Koronawirus: Czy wybory prezydenckie 2020 w Polsce powinny zostać przełożone? Szef PiS Jarosław Kaczyński na razie nie widzi takiej potrzeby

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Koronawirus: Czy wybory prezydenckie 2020 w Polsce powinny zostać przełożone? Szef PiS Jarosław Kaczyński na razie nie widzi takiej potrzeby
Koronawirus: Czy wybory prezydenckie 2020 w Polsce powinny zostać przełożone? Szef PiS Jarosław Kaczyński na razie nie widzi takiej potrzeby Adam Jankowski
Wybory prezydenckie 10 maja 2020 r. stają się powoli "gorącym" tematem. Rządzący na dziś nie planują ich przełożenia. Wystarczy dobra wola rządzących, by tak się stało. Eksperci Fundacji Batorego jednoznacznie wskazują, że należy przesunąć datę wyborów.

Działający przy Fundacji Batorego Zespół ekspertów wyborczych apeluje o przełożenie terminu wyborów prezydenckich. Eksperci wskazują, że organizacja wyborów w zaplanowanym na 10 maja terminie zagrozi konstytucyjnemu wymogowi ich powszechności i równości, a także może przyczynić się do zwiększenia zagrożenia epidemicznego, a więc zagrożenia zdrowia i życia nas wszystkich.

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, osoba niewątpliwie zorientowana w sytuacji zagrożenia koronawirisem w Polsce, na pytanie zadane w RMF o możliwe odłożenie terminu wyborów prezydenckich, nie chciał się w poniedziałek jednoznacznie wypowiedzieć.

Minister zapowiedział tylko, że w kwietniu, jeśli zostanie zapytany o opinię na ten temat, będzie się do niej ustosunkowywał mając aktualną informację co do zagrożenia epidemiologicznego i ew. zagrożenia dla ludzi.

Problem z prawidłowym przygotowaniem tej powszechnej elekcji jest realny. Zwracają na to uwagę nasi samorządowcy. Nie ma jeszcze ich wspólnego stanowiska, ale zapewne takowe się pojawi, jeśli nie zostaną podjęte przez władze decyzje zmieniające datę wyborów.

Wymownym przykładem realnego zagrożenia dla mieszkańców były ostatnie wybory samorządowe we Francji. Rząd francuski naraził obywateli, także członków komisji, na olbrzymie ryzyko zachorowania, zakażenia koronawirusem. Liczba takich zachorowań na razie nie jest znana, bo przecież okres inkubacji wirusa cov-19 trwa od kilku do kilkunastu dni (wybory odbyły się 15 marca).

Prezydent Emmanuel Macron i premier Edouard Philippe nie zdecydowali się odwołać I tury wyborów samorządowych, mimo ostrzeżeń epidemiologów a także protestów części elit politycznych.

Tymczasem szef partii rządzącej Jarosław Kaczyński w weekendowej rozmowie w RMF uznał, że w tej chwili nie przesłanek do tego, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej. - Tylko wtedy wybory mogą być odłożone, więc pamiętajmy o tym ograniczeniu konstytucji - mówił. Powoływał się na przepisy ustawy zasadniczej. - Muszą być przesłanki konstytucyjne. Tych przesłanek w tym momencie w moim najgłębszym przekonaniu nie ma i mam naprawdę nadzieję bardzo mocną na to, że nie będzie ich także w ostatnim okresie przed 10 maja - zapewniał szef PiS.

Stan klęski żywiołowej określa art. 232 Konstytucji RP. "W celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych lub awarii technicznych noszących znamiona klęski żywiołowej oraz w celu ich usunięcia Rada Ministrów (rząd) może wprowadzić na czas oznaczony, nie dłuższy niż 30 dni, stan klęski żywiołowej na części albo na całym terytorium państwa. Przedłużenie tego stanu może nastąpić za zgodą Sejmu".

A więc wszystko w rękach premiera i w sytuacji ew. decyzji o jego przedłużenia w większości parlamentarnej. Pozostali politycy PiS nie wychylają się raczej poza oficjalną linię prezentowaną przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Zespół ekspertów wyborczych Fundacji Batorego opowiada się za wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej, który zawiesiłby terminy ustalonego już kalendarza wyborczego. I przypomina, że z powodu zagrożenia koronawirusem zaplanowane wybory parlamentarne przełożono w Macedonii Północnej. Francja odwołała drugą turę wyborów lokalnych. Do tego przesunięto w kilku stanach prawybory w Partii Demokratycznej.

Argumenty przywoływane przez ekspertów dotyczą niemożności zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom i obywatelkom, którzy chcieliby oddać głos oraz członkom komisji wyborczych. Prof. Bartłomiej Michalak z UMK w Toruniu szacuje w swojej ekspertyzie, że wybory będą wymagały zaangażowania około 200 tysięcy osób.

- Ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną można z dużą dozą pewności założyć, że skompletowanie wszystkich komisji nawet w minimalnym składzie okaże się niemożliwe. Osobnym problemem będzie przygotowanie i zabezpieczenie epidemiologiczne członków obwodowych komisji wyborczych oraz ponad 27 tysięcy lokali wyborczych - ocenia prof. Bartłomiej Michalak.

Eksperci Batorego wskazują także na szereg innych problemów i zagrożeń, jakie niesie za sobą organizacja wyborów prezydenckich 10 maja. Choćby zwracają uwagę na problem z głosowaniem dla osób przebywających w szpitalach czy będących na kwarantannie.

Kolejny problem dotyczy głosowania za granicą. Polacy przebywający za granicą mogą mieć utrudnione oddanie głosu ze względu na obostrzenia i trudności – zarówno na gruncie prawnym, jak i praktycznym – dotyczące przemieszczania się ludności czy nawet zakazu wychodzenia z domu.

Ważnym tematem jest kwestia kampanii wyborczej. Prowadzenie jej jest w tej chwili ograniczone w związku z zagrożeniem i apelami, by obywatele pozostali w domach. Poza tym m mediach dominują informacje z "frontu walki z cov-19". Krytycy władz zauważają, że jedynie urzędujący prezydent ma de facto możliwość prowadzenia kampanii, choćby organizując konferencje prasowe czy wygłaszając orędzia.

Dysonansem jest opinia prezesa PiS, że na obecnych ograniczeniach najwięcej traci urzędujący prezydent.

Eksperci Fundacji Batorego zwracają uwagę na istotny fakt. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że frekwencja w wyborach przeprowadzanych w takich warunkach będzie znacznie niższa niż zazwyczaj. Bardzo niski odsetek wyborców może doprowadzić do delegitymizacji wyborów w znacznej części opinii publicznej. Eksperci przewidują, że ogólna frekwencja może zmniejszyć się o około jedną trzecią z największym spadkiem wśród osób starszych.

- Osoby powyżej 60. roku życia stanowią 30 proc. dorosłych Polaków. Frekwencja w tej grupie jest wyższa od średniej, stąd ich udział w ogóle głosujących w wyborach sejmowych 2019 roku wzrastał już do jednej trzeciej. Może to mieć znaczący wpływ na wynik głosowania – podkreśla w swojej ekspertyzie prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Prof. Michalak przywołuje Francję, gdzie pod naciskiem odwołano ostatecznie drugą turę wyborów lokalnych. - Kompromitacją byłoby powtórzenie scenariusza francuskiego, kiedy to po przeprowadzeniu pierwszej tury wyborów samorządowych, w obliczu wszystkich problemów, jakie ona ujawniła, następuje odwołanie drugiej tury wyborów - konkluduje prof. Bartłomiej Michalak.

Tymczasem w najnowszym sondażu United Surveys dla DGP i RMF FM Polacy w ponad 70 proc. uważają, że wybory prezydenckie powinny zostać przełożone.

Koalicjant PiS czyli Porozumienie, a konkretnie szef tego ugrupowania Jarosław Gowin, w TVN24 powiedział, że jeśli wyborów nie da się przeprowadzić w maju, to kolejnym „bezpiecznym” terminem jest wiosna 2021 r. Zatem jest szansa, że ostatecznie rządzący wsłuchają się głosy krytyczne i poprzez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na terenie całego kraju odłożą wybory na później.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus: Czy wybory prezydenckie 2020 w Polsce powinny zostać przełożone? Szef PiS Jarosław Kaczyński na razie nie widzi takiej potrzeby - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 87

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

T
To ja

Pis chce tylko być przy żłobie i z nami się nie liczy bo kto powiedział ze ciemny lud to kupi tak nas rząd postrzega zamiast dać te parę miliardów na szpitale jak chciała opozycjia to na propagandę w telewizji a ten pan co jest od podpisywania co kaźe prezesa ponoć mówi się że to prezydent naprawdę mamy prezydenta

G
Gość

Członków komisji potrzeba ok 200 tys. Zakładając że przy tak wysokim narażeniu członków komisji na zarażenie koronowirusem zachoruje tylko jedna osoba na sto, i przy umieralności na tą chorobę 3% , mamy wyrok śmierci wydany przez rząd na prawie STU bogu ducha winnych członków komisji.

T
Tev

Ojciec komunista a syn idiotą

435
23 marca, 17:03, Gość:

ANDRZEJU ZOSTAN Z NAMI WSZYSCY CIE KOCHAMY.

23 marca, 17:30, Gość:

no nie koniecznie, niektórzy (ponad 50%) mają serdecznie dość, więc mów za siebie

żałosne

a
autorwidmo

Przy frekwencji 6 - 8 %, czyli takiej jak w niedzielnych wyborach uzupełniających do samorządów, PiS może być pewien że wygra Bosak.

Tylko wyborcy Konfederacji, jako że młodzi, czyli nie w grupie ryzyka i zdyscyplinowani, stawią się w lokalach wyborczych. Żelazny elektorat PiS z obawy przez Koronawirusem zostanie w domu. Tym razem PiS nie może liczyć na emerytów.

G
Gość

Wystarczy zwrócić uwagę na wybory we Francji z 15.03.2020 ile osób się zaraziło i wyciągnąć z tego wnioski

G
Gość
23 marca, 20:29, Gość:

Zapominasz, że za czasów PO-PSL i prędzej SLD z PSL z Polski wyjechało 3 mln Polaków więc do ZUS-u nie szły pieniądze a komuchy -SB i UB dostawali wysokie emerytury za co? i wyprzedawali polski majątek!Gdzie te pieniądze? Największy sprzedawczyk Polski tak by chciał.Nie łudź się,że sprzedajna opozycja wygra wybory!!Za głupia i kompromitująca i wróciłoby to, co było wcześniej czyli bieda,wysokie bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość!Całe szczęście że rządzi PIS!!

Dla mnie nie było szczęśliwie wcześniej, nie jest teraz. Nikt nie docenia pracującego. Każda z wymienianych przez ciebie partii miała/ma swój elektorat, składający się głównie z patologii. Sorry, ale taka prawda. Albo są to komuchy o esbeckim rodowodzie, albo kombinatorzy, albo nieroby na spółkę z budżetówką.

G
Gość
23 marca, 20:29, Gość:

Zapominasz, że za czasów PO-PSL i prędzej SLD z PSL z Polski wyjechało 3 mln Polaków więc do ZUS-u nie szły pieniądze a komuchy -SB i UB dostawali wysokie emerytury za co? i wyprzedawali polski majątek!Gdzie te pieniądze? Największy sprzedawczyk Polski tak by chciał.Nie łudź się,że sprzedajna opozycja wygra wybory!!Za głupia i kompromitująca i wróciłoby to, co było wcześniej czyli bieda,wysokie bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość!Całe szczęście że rządzi PIS!!

PRAWDA PO-PSL ZŁODZIEJSTWO I CYGANSTWO.

G
Gość
23 marca, 20:29, Gość:

Zapominasz, że za czasów PO-PSL i prędzej SLD z PSL z Polski wyjechało 3 mln Polaków więc do ZUS-u nie szły pieniądze a komuchy -SB i UB dostawali wysokie emerytury za co? i wyprzedawali polski majątek!Gdzie te pieniądze? Największy sprzedawczyk Polski tak by chciał.Nie łudź się,że sprzedajna opozycja wygra wybory!!Za głupia i kompromitująca i wróciłoby to, co było wcześniej czyli bieda,wysokie bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość!Całe szczęście że rządzi PIS!!

Tak było banda złodzieji popieram przedmowce.

G
Gość
23 marca, 20:18, kitek:

Wyborów raczej nie będzie, ale na dziś - mogą być być. Żadnej filozofii tutaj nie ma. Jest dużo czasu. O co te spory? Totalni i tak będą wszystko krytykować. Nie ma się co przejmować i robić swoje.

Nie jestem totalsem, ale też wiem, że bez krytyki oraz nacisków nasz rząd siądzie na laurach. Skoro oni nam serwują metodę kija i marchewki, my nie możemy zostawać dłużni -:)

G
Gość

Zapominasz, że za czasów PO-PSL i prędzej SLD z PSL z Polski wyjechało 3 mln Polaków więc do ZUS-u nie szły pieniądze a komuchy -SB i UB dostawali wysokie emerytury za co? i wyprzedawali polski majątek!Gdzie te pieniądze? Największy sprzedawczyk Polski tak by chciał.Nie łudź się,że sprzedajna opozycja wygra wybory!!Za głupia i kompromitująca i wróciłoby to, co było wcześniej czyli bieda,wysokie bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość!Całe szczęście że rządzi PIS!!

g
gosc
23 marca, 19:50, x:

Liliputin z Żoliborza wykombinował jak zaoszczędzić parę miliardów. Plan jest taki:

Ponieważ ZUS jest bankrutem to trzeba definitywnie pozbyć się paruset tysięcy pobierających świadczenia emerytalne.

Tak więc EMERYCI DO URN! - Taki jest plan!

23 marca, 20:11, Gość:

przestan w kolko to powtarzac dziadu.

Zapominasz, że za czasów PO-PSL i prędzej SLD z PSL z Polski wyjechało 3 mln Polaków więc do ZUS-u nie szły pieniądze a komuchy -SB i UB dostawali wysokie emerytury za co? i wyprzedawali polski majątek!Gdzie te pieniądze? Największy sprzedawczyk Polski tak by chciał.Nie łudź się,że sprzedajna opozycja wygra wybory!!Za głupia i kompromitująca i wróciłoby to, co było wcześniej czyli bieda,wysokie bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość!Całe szczęście że rządzi PIS!!

k
kitek

Wyborów raczej nie będzie, ale na dziś - mogą być być. Żadnej filozofii tutaj nie ma. Jest dużo czasu. O co te spory? Totalni i tak będą wszystko krytykować. Nie ma się co przejmować i robić swoje.

G
Gość
23 marca, 19:50, x:

Liliputin z Żoliborza wykombinował jak zaoszczędzić parę miliardów. Plan jest taki:

Ponieważ ZUS jest bankrutem to trzeba definitywnie pozbyć się paruset tysięcy pobierających świadczenia emerytalne.

Tak więc EMERYCI DO URN! - Taki jest plan!

przestan w kolko to powtarzac dziadu.

k
krakus

Każdy ma swoich ekspertów. Eksperci opłacani przez Sorosa oraz CDU twierdzą, że wybory trzeba przełożyć, a pozostali eksperci twierdzą, że wcale nie trzeba. I bądź tu człowieku mądry :(

Dodaj ogłoszenie