określenie „nic się nie stało, spróbujemy za rok” z pewnością nie ma tu zastosowania

Mimo ostatnich zawirowań, to podopieczni trenera Ireneusza Mamrota są faworytem. Jastrzębianie wygrali trzy mecze wyjazdowe (2:0 z Odra Opole, 1:0 ze Stomilem Olsztyn i 2:1 z Resovią Rzeszów). Potencjał gospodarzy jest zdecydowanie większy. Cała rzecz w tym, żeby zawodnicy pokazali to na boisku i nie szukali wymówek.

Jeżeli chodzi o historię, to sympatycy dwukrotnych mistrzów Polski mogą być optymistami. Bilans meczów jest bowiem korzystny dla ŁKS. Niedzielne spotkanie będzie ósmym starciem o punkty obu zespołów. Łodzianie triumfowali trzykrotnie, trzy raz padł remis, natomiast GKS zwyciężył zaledwie raz. Po raz pierwszy te drużyny rywalizowały z sobą w sezonie 1988/1989 i miało to miejsce w ekstraklasie (0:0 i 1:1).

Arbitrem meczu będzie Mateusz Złotnicki. Sędzia z Lublina prowadził jak dotąd dwa spotkania z udziałem ŁKS (w 2018 roku z Bruk-Bet Termaliką w Niecieczy, 1:1, oraz w 2019 roku z Podbeskidziem Bielsko-Biała w Łodzi, 3:0).

Akurat przed spotkaniem z GKS Mamrot nie może zbytnio narzekać na problemy kadrowe. Żaden z jego podopiecznych nie będzie bowiem pauzował za kartki. W gronie zagrożonych przymusową pauzą są dwaj ełkaesiacy. Jan Sobociński, jak i Maksymilian Rozwandowicz mają na koncie po siedem żółtych kartoników. Inna sprawa, że najważniejszy jutro będzie wynik

Jeśli chodzi o rywali „Rycerzy Wiosny”, to w Łodzi nie zobaczymy Marka Mroza (czwarta żółta kartka). Na zbyt ostrą grę musi natomiast uważać trzech innych piłkarzy. Mowa o Mateuszu Bondarence, Aleksandre Komorze i Dawidzie Witkowskim (po trzy upomnienia).

W listopadzie 2020 roku ŁKS pokonał na Górnym Śląsku GKS Jastrzębie 3:0 (1:0), umacniając się wówczas na pierwszym miejscu w tabeli. Dodajmy, że sukces ówczesnego lidera był w pełni zasłużony. Nie ulega wątpliwości, że ozdobą meczu było kapitalne trafienie Antonio Domingueza, Zupełnie zaskoczył on Mariusza Pawełka precyzyjnym, technicznym uderzeniem z około 25 metrów, po którym piłka wpadła w samo ,,okienko” bramki. Drugiego gola dla ełkaesiaków zdobył w 75 minucie Tomasz Nawotka. Sprytnie podał mu Dominguez, a ten wykorzystał fakt, iż z bramki wybiegł Pawełek i spokojnie posłał piłkę do siatki. Gospodarzy dobił w 88 minucie Łukasz Sekulski, który wykorzystał karnego, podyktowanego za faul na Kamilu Dankowskim. W bramce stał Dawid Arndt, ale nie musiał się wykazać.

Mamrot odpowiadał na pytania dziennikarzy w trakcie zdalnej konferencji prasowej

- Widzę chłopaków na co dzień i widzę też, jak potrafią grać. Rzecz w tym, żeby wszystko przełożyć teraz na mecz. Od pierwszego treningu, który prowadziłem w ŁKS, nie mam najdrobniejszych zastrzeżeń do tego, jak zawodnicy podchodzą do zajęć. Problem nie tkwił w treningu, tylko w meczach. Wierzę, że od niedzieli już tego problemu nie będzie. Łukasz Sekulski dochodzi do sytuacji. Jasne, że ani on, ani ja, nie jesteśmy zadowoleni z tego, że ostatnio nie udało się ich wykorzystać. Kluczem jest, żeby zdobył gola. Myślę, że wtedy ciśnienie z niego zejdzie. Jakub Tosik zszedł z boiska w Głogowie ze względu na silne stłuczenie. Tomasz Nawotka też zgłosił uraz. Od środy zawodnicy trenują na sto procent i pod względem zdrowotnym wszystko jest w porządku. Kamil Dankowski ćwiczy z zespołem tydzień, wcześniej pracował indywidualnie. Nie wybiegamy myślami w przyszłość, skupiamy się tylko na meczu z GKS - stwierdził m.in.

Niestety, niedzielne spotkanie przy al. Unii nie będzie transmitowane przez telewizję Polsat. Fanom pozostaje więc obejrzenie meczu za pośrednictwem portalu internetowego Ipla

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Arka wygrała 3:0 w Bełchatowie i LKS juz na 6 miejscu

Dodaj ogłoszenie