Ksiądz Michał Misiak odchodzi do Kościoła zielonoświątkowego, chce zostać pastorem

Mirosław Malinowski
Mirosław Malinowski
Znany łódzki ksiądz, Michał Misiak ma zamiar odejść z Kościoła katolickiego i wstąpić do Kościoła zielonoświątkowego. Ogłosił swoją decyzję we wpisie na Facebooku w niedzielę, 31 maja, przed północą w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Ksiądz obecnie przebywa w Tanzanii w Afryce, gdzie wyjechał w styczniu na misje. Zajmuje się tam pomocą lokalnej społeczności, w większości muzułmańskiej. Zamierza też zająć się organizowaniem 14-dniowych wakacji w Tanzanii i na Zanzibarze, głównie dla Polaków.

Ksiądz Michał Misiak to charyzmatyczny kapłan. Ma 39 lat, księdzem został 10 lat temu lat. Zasłynął z niekonwencjonalnych form ewangelizacji: organizował Chrystoteki, czyli chrześcijańskie dyskoteki – bez alkoholu, za to ze spowiedzią; budował siłownie w domach parafialnych, chodząc „po kolędzie” modlił się w agencji towarzyskiej na Górnej, prowadził nocną spowiedź spacerując wokół kościołów. Był wikariuszem w kilku łódzkich parafiach m.in. pw. Matki Boskiej Fatimskiej, św. Stanisława Kostki, św. Wojciecha, Przemienienia Pańskiego oraz w Pabianicach. Ostatnio pracował jako tzw. streetworker przy parafii jezuitów w Łodzi. Ostatnią jego parafią w Archidiecezji Łódzkiej była parafia w Konstantynowie Łódzkim, skąd jak pisze, "po trzech miesiącach na prośbę proboszcza został odwołany". Pod koniec stycznia otrzymał półroczny bezpłatny urlop i wyjechał na misje do Tanzanii.

Oto co napisał na Facebooku:

"Pokój w sercu, radość w ciele i duchowe odprężenie to dzisiejsze dary od dobrego Taty dla mnie, Jego trudnego synka. Dokładnie rok temu, 31 maja 2019 roku miałem ważną rozmowę z Księdzem Abpem Grzegorzem Rysiem, a dziś w tę rocznicę dostałem odpowiedź z Watykanu, na którą czekałem 8 lat. Od 8 lat prosiłem Ojca Świętego o możliwość bycia księdzem i założenia rodziny, z powodu rozeznanego na 2 tyg. rekolekcji ignacjańskich, powołania do małżeństwa i ewangelizacji. W zeszłym roku Ks. Abp Grzegorz próbował rozwiązać mój wewnętrzny konflikt i zaproponował mi odejście z kapłaństwa lub parafię w Konstantynowie Łódzkim. Wybrałem parafię. Po trzech miesiącach, na prośbę mojego proboszcza, zostałem odwołany z przyczyn "niewłaściwego wypełniania posługi wikariusza". To był dla mnie znak od Boga, że On ma inne miejsce i inną służbę dla mnie. Wyjechałem na misję do Afryki, by przez pomaganie siostrom i braciom z Trzeciego Świata odnowić swoje powołanie do miłości Boga i ludzi i odnaleźć prawdę o sobie samym. Ks. Abp dyspensował mnie od brewiarza, sutannę zostawiłem w polskiej szafie i zacząłem życie karmiąc się Słowem Bożym i łaską płynąca z osobistej relacji z moim Panem Jezusem Chrystusem. Zacząłem słuchać tylko Jego głosu, bezpośrednio na modlitwie. Dałem się poprowadzić Bogu bez dodatkowych sakramentalnych pomocy. Zacząłem żyć pełnią życia, być sobą, być szczęśliwym człowiekiem bez lęków i bez wrzodów na żołądku. Od 5 miesięcy nie jestem księdzem na płaszczyźnie mojej woli i życia codziennego. Moim powołaniem jest służba Bogu i ludziom oraz małżeństwo. Chcę wreszcie pójść tą drogą. Dziś w liście z Watykanu dostałem braterskie upomnienie. Wiem, że gdy nie wrócę do wcześniejszego systemu życia i w przyszłości zawrę przymierze małżeńskie w Kościele katolickim zostanę ukarany zakazem głoszenia Ewangelii, katechizowania i posługi duchowej we wszystkich kościołach katolickich na świecie. Nie mogę się na to zgodzić, gdyż Chrystus zaprasza mnie do ewangelizacji i głoszenie o Jego miłości i Jego prawie. Z zakończenie posługi kapłańskiej muszę zatem zakończyć moją duchową drogę w Kościele katolickim. Bóg o wszystko się już zatroszczył. Zaprosił mnie do Kościoła zielonoświątkowego, w którym w przyszłości pragnę podjąć posługę pastora. Jestem szczęśliwszy będąc w tym miejscu w którym dziś jestem, ale to co najpiękniejsze jest jeszcze przede mną. Proszę o modlitwę za moje nowe życie. W prawdzie, wolności i w miłości."

Kilka dni wcześniej tak pisał o swoim pobycie w regionie Kimbiji - Dar Es Salaam w Tanzanii na wybrzeżu Ocenu Indyjskiego:
"Pasuję tu. By kochać, służyć bliźnim i żyć naprawdę, człowiek potrzebuje wolności. Wiedział dobrze o tym Bóg stwarzając pierwszych ludzi. Im Pan Bóg dał ten dar w Edenie, mnie obdarzył nim dopiero tu w Afryce. Daleko od starego systemu życia, w którym brakuje prawdy. Nie chcę go zmarnować jak Adam i Ewa. Proszę nieustannie o Waszą modlitwę. Pięknie jest być sobą i słuchać bardziej Boga niż ludzi."

Polska usłyszała o księdzu Misiaku rok temu, kiedy to 18 czerwca Kuria Archidiecezji Łódzkiej opublikowała komunikat, w którym informowała, że ksiądz „zaciągnał” na siebie karę ekskomuniki. Nie informowała o przyczynach ekskomunikowania księdza. W wydanym komunikacie przywołała za to przepis Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi o ekskomunice dla odstępców od wiary, heretyków lub schizmatyków. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że Michał Misiak przystąpił do jednej ze wspólnot protestanckich.
On sam wyjaśniał sprawę w na swym profilu na Facebooku siedmiu filmikach. Na nich eks-ksiądz, chodząc po leśnej drodze, z telefonem w ręku, którym kręcił film, przez godzinę opowiada co sprawiło, że znalazł się poza Kościołem. Oficjalnym powodem ekskomuniki było wzięcie przez niego drugiego chrztu w rzece Jordan podczas jego pobytu w Izraelu. „Ochrzcić” miał go jego przyjaciel – protestant poznany kilka dni wcześniej.

– Bóg mnie przynaglał w kierunku potwierdzenia mojego nowego narodzenia przez chrzest. Pragnąłem żyć na nowo. Przez dwa tygodnie Bóg mnie popychał do tej wody, do Jordanu – relacjonował swoje przeżycia. – Przyjąłem chrzest tak jak Biblia go przedstawia – jako pieczęć opowiedzenia się za Jezusem, jako pieczęć nowego etapu swojej wiary. Nie miałem intencji zmiany kościoła, nie zgłębiałem aspektu prawnego tego wydarzenia. Chciałem iść za tym co mówi mi Bóg w sercu.

Michał Misiak w filmie opowiadał, że przez 6 lat pisał listy do papieża Franciszka o zwolnienie go ze ślubów celibatu. Pisał po hiszpańsku, włosku, angielsku, ale nie otrzymał odpowiedzi. Spotkał się też z arcybiskupem łódzkim.

– Powiedziałem, że mam pragnienie małżeństwa, że chciałbym kochać, chciałbym mieć żonę, chciałbym ewangelizować, być księdzem, nawet gdzieś daleko na misjach, ale z żoną. A biskup mi odpowiedział, że nie ma takiej opcji:Michaś, koniec marzeń, schodzisz na ziemię, idziesz na wikariusza do normalnej parafii, albo piszesz do Watykanu o wydalenie z kapłaństwa. Ale ja tego nie chciałem i Bóg też to wiedział.
Michał Misiak opowiadał też o swoich problemach z celibatem.

– Do 27 roku życia byłem bez problemów natury seksualnej, zdystansowany do kobiet, takie wyparcie całkowicie potrzeby bliskości, relacji, bo mam być księdzem, bo ksiądz żyje w celibacie – opowiada. – W dniu ślubów diakonatu, w 2007 roku, gdy ślubowałem przed całym Kościołem, że będę żył w celibacie, po mszy wszystko mi Bóg odblokował. Pamiętam ten moment. W tym dniu po mszy z chęcią przytulałem ludzi, trzymałem kogoś za rękę. Zacząłem być księdzem, a to co było we mnie zablokowane, zamrożone, pragnienie rodziny, małżeństwa, relacji nagle Bóg odblokował. No i się zaczęło kapłaństwo z krzyżem. Przez wszystkie te lata toczyłem ogromną walkę. Bo ja bardzo chciałem kochać jak każdy człowiek powołany przez Boga do tego by być jedno z kobietą, aby być jednym ciałem. Aby iść w stronę małżeństwa. W moim życiu narastał konflikt między moim życiem w celibacie, a pragnieniem serca. Pragnieniem nie związanym z seksualnością, ale troską o kobietę, walki o nią, ochrony jej i noszeniem na rękach. Walczyłem mocno, jeździłem do biskupa, mówiłem, że sobie nie radzę, że się zakochałem, on przenosił mnie następną parafię, potem znowu przychodziła jakaś przyjaźń, czysta, bez współżycia i trwały takie relacje lata. A to było wielkie cierpienie. Nie można dotknąć dziewczyny, potrzymać ją za rękę...

W lipcu arcybiskup Ryś zdjął karę ekskomuniki z ks. Misiaka. Kuria Archidiecezji wydała komunikat w tej sprawie: „Po serii rozmów i skierowaniu przez ks. Michała Misiaka pisma na ręce arcybiskupa Grzegorza Rysia (...) mając na uwadze podjęty przez księdza czas pokuty i nawrócenia i złożone przede mną Wyznanie Wiary, niniejszym zwalniam księdza z kary ekskomuniki wiążącej mocą samego prawa, którą zaciągnął ksiądz 24 maja”. Potem został skierowany do parafii w Konstantynowie Łódzkim, skąd pojechał do Tanzanii...

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie