Karetki pogotowia kilka razy częściej wyjeżdżają do pacjentów, którzy nie uzyskali pomocy u swojego lekarz rodzinnego niż w ubiegłym roku.

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Tylko w lipcu i czerwcu pogotowie udzielało pomocy osobom, które nie były w nagłym stanie zagrożenia życia 20308 razy, a rok wcześniej w tym samym okresie – 8333. U pacjentów wzywający karetkę z powodu złego samopoczucia ratownicy byli odpowiednio 1040 razy, a rok wcześniej 295.

Tylko w ostatnich dniach karetka została wezwana do pacjenta, który skarżył się na ból w klatce piersiowej. Mężczyzna wcześniej zadzwonił do swojej poradni rodzinnej. Lekarz zamiast go zaprosić na wizytę przez telefon poinstruował swojego pacjenta, że może mieć on obrzęk płuc i doradził mu aby ten zadzwonił na pogotowie. Ratownicy pojechali również do mężczyzny, który skarżył się na złe samopoczucie. On także w trakcie e-porady usłyszał od swojego lekarza, że najlepiej zrobi dzwoniąc na pogotowie. Takich przypadków jest codziennie kilka.

- Jedziemy do chorego, któremu z racji jego dolegliwości porady powinien udzielić lekarz w poradni, a w tym czasie na pomoc pogotowia może czekać pacjent z udarem mózgu lub zawałem serca – tłumaczy Adam Stępka, ratownik medyczny i rzecznik prasowy łódzkiego pogotowia.

Lekarze i ratownicy WSRM codziennie słyszą od osób dzwoniących na numer alarmowy 999, że nie mogli się oni dodzwonić do poradni, umówić na wizytę osobistą, mają trudności aby uzyskać od swojego lekarza skierowanie na badania lub receptę. Problem dotyczy poradni znajdujących się we wszystkich dzielnicach Łodzi, zarówno tych zapewniających podstawową opiekę medyczną, jak i poradni specjalistycznych. Aby uniknąć sytuacji słowo ratownika przeciwko słowy lekarza w poradni pracownicy pogotowie zaczęli zbierać od chorych mających wymienione wyżej problemy informację o tym, w której placówce odmówiono im pomocy, dlaczego i co zaoferowano w zamian. Takie oświadczenia, podpisane przez pacjenta, wraz z opisem realizowanej dla takiego chorego wizyty pogotowia będą przekazywać do łódzkiego oddziału NFZ.

Jak informuje nas Anna Leder, rzecznik łódzkiego oddziału NFZ, fundusz otrzymał od pacjentów ok. 50 sygnałów dotyczących problemów z dodzwonieniem się i umówieniem wizyt w poradniach. We wszystkich sprawach podjął interwencje. Nie wszystkie skargi się potwierdziły.

NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta podkreślają, że w sytuacji gdy stan zdrowia tego wymaga pacjent ma prawo do skorzystania z osobistej wizyty w gabinecie lekarza rodzinnego. Jeśli teleporada nie rozwiązała w pełni problemu, to pacjentowi powinna być zaproponowana wizyta osobista.

Czy Polacy chcą się szczepić, bo zaczęli się bać?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sieradz

Dzwonię ostatnio do przychodni w piątek mówię że mam 130 puls arytmię i problemy z sercem a lekarka nawet mnie nie wysłała do siebie do gabinetu od razu.. pojechałem więc na izbę przyjęć szpitala i tam uzyskałem pomoc.tak działa pomoc tele.

Dodaj ogłoszenie