Koło Starego Rynku, czyli jak największy diabelski młyn w Polsce zadomowił się w Łodzi

Piotr Jach
Piotr Jach
Zaktualizowano 
Koło widokowe „My Wheel of Łodź” już samym swoim nieoczekiwanym pojawieniem się w Łodzi zrobiło sobie doskonałą reklamę.

Choć formalności związane z ustawieniem go na bałuckim Starym Rynku rozpoczęły się jeszcze w wakacje, informacje o przyjeździe do Łodzi największego diabelskiego młyna w Polsce nie pojawiły się nawet w formie plotek. Że coś się na Starym Rynku dzieje ciekawego, wyszło na jaw, dopiero kiedy 17 września dojechały tam pierwsze elementy konstrukcji gigantycznego koła. Gdy nazajutrz poinformował o tym „Express”, wpis na naszym facebookowym profilu obejrzało ponad 270 tysięcy fejsubowiczów. Element zaskoczenia zadziałał perfekcyjnie. Gdy stawiano podpory, nie było już przechodnia, który z ciekawością nie zadarłby głowy do góry.

– Przed przyjazdem uprzedzano nas, że to Bałuty – specyficzna okolica i specyficzni ludzie. Wszystko to okazało się tylko bajką. Mieszkańcy Bałut przyjęli nas bardzo życzliwie. Bardzo się ciekawili, co stawiamy i cieszyli się, że to w ich sąsiedztwie, na ich rynku będzie taka fajna atrakcja – opowiada Mariusz Gurgul, organizator "My Wheel of Łodź".

Doskonałym wyborem był też termin uruchomienia koła, które zaczęło się kręcić na dzień przed rozpoczęciem Festiwalu Kinetycznej Sztuki Światła Light.Move.Festival. Było właściwie pewne, że przy okazji tego wydarzenia, które jest jedną z najtłumniejszych imprez plenerowych w kraju (liczbę tegorocznych gości szacowano na 859 tysięcy), chętnych na przejażdżkę nie zabraknie. Przewidywania się sprawdziły, do koła ustawiały się nawet kolejki.

Niestety, jak wszystko, co dzieje się pod gołym niebem, tak i popularność „My Wheel of Łodź” okazała się wrażliwa na kaprysy pogody, a pod tym względem początek października nie należał do udanych.
– Deszcz padał już w trakcie Festiwalu Światła, potem jeszcze nadeszło ochłodzenie, a pierwszy weekend października był dosłownie lodowaty. Powodów do radości z liczby pasażerów na kole było raczej niewiele – przyznaje Gurgul. – Ale śledzę prognozy i jestem optymistą. Nadchodzący weekend ma być bardzo pogodny i ciepły, wierzę więc, że wielu łodzian przyjdzie popatrzeć na swoje miasto z góry.

Okazja jest wyjątkowa. W Łodzi niewiele jest budowli, które przewyższałyby „My Wheel of Łódź” wysokością. Koło mające w najwyższym punkcie 55 metrów o metr przewyższa 17. na liście najwyższych budynków w łodzi siedzibę Starostwa Powiatowego przy ul. Sienkiewicza 3, niesłusznie nazywanym często „budynkiem telewizji” (TVP Łódź zajmuje tylko jego niskie skrzydło). Przy dobrej widoczności z koła widokowego widać m.in. bloki łódzkiego „Manhattanu”, Bramę Miasta, EC1, dużą część Bałut po „falowiec” na Julianowie, a nawet Centrum Kliniczno-Dydaktyczne na Widzewie. Jeśli nie mieszka się na „Manhattanie” (najwyższe bloki mają 78 m) lub nie bywa w biurowcu Red Tower (76 m), trudno o lepszy punkt widokowy w mieście.

– Dobrze tu wygląda na Starym Rynku i niech zostanie tu jak najdłużej. Tu się tak rzadko dzieje coś ciekawego. Rynek przez większość roku jest pusty, a to koło robi tu życie – mówi Krystyna Cierpisz, mieszkanka Bałut. – Jeszcze nie jechałam. Trochę mnie przeraża ta wysokość.

– Żeby dzięki niemu Stary Rynek jakoś odżył, to na razie nie powiem, bo za krótko jeszcze tu stoi – mówi pan Bogdan, właściciel lokalu „Pub Stary Rynek”. – Pora roku nie jest chyba najlepsza dla takiej atrakcji, ale przynajmniej coś się dzieje i wiadomo, że jest tu po co przyjechać. Różne są pomysły na ożywienie Starego Rynku, większości brak jednego – trwałości lub powtarzalności. Koło nie zostanie u nas pewnie na zawsze. Jak dla mnie plac jest idealnym miejscem na cotygodniową giełdę kolekcjonersko-rzemieślniczą, na której każdy mógłby wystawiać swoje zbiory lub wyroby. Tylko musiałoby to być przynajmniej raz w tygodniu.

Właściciele „My Wheel of Łodź” zapowiadają obecność koła w mieście przynajmniej do 1 listopada. Decyzje o jego ewentualnym pozostaniu w Łodzi na dłużej podejmą pod koniec października. Kluczową kwestią będzie zapewne popularność tej atrakcji w Łodzi. Komu koło na Starym Rynku przypadło do gustu... Zakup biletu na przejażdżkę na wysokość 55 metrów będzie w tym przypadku niczym głos za w plebiscycie.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie