Karol Świderski: Gol w reprezentacji to jest to, na co pracowałem od najmłodszych lat

Jan Hofman
Jan Hofman
Karol świderski Robert Lewandowski
Karol świderski Robert Lewandowski brak
Rozmawiamy z Karolem Świderskim, napastnikiem PAOK Saloniki i piłkarskiej reprezentacji Polski.

Jak się kojarzą panu niedawne mistrzostwa Europy?

Było niesamowicie. To fantastyczne przeżycie grać w koszulce z orzełkiem na piersi. Szkoda, że nie wszystko poszło tak jak chcieliśmy, ale niestety taka jest piłka. Mam nadzieję, że przyjdzie mi jeszcze nie raz reprezentować Polskę na takich turniejach. Dziękuję kibicom, że w nas wierzyli i wierzą nadal.

Skąd takie przekonanie?

Dostałem mnóstwo wiadomości po zakończeniu turnieju, za które bardzo dziękuję.

Pochodzi pan z Rawicza, trenował w łódzkim UKS SMS. Później kariera nabrała tempa. Najpierw ekstraklasa, liga grecka i wreszcie reprezentacja. Trudna to była droga?

Długo by opisywać. Chwilami zastanawiam się, czy nie jest to przypadkiem jakiś sen. Jak patrzę w przeszłość, to przede wszystkim widzę ciężką pracę, wiele trudnych chwil. Jednak gdzieś pod skórą czułem, że chcę powalczyć o marzenia. Wielką rolę odegrał w tym procesie mój trener z SMS Łódź, a dziś serdeczny mój przyjaciel Robert Szwarc. To on dał mi szansę, a mnie udało się ją wykorzystać. Łatwo nie było, ale się udało, choć wiem, że to dopiero początek mojej drogi w dorosłej piłce.

Jaka jest różnica między grecką a polską ekstraklasą?

Nie jest mi łatwo ocenić, bo obie ligi są inne. W ekstraklasie miałem swoje pięć minut, a w Jagiellonii Białystok wypromowałem się i to pozwoliło mi na zmianę otoczenia. Ze stolicy Podlasia przeniosłem się do Grecji i na pewno tamtejsza liga jest bardzo wymagająca. Muszę bardzo ciężko pracować na treningach, by pokazać trenerowi, że to na mnie warto stawiać. PAOK to świetny klub i czuję się w nim bardzo dobrze.

Był taki mecz, w którym UKS SMS mierzył się z Sandecją Nowy Sącz...

Miłe wspomnienia. Takich sportowych wydarzeń się nie zapomina. Dopiero co trafiłem do drużyny. Pierwszą połowę spędziłem na ławce rezerwowych i pamiętam, że było zimno. Trener Szwarc wpuścił mnie na boisko w drugiej połowie przy wyniku 0:0 i udało mi się strzelić dwie zwycięskie bramki. Wygraliśmy 2:0. Byłem bardzo szczęśliwy.

Co dał panu czas spędzony w Łodzi?

Myślę, że doświadczenie jakie zebrałem trenując i ucząc się w Łodzi, procentuje dzisiaj. Mam za sobą kilka dobrych lat, po części spełnienie marzeń, mecze w pierwszej reprezentacji Polski. Życzę każdemu kto marzy o profesjonalnej karierze, by mógł doświadczyć tego na własnej skórze.

Pamięta pan, kogo zmienił w reprezentacyjnym debiucie?

Oczywiście. Zmieniłem Roberta Lewandowskiego. Było to w meczu eliminacji do Mundialu w Katarze. Graliśmy z Andorą. Tego wieczoru ustrzeliłem dublet, gdyż kilka minut po wejściu na boisku strzeliłem swojego debiutanckiego gola. To była niezwykle ważna dla mnie chwila, bo udało się ją strzelić w dniu urodzin mojego dziadka, który jako pierwszy zaprowadził mnie na trening w Rawiczu. Dla takich chwil warto żyć.

Na pewno bramka zdobyta w debiucie jest wielkim powodem do radości. To jest to, na co pracowałem od najmłodszych lat. Cieszę się, że nadszedł w końcu ten moment. Dostałem szansę w reprezentacji kraju, strzeliłem gola i to zostanie ze mną do końca życia!

Wraca pan jeszcze myślami do spotkania z Hiszpanią?

Cały turniej mistrzostw Europy był dla mnie ogromnym doświadczeniem. Cieszę się, że dostałem szansę zagrania w tak prestiżowej imprezie piłkarskiej. Konfrontacja z obrońcami Hiszpanii nie należała do najprzyjemniejszych, ale starałem się dać z siebie jak najwięcej. Żałuję, że piłka wylądowała na słupku. Szkoda, ale liczy się drużyna i ten mecz udało się zakończyć niezłym wynikiem. Niestety ten wynik nie dał nam awansu.

Mówił pan dużo o tym, że marzył o grze w reprezentacji narodowej. Udało się. Jaką radę przekaże pan swoim młodszym kolegom?

Przede wszystkim walczcie o swoją przyszłość i nie poddawajcie się jak przyjdzie gorszy czas. Dużo przeszedłem w swoim życiu rozterek, ale w odpowiednim momencie znaleźli się ludzie, którzy mi podali pomocną dłoń. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

Nie miał pan chyba długiego urlopu?

To prawda. Czasu na solidny odpoczynek nie było wiele. Teraz przygotowuję się wraz z drużyną do nowego sezonu na zgrupowaniu w Holandii. Przed nami kolejny sezon po pandemii i trzeba się do niego dobrze przygotować. Jednocześnie chciałbym dać coś z siebie swoim młodszym kolegom trenującym piłkę nożną.

Jak wspomniałem, mnie się udało, dlatego wraz z przyjaciółmi z łódzkiego SMS organizujemy turniej w ostatni weekend sierpnia. Serdecznie zapraszam. Mam nadzieję, że będzie to wydarzenie trwale zapadające młodym piłkarzom w pamięć i otworzy im drogę do marzeń. Bo one są piękne i warto je mieć.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie