Koszmar długiego weekendu

Jan Łopian
To jest nie do zniesienia dla normalnego człowieka! Już dwa tygodnie wcześniej żona zadręczała mnie pytaniami, co robimy, a każdy z wariantów (jedziemy gdzieś w Polskę, skoczymy na działkę do Grotnik, siedzimy w domu i nie robimy nic - ten był mój, ale nie przeszedł) i tak wymagał spędzenia piątkowego popołudnia w hipermarkecie.

Stanęło na działce, ale moja wizja wypoczynku - leżak, kawa, gazeta - rozpłynęła się jak mgła zaraz po przyjeździe, bo trawa wyrosła po kolana. Przez resztę soboty latałem z kosiarką.
W niedzielę rano wesolutko zatrąbił samochód szwagra (z żoną, trójką bachorów i szczekającym bez przerwy psem). Wyjechali dopiero wieczorem, bo "było tak fajnie". Jak dla kogo...
W poniedziałek żona wymyśliła, że pójdziemy na grzyby. Potem obieraliśmy to cholerstwo do godz. 18 i do Łodzi wracaliśmy w korku niewiele mniejszym od tego na zakopiance.
Dziś wreszcie jestem w pracy, piję kawę, czytam gazetę. Bosko...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tabaza

no niestety kochany zycie tak wyglada a jak chciales bajki to do telewizji ,sam chciales kosic trawe trzeba bylo nic nie robic a teraz narzekasz

Dodaj ogłoszenie