Korepetycje czasów pandemii:...

    Korepetycje czasów pandemii: jedni uczą na bieżąco, inni – przygotowują się do egzaminów. Nauka w czasie koronawirusa

    Zdjęcie autora materiału

    Jaka jest szkoła czasów pandemii – każdy widzi. Każdy, kto ma dzieci w wieku szkolnym. To, że nawet najlepiej prowadzone zajęcia zdalne nie zastąpi lekcji
    1/4
    przejdź do galerii

    Jaka jest szkoła czasów pandemii – każdy widzi. Każdy, kto ma dzieci w wieku szkolnym. To, że nawet najlepiej prowadzone zajęcia zdalne nie zastąpi lekcji w klasie pod okiem nauczyciela jest bezdyskusyjne. Tymczasem już trzeci rok z rzędu uczniowie nie chodzą do szkół regularnie. Doskonale pamiętamy: wiosna 2019 – strajk nauczycieli, a kolejne lata 2020 i 2021 – koronawirus. Rodzice, którym na edukacji ich dzieci zależy i których na to stać – zapewniają im prywatne lekcje. Osoby udzielające korepetycji mają aż nadmiar klientów. Prócz doświadczonych pedagogów, z renomą wśród kolejnych pokoleń uczniów, na rynku pojawili się nowi, młodzi ludzie, którzy do rozszerzonej matury nie przygotują, ale z powodzeniem odrabiają z uczniami podstawówki zadane prace domowe. ©fot krzysztof łokaj / ppg

    Korepetycje czasów pandemii Jedni uczą na bieżąco, inni – przygotowują do egzaminów Nauczyciele i studenci zbierają żniwo zdalnej szkoły

    Korepetycje czasów pandemii



    Jedni uczą na bieżąco, inni – przygotowują do egzaminów
    Nauczyciele i studenci zbierają żniwo zdalnej szkoły


    Jaka jest szkoła czasów pandemii – każdy widzi. Każdy, kto ma dzieci w wieku szkolnym. To, że nawet najlepiej prowadzone zajęcia zdalne nie zastąpi lekcji w klasie pod okiem nauczyciela jest bezdyskusyjne. Tymczasem już trzeci rok z rzędu uczniowie nie chodzą do szkół regularnie.
    Doskonale pamiętamy: wiosna 2019 – strajk nauczycieli, a kolejne lata 2020 i 2021 – koronawirus. Rodzice, którym na edukacji ich dzieci zależy i których na to stać – zapewniają im prywatne lekcje. Osoby udzielające korepetycji mają aż nadmiar klientów. Prócz doświadczonych pedagogów, z renomą wśród kolejnych pokoleń uczniów, na rynku pojawili się nowi, młodzi ludzie, którzy do rozszerzonej matury nie przygotują, ale z powodzeniem odrabiają z uczniami podstawówki zadane prace domowe.

    Codzienna pomoc w lekcjach
    - Widząc, co się działo ubiegłej wiosny, poprosiłam o wsparcie córkę koleżanki, studentkę polonistyki, żeby pomagała po prostu moim dzieciom w lekcjach – opowiada pani Anna, mama uczniów klasy V i VII. – Nauczyciele tyle zadawali, nie mogliśmy tego ogarnąć. Dziewczyna przychodziła do nas dwa razy w tygodniu i jakoś porządkowała im tę naukę. Przedłużyliśmy tę współpracę na ten rok, jak się okazało, że jesienią znowu weszła nauka zdalna. Za godzinę płacimy tylko 30 złotych.
    Bartosz, student Politechniki Łódzkiej, udziela korepetycji z matematyki i chemii.
    - Poprosili mnie znajomi rodziców już we wrześniu – wspomina. – Ich syn miał problemy z przedmiotami ścisłymi, a ja akurat byłem po maturze właśnie z matematyki, chemii i fizyki. Nie wiedziałem, czy umiem komuś coś wytłumaczyć, bo sam miałem korki przed egzaminami. Ale chłopak jest w podstawówce, więc ma proste rzeczy i jakoś dajemy radę. Zarabiam 25 złotych za 45 minut. No i nie zawsze się spotykamy w domu. Kontaktujemy się też online. To wygodne i bezpieczne.
    Ogłoszeń od studentów znajdziemy sporo w internecie. Część z nich ma nawet niejednego ucznia pod opieką.
    - Ogłoszenie zamieściłam w czerwcu – wspomina Ola, z II roku anglistyki. – I od razu odebrałam kilka zgłoszeń od rodziców dzieci, którzy chcieli zamówić dla nich lekcje od września. W ten sposób zebrałam trzy osoby. Potem pod koniec października jeszcze doszedł mi jeden chłopiec z VIII klasy – szykuję go do egzaminu. Dzieci przychodzą do mnie na lekcje do domu – każde innego dnia. Nie obawiam się już koronawirusa, bo go przeszłam zaraz na początku pandemii. Ale masek używam.
    Generalnie mogłoby się wydawać, że pandemia to prawdziwy boom na korepetycje. Sytuacja jednak nie jest taka oczywista. Składa się na to kilka czynników. Pierwszy z nich to finanse. Wielu rodziców odczuło wyraźnie skutki pandemii w swoich portfelach. Zarobki spadły, niektórzy stracili pracę, podupadły biznesy prywatne. Drugi to sam koronawirus – wiele rodzin zetknęło się z chorobą, niektórzy poważnie przechodzili zakażenie, co też odbiło się negatywnie na ich kondycji i fizycznej, i finansowej. W końcu trzeci – kalkulacja potrzeb. Rodzice obserwując spadek wymagań szkolnych, uznali, że ich pociechy w tej chwili korepetycji nie potrzebują, zwłaszcza, jeśli nie mają w tym roku egzaminów – klas VIII lub matury.

    Mobilizacja przed egzaminami
    Nauczyciele-korepetytorzy przedmiotów obowiązkowych na egzaminach zewnętrznych – zarówno na poziomie klasy VIII, jak i maturalnej – uczniów mają zawsze. Osoby, które uczą w szkołach, są egzaminatorami OKE komplety podopiecznych zebrali już przed wakacjami.
    - Moja córka już od pierwszej klasy liceum ma lekcje z polskiego i z matematyki – przyznaje ojciec tegorocznej maturzystki z jednego z najwyżej notowanych w rankingach liceów w Łodzi. – I całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie, jak sama miałaby się przygotować do matury.
    W tym roku szkolnym o prywatne lekcje dla ósmoklasistów i maturzystów było nieco trudniej niż zwykle. To jest uzasadnione większą troską rodziców. Pandemia pandemią, a przecież młodzież ma plany – chce się dostać do dobrych szkół, na wymarzone studia.
    - Uczniowie zawsze chodzili na korepetycje, a w tych trudnych czasach rodzice chcą ich wesprzeć szczególnie – mówi Ewa Wojciechowska, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego. – Mimo nauki zdalnej jakość lekcji u nas się nie zmieniła, nauczyciele przygotowują bardzo dużo dodatkowych materiałów, opracowań. Zrozumiałe jest, że wszystko to nie daje uczniom takiego poczucia bezpieczeństwa, jakie mieliby w normalnych warunkach.

    Korepetycje online – najpopularniejsze
    Gdy z początkiem pandemii szkoły zostały zamknięte, a w kraju nastąpił lockdown i zalecano unikanie kontaktów, wiele osób zaczęło obawiać się bezpośrednich spotkań podczas korepetycji. Dlatego od razu zaczęto szukać alternatywnych sposobów na prywatne lekcje. I jeszcze zanim zaczęły się zdalne zajęcia w szkołach, już nauczyciele zaczęli tłumaczyć dzieciom zadania, wykorzystując komunikatory. Teraz formy korepetycji online mają już opanowane – wykorzystują różne narzędzia – wirtualne tablice, wideorozmowy itd.
    - Korepetycje zdalne są teraz po prostu hitem – przyznają rodzice. – Oszczędność czasu, spokój, że nie naraża się ani dziecka, ani nauczyciela.

    Jakie stawki?
    Ceny korepetycji są różne – średnio to złotówka za minutę. Najmniej biorą studenci – już od 25 złotych za 45 minut, a najwięcej – nauczyciele, aktywni zawodowo, dyplomowani, egzaminatorzy OKE, a także wykładowcy uczelni wyższych. U nich cena może wynieść od 100 do 180 złotych za 90 minut. Przedmiot nie ma tutaj większego znaczenia. Najpopularniejsze są oczywiście: matematyka, chemia, biologia, fizyka, angielski. Ale wielu uczniów korzysta też z lekcji z przedmiotów humanistycznych – języka polskiego, historii i wiedzy o społeczeństwie – jeśli zdają z nich maturę, szczególnie na poziomie rozszerzonym.

    Czytaj treści premium w Expressie Ilustrowanym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo