Lenczyk blisko, Mroczkowski daleko

(hof)
W każdej piłkarskiej drużynie pierwszy szkoleniowiec ma wielu asystentów. Nie inaczej jest w Widzewie i Śląsku Wrocław.

Przed niedzielnym meczem w Łodzi przy różnych zadaniach na boisku uwijali się trenerzy z numerami dwa, trzy i cztery. Widać jednak, że szkoleniowiec wrocławskiej drużyny nadal stosuje się do starego polskiego porzekadła - oko pańskie konia tuczy: Orest Lenczyk osobiście nadzorował poczynania swoich zawodników podczas rozgrzewki. Z kolei widzewski trener - Radosław Mroczkowski - zaufał swoim współpracownikom i nie pojawił się na płycie boiska.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie