Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Koronawirus w Łodzi. Miasto kontra koronawirus. Tak wygląda weekend w naszym mieście. ZDJĘCIA, INFORMACJE

Magdalena Jach
Magdalena Jach
Niedzielę większość łodzian spędza w domach. Pustki na ulicach, osiedlowych skwerach, w kościołach. Pojedyncze osoby wyprowadzały jedynie psy na spacer. Zamknięte zostały wszystkie miejsca rozrywki i rekreacji – kina, teatry, baseny, siłownie, fitness kluby, lokale gastronomiczne. Już w sobotę – zgodnie z zaleceniem rządu w związku prewencją koronawirusa – zamknięte zostały wszystkie centra handlowe. Manufaktura, Pasaż Łódzki czy Tulipan – niemal opustoszały. Można było wejść jedynie do zlokalizowanych w nich marketów spożywczych, drogerii i aptek. W Stokrotce w Sukcesji zakupy jednocześnie mogło robić nie więcej niż 15 klientów. Pilnowała tego ochrona. Pracownicy zostali wyposażeni w rękawiczki, środki odkażające. Do sklepów osiedlowych klientów wpuszczano pojedynczo.ZOBACZCIE JAK ŁÓDŹ I ŁODZIANIE RADZĄ SOBIE Z TĄ NIETYPOWĄ SYTUACJĄ - KLKNIJCIE NA KOLEJNE SLAJDY
Niedzielę większość łodzian spędza w domach. Pustki na ulicach, osiedlowych skwerach, w kościołach. Pojedyncze osoby wyprowadzały jedynie psy na spacer. Zamknięte zostały wszystkie miejsca rozrywki i rekreacji – kina, teatry, baseny, siłownie, fitness kluby, lokale gastronomiczne. Już w sobotę – zgodnie z zaleceniem rządu w związku prewencją koronawirusa – zamknięte zostały wszystkie centra handlowe. Manufaktura, Pasaż Łódzki czy Tulipan – niemal opustoszały. Można było wejść jedynie do zlokalizowanych w nich marketów spożywczych, drogerii i aptek. W Stokrotce w Sukcesji zakupy jednocześnie mogło robić nie więcej niż 15 klientów. Pilnowała tego ochrona. Pracownicy zostali wyposażeni w rękawiczki, środki odkażające. Do sklepów osiedlowych klientów wpuszczano pojedynczo.ZOBACZCIE JAK ŁÓDŹ I ŁODZIANIE RADZĄ SOBIE Z TĄ NIETYPOWĄ SYTUACJĄ - KLKNIJCIE NA KOLEJNE SLAJDY Krzysztof Szymczak

Niedzielę większość łodzian spędza w domach. Pustki na ulicach, osiedlowych skwerach, w kościołach. Pojedyncze osoby wyprowadzały jedynie psy na spacer. Zamknięte zostały wszystkie miejsca rozrywki i rekreacji – kina, teatry, baseny, siłownie, fitness kluby, lokale gastronomiczne. Już w sobotę – zgodnie z zaleceniem rządu w związku prewencją koronawirusa – zamknięte zostały wszystkie centra handlowe. Manufaktura, Pasaż Łódzki czy Tulipan – niemal opustoszały. Można było wejść jedynie do zlokalizowanych w nich marketów spożywczych, drogerii i aptek. W Stokrotce w Sukcesji zakupy jednocześnie mogło robić nie więcej niż 15 klientów. Pilnowała tego ochrona. Pracownicy zostali wyposażeni w rękawiczki, środki odkażające. Do sklepów osiedlowych klientów wpuszczano pojedynczo.

ZOBACZ ZDJĘCIA - KLIKNIJ W GALERIĘ

- Do mięsnego przy alei Wyszyńskiego staliśmy w kolejce na dworze i to nie obok siebie, ale w znacznej odległości, około metra – opowiada mieszkanka pobliskiego bloku. – Tak samo było przed piekarnią i cukiernią.

Pracownicy aptek leki wydawali przez okienko lub także wpuszczali klientów pojedynczo. Tak było między innymi w placówce na roku ulic Żeromskiego i Zielonej.

Szturm natomiast przeżyły markety budowlane, wolnostojące.

- Przewinęło się kilka tysięcy ludzi – szacuje jeden z pracowników. – Wróciłem do domu ledwo żywy, zestresowany i przerażony. Nie tylko ja, wielu moich kolegów i koleżanek obawia się o swoje zdrowie. Pytamy - dlaczego te sklepy nie zostały zamknięte?

Na ulicy Piotrkowskiej było pusto już od rana. Nieliczni mieszkańcy wyszli do sklepu lub drogerii. Spotkaliśmy paru rikszarzy – bez klientów, paru biegaczy i rowerzystów. Zwykle tętniąca życiem wieczorem ulica opustoszała zupełnie. Zamknięte zostały wszystkie lokale, restauracje, puby.

- Wszyscy nasi najemcy rozumieją powagę sytuacji i niektórzy nawet już w piątek sami podjęli decyzję o zawieszeniu działalności, a w sobotę dołączyli do nich pozostali – mówi Kamil Wasiak, rzecznik Off Piotrkowskiej.

Zamknięte zostały też restauracje na osiedlach. Zamawiać można było jedzenie do domu. Na pizzę z jednej z najpopularniejszych sieci czekało się tyle co zwykle – czyli 20-30 minut. Nie było wielkiego natężenia zleceń. Dostawcy pracowali w jednorazowych rękawiczkach, niektórzy prosili o wystawienie przed drzwi stołka, by na nim mogli zostawić przywiezione posiłki. Choć nie ma zakazu prowadzenia sprzedaży na wynos, niektórzy łódzcy restauratorzy wobec realnych zagrożeń sami z niej na jakiś czas zrezygnowali w trosce i o swoich klientów, i pracowników.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany