Japonia pod Łodzią. Obrazy kakemono i ogród Żwirowy

Włodzimierz Kupisz
Pan Dariusz kupuje nowe obrazy na japońskiej aukcji internetowej. Nowsze zwoje są w cenie od 50 dolarów, łącznie z kosztami przesyłki pocztowej lub kurierskiej. Za rarytasy płaci po kilkaset dolarów.
Pan Dariusz kupuje nowe obrazy na japońskiej aukcji internetowej. Nowsze zwoje są w cenie od 50 dolarów, łącznie z kosztami przesyłki pocztowej lub kurierskiej. Za rarytasy płaci po kilkaset dolarów. Włodzimierz Kupisz
Dariusz Szpakowski z Ozorkowa jest zafascynowany Japonią. Intryguje go stara sztuka tego kraju, ceremonia parzenia zielonej herbaty, a także tradycyjny ogród japoński. Urządził taki koło swego domu w Cedrowicach.

Pan Dariusz kupuje nowe obrazy na japońskiej aukcji internetowej. <br>Nowsze zwoje są w cenie od 50 dolarów, łącznie z kosztami przesyłki pocztowej lub kurierskiej. Za rarytasy płaci po kilkaset dolarów.

Obrazy w rulonach

- Z Krajem Kwitnącej Wiśni zetknąłem się 10 lat temu podczas 6-tygodniowego szkolenia w Japonii na temat produkcji i dystrybucji produktów rolnych - mówi pan Dariusz. - Po pięciu latach zbierania japoników mam obecnie jedną z największych w Polsce kolekcji zwijanych obrazów kakemono, których zgromadziłem trzysta. Najstarszy pochodzi z XVII w. Zamówiłem specjalną szafę do ich przechowywania.
Obrazy kakemono powstają od wieków na jedwabiu lub papierze i są zwijane w rulony. Rozwija się je tylko na specjalne okazje i wiesza na ścianach. Tradycyjnym tematem są żurawie. Drążki do nawijania wykonane są z cedru japońskiego, a zakończenia ze szlachetnych gatunków drewna, ceramiki, a w wersji luksusowej z kości słoniowej. Ponieważ w Japonii wilgoć jest największym wrogiem dzieł sztuki, kakemono przechowuje się w drewnianych pudełkach kiri bako, wytwarzających przyjazny mikroklimat dla delikatnych materiałów.

Klękając nad herbacianym pyłem

Dariusz Szpakowski został wiceprezesem Ośrodka Języka i Kultury Japonii przy Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Na zaproszenie ośrodka przyjeżdżają wolontariuszki z Japonii, które organizują pokazy parzenia oraz picia zielonej herbaty.
- W Kraju Kwitnącej Wiśni parzenie herbaty stanowi ceremoniał - podkreśla japonista. - Wiąże się z nim rodzaj medytacji. Popada się w stan wewnętrznego wyciszenia.
Rytuał parzenia odbywa się w pozycji klęczącej na macie z trawy. Sprawowanie funkcji mistrza ceremonii jest wielkim wyróżnieniem - parzeniem zajmuje się pani domu lub ktoś specjalnie wynajęty na tę okazję!

Tradycyjna japońska herbata to zmielona na pył matcza. Miesza się ją z wodą o temperaturze do 70 stopni Celsjusza - wrzątek niszczy bowiem wszelkie walory smakowe, właściwości antyrakowe i przeciwbakteryjne. Matcza jest traktowana jako uniwersalny lek, dlatego w języku japońskim nie mówi się "łyk herbaty", tylko "dawka, doza naparu". Do roztrzepywania pyłu w wodzie służą specjalne bambusowe pędzelki chasen zakończone 100-120 pręcikami. Mieszanie kończy się dopiero po uzyskaniu pianki.

W japońskim ogrodzie

- Zainteresowanie życiem w Japonii zaowocowało także założeniem ogrodu - przyznaje hobbysta. - Część powierzchni poświęciłem na tzw. ogród żwirowy, gdzie eksponuję rośliny na tle z kamienia. Żwir jest zagrabiony w ten sposób, aby naśladował fale morskie.
Drzewa muszą mieć konary powykrzywiane tak, aby imitowały formy narzucone przez silny wiatr z jednego kierunku.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Matka Madzi
:)
Dodaj ogłoszenie