Japonia prosi świat o pomoc w Fukushimie

Kazimierz SikorskiZaktualizowano 
Japońskie władze już oficjalnie przyznały, że nie radzą sobie z radioaktywnymi wyciekami z uszkodzonej trzęsieniem ziemi i tsunami elektrowni jądrowej Fukushima. Premier tego kraju poprosił międzynarodową społeczność o pomoc w usunięciu tego palącego problemu. W ten sposób, jak się podejrzewa, japońskie władze chcą uspokoić świat, że sytuacja zostanie opanowana, a kraj ten w roku 2020 wzorowo zorganizuje olimpiadę.

Sytuacja w elektrowni Fukushima musi być bardzo poważna, skoro premier Shinzo Abe na międzynarodowej konferencji odbywającej się w Kioto powiedział, że jego kraj potrzebuje wsparcia zagranicznych ekspertów w opanowaniu sytuacji, która się pogarsza.

Kilkanaście dni temu japońscy specjaliści przyznali, że 300 ton skażonej radioaktywnie wody wyciekło ze zbiorników i przedostało się do Oceanu Spokojnego.

Informacje o innych radioaktywnych wyciekach potwierdzają też sami pracownicy Tepco, firmy, która jest właścicielem i zarządcą elektrowni Fukushima.

Jeden z szefów japońskiej agencji monitorującej zagrożenie w Fukushimie Kunihiko Ikeda w ostrych słowach powiedział szefowi Tepco Naomi Hirose, że wymogi zachowania bezpieczeństwa w tej siłowni nie spełniają norm, są na niskim poziomie. Padły też słowa krytyki, że nie zachowano środków ostrożności, jeśli chodzi o konserwację zbiorników gromadzących skażoną wodę, stąd powtarzające się groźne wycieki do Pacyfiku.

Już nie wierzą premierowi
Wielu zwykłych Japończyków z ogromnym sceptycyzmem przyjęło słowa swojego premiera, że kraj ten z pomocą zagranicznych ekspertów opanuje w końcu sytuację w Fukushimie. Chodzi, zdaniem zwykłych mieszkańców tego kraju, tylko i wyłącznie o uspokojenie światowej opinii publicznej, że przyznanie Tokio organizacji olimpiady w roku 2020 na pewno było trafnym wyborem i do tego czasu problemy z elektrownią będą już przeszłością.

Nie zatrzymali wycieków
Najbardziej ekspertów niepokoją wycieki radioaktywnej wody zbieranej do specjalnych zbiorników ustawionych na terenie elektrowni. Gromadzi się skażoną wodę, która używana była do schładzania reaktorów. Okazuje się jednak, że urządzenia odpowiedzialne za pracę systemów chłodniczych szwankują, na dodatek nieszczelne są same zbiorniki i dlatego zagrożenie przedostania się trucizny do oceanu rośnie.

Teraz mówią prawdę
Pocieszające w całej tej sprawie jest to, że zarówno szefowie Tepco, jak i czołowi japońscy politycy otwarcie już mówią, że bez zagranicznego wsparcia nie opanują problemu.

To zmiana polityki o 180 stopni, nie tak dawno jeszcze z ust japońskich ekspertów padały solenne zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą, że kraj, który postawił na rozwój siłowni jądrowych, dysponuje technicznymi możliwościami zapewnienia wszystkim pełnego bezpieczeństwa.

Pierwszym krokiem w otrzymaniu zagranicznej pomocy dla Japonii będzie posłanie do Fukushimy zespołu specjalistów oenzetowskiej agencji atomowej, który na miejscu oceni przede wszystkim możliwości powstrzymania radioaktywnych wycieków. Następnym krokiem będzie wypracowanie sposobów usunięcia skażonej wody i innych pozostałości po pamiętnej katastrofie z marca 2011 roku.

Władze nie podają, jak długo i jakim kosztem miałaby się zakończyć cała operacja, której celem jest zapewnienie pełnego bezpieczeństwa w Fukushimie.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Japonia prosi świat o pomoc w Fukushimie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie