4/7 Zamknij

Niemal jednocześnie pojawiły się ogniska na południu regionu. W Tomaszowskim Centrum Zdrowia było ubiegłym tygodniu ponad 50 zakażeń, w Drzewicy zachorowało

Pawel Relikowski / Polskapress

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Niemal jednocześnie pojawiły się ogniska na południu regionu. W Tomaszowskim Centrum Zdrowia było ubiegłym tygodniu ponad 50 zakażeń, w Drzewicy zachorowało pięciu pracowników ośrodka pomocy społecznej. W wielu miejscowościach są też przypadki niezwiązane z ogniskami. To osoby, które nagle czują się źle, a po zbadaniu mają pozytywne wyniki testów. Często nie wiadomo, gdzie i od kogo się zaraziły.


Wraz z wybuchającymi ogniskami choroby rosną też statystyki zakażeń, osiągając poziomy, które w kwietniowym „szczycie” epidemii byłyby nie do pomyślenia. Rekord padł w niedzielę, gdy służby sanitarne zanotowały 119 nowych zakażeń. To największy dzienny przyrost od początku epidemii. Tymczasem w kwietniu liczba przypadków dziennych nie przekroczyła 70, zwykle zaś było ich około 20-30 dziennie. Dziś norma to około 40 zakażeń dziennie.

Niestety rośnie też liczba zmarłych. W ciągu pierwszych 10 dni czerwca na chorobę COVID-19 zmarło w regionie 27 osób, podczas gdy w ciągu ostatnich 10 dni maja – jedynie 15.

Na wykresie widać, jak liczba zakażeń w regionie łódzkim w marcu rośnie, w kwietniu utrzymuje się na stałym poziomie, a z początkiem maja spada do zaledwie kilku przypadków dziennie. I gdy pod koniec maja wydaje się już, że epidemię mamy za sobą, zakażenia ostro idą do góry. Końca tego wzrostu na razie nie widać.

O tym, że łódzkie jest jednym z trzech województw w kraju, obok Śląska i Wielkopolski, gdzie epidemia nie wygasa, wiadomo było już w maju. Współczynnik reprodukcji wirusa „R” wynosił w tych miejscach więcej niż 1. To oznaczało, że jeden chory średnio zaraża więcej niż jedną osobę i epidemia się rozwija. Minister Łukasz Szumowski początkowo chciał w tych trzech województwach zachować obowiązek noszenia maseczek, ale zmienił zdanie. Okazało się jednak, że przewidywania ministra były słuszne. Epidemia w regionie łódzkim zaczęła przyspieszać.
Od województwa warmińsko-mazurskiego, gdzie w czerwcu zanotowano zaledwie... dwa przypadki zakażeń, dzieli nas przepaść. Choć nadal jest u nas trzy razy mniej zakażeń niż na Śląsku.

CZYTAJ DALEJ >>>>
Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy