Łapówki. Lekarze nie ryby, ale też czasami biorą...

Gabriela Bogaczyk
Pacjenci wręczają lekarzom kwiaty, czekoladki, jajka, kiełbasy, miód, ale też koperty z pieniędzmi. Lekarze nie nazywają tego łapówką, ale pacjenci i tak wiedzą swoje. Z jakich powodów obdarowują swoich lekarzy? Po pierwsze, by jak najszybciej dostać się do szpitala, w razie potrzeby przyspieszyć operację lub zapewnić sobie fachową i szybką pomoc medyczną na stole operacyjnym. Za takie omijanie kolejek płaci się przede wszystkim w gotówce. Drugą przyczyną jest podziękowanie za opiekę. Tutaj pacjenci raczej preferują upominki w formie materialnej.

- Bardzo często, po udanym zabiegu, widzę, że rodzina pacjenta czeka już na korytarzu z kwiatami lub czekoladkami. To bardzo miły gest. Jednak różnie może być odbierany. Lekarze nikogo nie zmuszają do dawania prezentów - mówi 43-letni chirurg ze szpitala klinicznego w Lublinie.

Popularnym wyrazem wdzięczności dla lekarzy jest alkohol. Na biurku w gabinecie często ląduje whisky czy koniak, a lekarskie piwnice słyną z tego, że są wypełnione po brzegi winami. - Karanie kogoś za to, że dostał pół litra wódki czy pęto kiełbasy wzbudza tylko wesołość. Nie można tego traktować jako łapówki - uważa anestezjolog z Białej Podlaskiej.

Pacjent i tak zostawi prezent na stole

Pacjenci z mniejszych miejscowości często dziękują lekarzom, przynosząc różne produkty rolne. - Dostajemy świeże jajka ze wsi, śmietanę, słoik miodu czy jakąś wędzoną szynkę - wylicza ortopeda z Chełma, z 13-letnim stażem pracy.

Jego kolega po fachu dodaje, że nie sposób odmówić przyjęcia tego rodzaju prezentów, bo pacjent się po prostu obrazi.

- Jeśli odmówimy, sprawi mu to przykrość. Możemy się tak przez pół godziny targować i odmawiać, ale to nic nie da. Pacjent i tak zostawi to, co chce na stole w gabinecie. Najprościej jest wziąć i podziękować. Wszyscy będą zadowoleni - mówi 45-letni lekarz.

Internista z Lubartowa wspomina, że lata temu lekarze w ramach wdzięczności byli obsługiwani poza kolejką w sklepach albo dostawali produkty spod lady. - Kiedyś to były rarytasy. Pamiętam, jak któryś z pacjentów dał mi nowe dżinsy przysłane paczką z Zachodu albo podwiózł mnie do Lublina. Wtedy było kilka samochodów na krzyż - opowiada internista.

Do wręczania prezentów w formie gotówki lekarzom przyznaje się około 4 proc. społeczeństwa. Według socjologów, to zjawisko wiąże się z dwoma czynnikami.

- W ciągu ostatnich 25 lat zmagamy się z deficytem usług medycznych w Polsce. Dlatego w społeczeństwie zrodziła się tendencja do przyspieszania czasu oczekiwania na wizytę lekarską, operację czy zabieg. Każdy chce zapisać się na jak najszybszy termin. W końcu chodzi o zdrowie i życie ludzkie - wyjaśnia prof. Włodzimierz Piątkowski, socjolog medycyny.

Specjalista przypomina, że słowo pacjent oznacza z łaciny „cierpliwy”. - Pamiętajmy, że chory często posuwa się do irracjonalnych i desperackich kroków. Jego rodzina zrobi wszystko, by go wyleczyć - dodaje profesor.

Plaga w publicznych szpitalach

Prof. Piątkowski zwraca uwagę na drugą stronę medalu. - Trzeba pamiętać, że pewnej grupie lekarzy, głównie rzadkich specjalistów, długie oczekiwanie na usługi medyczne jest na rękę. Dzięki kolejkom są cały czas potrzebni, a pacjenci nadal ich doceniają. Poza tym od prezentów nie odprowadza się podatków. Upominków nie obowiązuje przecież kasa fiskalna - dodaje socjolog medycyny.

Z badań socjologicznych wynika, że łapówkarstwo dotyczy najczęściej publicznych szpitali. - Nie zapomnijmy, że ubezpieczony pacjent ma prawo do darmowej opieki medycznej. Lekarz, pielęgniarka dostają za swoją pracę wynagrodzenie. Jednak jest to wyjątkowy zawód związany z dużą odpowiedzialnością. Przypominam, że stawka jest tutaj bardzo wysoka - ludzkie życie - przypomina profesor.

Dlatego rodziny chorych często działają pod wpływem emocji i różnych lęków. Wolą zapłacić i mieć świadomość, że zrobili wszystko, by uratować bliską osobę oraz nie mieć nic sobie do zarzucenia.

Łapówki często praktykowane są na oddziałach onkologicznych. Walka o życie w przypadku choroby nowotworowej jest bardzo intensywna. - Z tego powodu gratyfikacje dla lekarzy onkologicznych mogą zdarzać się częściej. Pacjent z nowotworem wyraźnie odczuwa skończoność własnego życia, dlatego tym bardziej jest mu ono cenne - tłumaczy prof. Piątkowski.

Komu, ile i za co?

Pacjenci doskonale znają szczegóły wręczania łapówek lekarzom. Wiedzą, za jakie kwoty mogą zyskać przychylność specjalisty. Z tego szeptanego „cennika” wynika, że około 300 złotych trzeba zapłacić za przyspieszenie operacji w szpitalu. Już za 400-500 złotych uda się załatwić cięcie cesarskie na porodówce. Profesjonalna opieka w razie komplikacji w trakcie operacji wyceniana jest na około 300-400 złotych. Natomiast za tygodniowe zwolnienie lekarskie trzeba zapłacić około 50 złotych.

Poczta pantoflowa działa znakomicie. Pacjenci wiedzą nie tylko, ile mają schować pieniędzy do koperty, ale także co konkretny lekarz lubi dostawać w prezencie. Na przykład, jeżeli alkohol, to bardziej whisky czy koniak? Ciasto marchewkowe czy tartę jabłkową? Czekoladki z wiśnią i rumem czy ptasie mleczko.

Obecnie toczy się w Lublinie proces Przemysława M., lekarza ze szpitala przy ul. Staszica. Śledczy zarzucili lekarzowi, że w styczniu i lutym 2013 roku kilkakrotnie zażądał od jednej z pacjentek 1 tys. złotych za wykonanie operacji. Na tym nie koniec. Zdaniem prokuratury oprócz pieniędzy miał przyjąć także... dwa karpie i słoik miodu o wartości 100 zł. Lekarz nie przyznaje się do winy.

Polskie prawo ma z tym problem

Prawnicy wyjaśniają, że trudno jednoznacznie wskazać granicę, na podstawie której dane zachowanie może być uznane za przyjęcie korzyści majątkowej.

Czy przyjmując prezent w postaci 10 jajek czy też karpia, lekarz winien odpowiadać za korupcję? - Jednoznacznej odpowiedzi, niestety, nie można w tej materii udzielić. Problem jest szerszy, ponieważ w przepisach nie znajdziemy katalogu przedmiotów, które można przyjąć bez narażania się na zarzut przyjmowania korzyści majątkowych - wyjaśnia lubelski adwokat Piotr Pietraszko.

Jednocześnie zaznacza, że na pewno wyrazem wdzięczności nie mogą być pieniądze. Nawet gdyby w grę wchodziła niewielka kwota.

I dodaje, że trudno mówić o przyjmowaniu korzyści w postaci wina wartego 25 złotych po wykonanym zabiegu. - Inaczej sprawa wygląda w przypadku wina wartego kilka tysięcy złotych i wręczonego przed wykonaniem zaplanowanej operacji - tłumaczy prawnik.

Koncerny farmaceutyczne przekupują lekarzy

Marek Stankiewicz, rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej, chirurg z wykształcenia i praktyki potwierdza, że w Polsce nadal nie ma jednoznacznej definicji tego, co może stanowić łapówkę dla lekarza.

- Prawo amerykańskie ma od dawna uregulowaną tę kwestię. Jeżeli osoba publiczna, w tym lekarz, otrzyma prezent o wartości powyżej 49 dolarów, to wtedy można mówić o łamaniu prawa i należy bezzwłocznie oddać ten upominek na rzecz państwa - tłumaczy Marek Stankiewicz, rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej.

Coraz częstszą formą łapówki jest skrywanie współpracy lekarza z firmami farmaceutycznymi pod płaszczem badań klinicznych. Specjaliści polecają lub testują wybrane lekarstwa na pacjentach, a koncerny farmaceutyczne chwalą się ogromnymi zyskami finansowymi.

- Widać to na przykład wtedy, gdy szpitalowi kończy się właśnie przetarg na dostawę leków, a jednocześnie w tym samym czasie pan dyrektor wraca właśnie z urlopu na Dominikanie - dodaje Marek Stankiewicz.

Rzecznik dodaje, że wśród polskich lekarzy panuje niepisana zgoda na przyjmowanie prezentów od pacjentów o wartości do 100 złotych. - Uważam, że istnieje paląca potrzeba ustalenia granicy, jakiej lekarze i pacjenci nie powinni przekraczać - mówi rzecznik Lubelskiej Izby Lekarskiej.

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
18 kwietnia 2016, 20:43, na muniu:

Daję lekarzowi gdy muszę. I nie pójdę na prokuraturę z kilku powodów:

1. Też będę podlegał karze.

2. Być może będę musiał wrócić do tego lekarza.

3. Jak nie do tego, to do innego, a pójdzie za mną fama i będę miał przechlapane.

gorzej jak kogoś nie stać żeby sprostać wymaganiom lekarzy,a oni wtedy potrafią już utrudnić życie.Jesteś dla nich zwykłym śmieciem,który się nie kalkuluje

j
julka

Zaco my płacimy składki przecież jesteśmy w uni to mabyć tak jak w niemczech tam lekarze nie leczą prywatnie. To są struktury mafijne a nie leczenie.

b
beka

nigdy nic nie dałam żadnemu lekarzowi, ani też pielęgniarce,a opiekę w szpitalu w Lublinie miałam super

G
Gość

lekarze to hieny....ale karma wraca

p
pass

Otóż jest tak: nauczyciel, jako urzędnik państwowy nie powinien przyjąć nic, bo to łapówka. Lekarz , jako przedstawiciel wolnego zawodu, może przyjąć wszystko, bo to tylko dowód wdzięczności pacjentów. Dzieje się tak dlatego, że głupota zabija w przyszłości a choroby od razu.

d
dEstrukcjA

Państwo polskie pozwala na takie praktyki . PAn lekarz przyjmuje prywatnie , umawia sobie klientów do szpitala , wciska ich na najszybsze terminy, gdzie operuje ich na szpitalnym sprzęcie i bierze za to kasę "po cichu". Takie są realia w Polsce , cwaniacy i złodzieje robią karierki . My płacimy składki NFZ i dodatkowo Pan lekarz woła do swojej kieszeni, bo się chce szybko dorobić . Czy pacjent umrze czy nie , czy go okaleczą czy nie ,to nie ma znaczenia , ważne że 2 tys popłynie do ich kieszeni . Teraz to już nie ma leczenia jest cicha eutanazja , nie zapłacisz to giń . Cześć lekarz się nie zna na leczeniu , trenują swój fach na chorych, pracują tylko po to żeby się dorobić .

N
Nie dająca

Najgorzej jest jak lekarz sam ,sugeruje, że trzeba mu dać.

L
Lodzia

ja też biore ptasiora do japy
, biore tez dożylnie dopalacze

J
Josia

A "prezent" w naturze, typu uchylenie rąbka spódnicy, jest dopuszczalny?
ha,ha,ha

s
szako

Jak to? Lekarze piją alkohol i jedzą kiełbasę? Przecież to jet bardzo niezdrowe!

m
m

moja babcia zapłaciła 1000zł lekarzowi za opiekę nad dziadkiem jak leżał w szpitalu... po 3 dniach już nie żył, a opieki wcale nie miał lepszej ani nic... więc nie ma co dawać

J
J23

Najgorzej jest w urzędach już 20 procent ale wypłacają na czas nawet przesuną 500+

..................

Dlaczego jak urzędnik weżmie PREZENT to wtedy mówi się że to łapówka , a jak lekarz to nie

A
Aldona

Ukrócić to można bardzo szybko i w Polsce ,trzeba chcieć służb jest cho cho,wszyscy mają się dobrze lekarze oraz służby do tego powołane za ogromną kase .

k
kaka

Miałem kolegę chorego na raka żołądka. W Koprerniku zapłacił jakiemuś ordynatorowi 2 tysiące złoty. Niestety po pół roku już nie żył. Tamten złodziej tylko się cieszył, że go okradł wiedząc, że nic mu nie pomoże.Ale ciął żołądek i dawał nadzieję na świetlaną przyszłość.

Dodaj ogłoszenie