ŁKS będzie miał więcej czasu na regenerację

pas
Trener ŁKS Wojciech Robaszek po przegranym meczu ze Świtem nie krył rozczarowania.

Przyznał jednocześnie, że słabsza forma jego piłkarzy to efekt częstego grania. - Świt miał jedną dobę więcej odpoczynku, co jest niesamowicie ważne. Ten mecz rozegrany dzień później mógłby inaczej wyglądać. Po spotkaniu z Nerem wiedziałem, że dyspozycja będzie miała duży wpływ na grę ze Świtem. I tak się stało. Było zbyt wiele błędów, niedokładności.
Atut - jednego dnia dłużej przygotowań szkoleniowiec ŁKS i jego zespół będą mieli w ręce przed decydującym o być albo nie być pojedynkiem z Energią. Łodzianie grali we wtorek, ich rywale wczoraj. Czy w sobotę to gracze z Kozienic będą powłóczać nogami po boisku? W takim spotkaniu, gdy jednym bardzo zależy, a inni grają na luzie, wszystko zdarzyć się może. Trzeba być skoncentrowanym iod pierwszej do ostatniej minuty.

Wideo

Komentarze 40

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
z
dziur twojej matki. Trafiają spermą, szczególnie w japę.
A
Aleksandrów
Zostawcie nasz super 1/4 stadion w spokoju , nikt na świecie takiego nie ma !
Tęsknię za niedzielnym bazarem i sobotnią giełdą elektroniczną !
Opowiadam tą historię synowi z dumą !
G
Gość
Po co nam taki klub miasto zafindowało szkarade stadion za ponad 140mil a trampkarzy rozgonic w jasna cholere do grajdołow paszła won dziady obrzydłe
B
Białe Śródmieście
wałem pieniądze Tadkowi, a on załatwiał resztę.
Pamiętam, że pierwsze mecze w II lidze Widzew przegrał. Z tego co pamiętam Tadek zaczął działalność od meczu Widzewa ze Szczakowianką w Łodzi 21 sierpnia 2004. Mi zależało na zwycięstwie z tą drużyną, mi generalnie zależało na zwycięstwach Widzewa, byłem nową osobą w nowym środowisku, była presja kibiców i chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Ja poza tym miałem niewyrównane porachunki z Jaworznem w związku z aferą barażową. Pamiętam, że Tadek potwierdził mi w związki z tym meczem, że temat z sędzią jest dogadany, byłem na tym meczu. Chyba bezpośrednio po meczu przekazałem Tadkowi pieniądze na stadionie. Miał je przekazać sędziemu. Ja już później nie pytałem o szczegóły, było zwycięstwo, pieniądze dla sędziów zostały przekazane Tadkowi, dalej mnie to nie interesowało. Ja chciałem dodać, że mnie interesowały tylko zwycięstwa, za remisy nawet na wyjeździe nie płaciłem.
Kojarzę kolejny mecz, w którym działał Tadek D. To spotkanie Widzew Łódź - Świt Nowy Dwór Mazowiecki z 18 września 2004, zakończony naszą wygraną 1:0. Ja tutaj miałem mieszane uczucia bo graliśmy z moim byłym klubem, ale Tadek zajął się sprawami "organizacyjnymi". I podobnie, ja rozmawiałem tylko i wyłącznie z nim i tylko i wyłącznie przekazywałem pieniądze Tadkowi. Ja nie wiem czy ten sędzia dostał pieniądze bezpośrednio po meczu czy one trafiły do niego na Śląsk i jak tam trafiły. To była działka D.
Pamiętam, że na pewno przekazywałem pieniądze Tadkowi w związku z meczem Ruch Chorzów - Widzew Łódź z 16 kwietnia 2005 zakończony wynikiem 3:1 dla Widzewa. Pamiętam ten mecz dobrze, byłem na tym spotkaniu w Chorzowie. Tam w związku z przebiegiem tego meczu wyzywali mnie kibice z Chorzowa. Wyzywali mnie od przekręciarzy, pod koniec meczu było niebezpiecznie i musiałem opuścić stadion przed zakończeniem spotkania. Pamiętam, ze w tym meczu sędzia dał czerwoną kartkę piłkarzowi Ruchu Śrutwie, był rzut karny dla Widzewa. Pieniądze dla sędziego tego spotkania przekazałem Tadkowi w Łodzi chyba podczas następnego meczu Widzewa z Jagiellonią Białystok. Przekazałem mu te pieniądze na stadionie, to była standardowa kwota 10-12 tys. zł. Ja te pieniądze trafiły do sędziego nie wiem, to była rola Tadka. jeśli chodzi o informacje od sędziego dla Tadka G., że potwierdzają układ to system ten działał także na wyjazdach.
Kojarzę też, że Tadek pomagał w meczu Widzew Łódź - Ruch Chorzów z 1 września 2004 roku, zakończonego naszą wygraną 2:1, sędziowanym przez Janusza O. i chyba w meczu Jagiellonia Białystok - Widzew Łódź z 5 września 2004. Tam co prawda padł remis, ale Tadek mówił, że działał z sędzią, że Widzew jest słaby i ja coś kojarzę, że przekazałem mu 5 tys. dla sędziego.
D. oficjalnie nie wszedł do Widzewa, on chciał utworzenia spółki akcyjnej, on powiedział, że na stowarzyszeniu już się sparzył. Nie mam żadnych wątpliwości, że o tym procederze nie wiedział Boniek. Ja mu nic nigdy nie powiedziałem. Kilka dni temu pojawił się w gazecie jakiś artykuł o korupcji w Widzewie. Boniek zadzwonił w związku z tym artykułem do mnie i pytał czy coś mi wiadomo na ten temat. Ja zaprzeczyłem, było mi głupio się mu przyznać.
Drugi kierunek działania z sędziami w związku z meczami Widzewa Łódź to była osoba Zdzisława N. i mężczyzny o imieniu Irek. (...)
Pamiętam, że jak już działałem w Widzewie to ten N. się ze mną skontaktował. Chyba najpierw rozmawialiśmy telefonicznie, spotkaliśmy się osobiście na meczu Jagiellonia - Widzew Łódź z 5 września 2004. Tam ten N. powiedział mi, że zna takiego chłopaka, który pomaga Jagiellonii w dotarciu do sędziów i ustawianiu meczów. Powiedział, że on bliżej nie zna tego chłopaka, ale jakbym chciał to mógłby z nim porozmawiać i pomóc mi w meczach Widzewa. N. powiedział, że może to wziąć na siebie. Ja lubiłem tego N. i mu wierzyłem, że to poczciwa chłopina. On powiedział, że przez tego mężczyznę - Irka - to kupienie sędziego wychodzi taniej, nie 20-30 tysięcy, ale 12-15 tys. Ja powiedziałem:
B
Białe Śródmieście
Mariusz S. - były sędzia z Opola (całość wyjaśnień tutaj):
Po moim wyjściu, po moim zatrzymaniu, dokładnie było to 24 sierpnia 2006 roku zadzwonił do mnie ten Irek, o którym już mówiłem, który obstawiał wyniki Widzewa i Jagiellonii. Kazałem mu zadzwonić na numer domowy. Zrobiłem tak dlatego bo wpadł mi do głowy pomysł żeby go nagrać, a wtedy kiedy zadzwonił nie miałem przy sobie dyktafonu. On faktycznie za chwilę do mnie zadzwonił na telefon stacjonarny. Wtedy nagrałem go w telefonie stacjonarnym bo mam taką opcję w aparacie. On mnie wypytywał o co byłem pytany w prokuraturze, co mówiłem. Pytał mnie czy pytano mnie o Jagiellonię. Ja chcąc od niego wyciągnąć jak najwięcej informacji wciągnąłem go w rozmowę. Tą rozmowę przegrałem później na dyktafon i kasetę dołączam do akt tego postępowania. (...) On przyznawał się, że ustawiał mecze Jagiellonii i Widzewa. Potwierdził niejako, że przekazywał pieniądze mi, (Piotrowi) W. (sędziemu z Krakowa), Z tej rozmowy można wyciągnąć wnioski, że miał jakieś konszachty z (Sławomirem) B. i (Grzegorzem) G. Podejrzewam, że bezpośrednio nie przekazywał pieniędzy B. bo B. nie prowadził meczów Jagiellonii i Widzewa.
B
Białe Śródmieście
Chylę czoło, profesjonalnie opisałeś sytuację z ŁKS-owego boiska, to teraz w drygą stronę, o ile oczywiście potrafisz. Opisz korupcje jaka miała miejsce u was, jak u was kupowało się mecze, jak Fryzjer pomagał razem z Bonkiem. Czekam.
M
Miś Colargol
Napisz śmieciu, że trener jest pizda i jego preferowane grajki też. Zawodnicy do grania siedzą na ławce rezerwowych, a grają cienkie bolki, a Woźniak dogaduje się z czerwonymi chamami bo nie jest wystawiany w meczach !!!!
G
Gość
srts CZY JAKOŚ TAM
A co? Trafiła w czuły punkt niczym kolega z cska w żydzewskiego dupsztala.
o
olo 2002
Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.
o
olo 2002
Kulminacyjnym momentem był rok 1958 kiedy to ŁKS dostał pozwolenie na zdobycie mistrzostwa od władz PRL. Zorganizowano "przy okazji" obchody 50-lecia klubu. Z ŁKS zrobiono sztandarowy partyjny klub, na którego wyniki pracowała cała sportowa Łódź. Władzom PRL chodziło przede wszystkim o stworzenie sportowego molocha. Łódzcy aparatczycy zapragnęli wzorem swoich warszawskich (Legia) i śląskich (Górnik) kolegów mieć swoją „zabaweczkę”. Niby zrobili to samo co ich przedwojenni „koledzy”, ale cele były zupełnie inne. Odpowiedzią na działania łódzkiego KC i władz ŁKS był tzw. bunt prezesów łódzkich klubów, którym odbierano wychowanków na zasadzie: "pracujemy wszyscy na ŁKS". Władze organizują z okazji MP w piłce nożnej wielkie, pompatyczne obchody uwieńczone fetą typową dla tamtych czasów i realiów.
o
olo 2002
Spisy członków ŁKS-u z 1913r pokazują, że 80% z nich było mieszkańcami ulic przyległych do zakładów Poznańskiego. Większość z nich była kolegami z domów stojących na początku Długiej oraz Ogrodowej, Konstantynowskiej i Szkolnej. Badania mgr. Tomasza Wierzbowskiego pozwoliły ustalić, że ten rejon miasta był w większości zamieszkały przez ludność żydowską.
o
olo 2002
Podczas pisania nowego statutu, kiedy klub był już w pełni spolonizowany zaczęto zamazywać żydowskie korzenie zmieniając barwy z biało - czarnych na biało – czerwone. Był to koniec 1921 lub początek 1922 roku
o
olo 2002
Dokumenty jednoznacznie pokazują, że uczestnikami procesu rejestracji ŁKS-u byli tylko Abram Heiman i Fajwel Wassercug.
Na pierwszym zebraniu (wrzesień 1909) zarządu ŁKS-u w Sali p. Millera na ul. Mikołajewskiej wybrano pierwszy historyczny zarząd:

Przewodniczący: Winter Ryszard
Towarzyszący przewodniczącemu: Wassercug Fajwel
Kasjer: Hejman Abram
Pomocnik kasjera: Heiman Zygmunt (brat Abrama)
Sekretarz: Szwarc Jakób
Pomocnik sekretarza: Kawe Aleksander

Członkowie zarządu:
Goszczyński Józef
Nowacki Aleksander
Montag Józef
Członkowie komisji rewizyjnej:
Blum Leon
Winter Rafał
Kawe Aleksander
Gospodarz lokalu:
Kaszner Robert

Wszyscy poza Goszczyńskim byli wyznania mojżeszowego! Nie ma śladu Henryka Lubawskiego!
T
Tychy
I już czekamy na Was i wasze żony oczywiście jeśli już wróciły z Poznania.
Dodaj ogłoszenie