Jak kiedyś wyglądały parki i lasy w Łodzi? Zielona twarz szarej, robotniczej Łodzi. Jak się zmieniła Łódź? Archiwalne zdjęcia Łodzi

Anna Gronczewska
Krzysztof Szymczak/archiwum Dziennika Łódzkiego
O Łodzi mówiono, że to miasto fabryk i kominów. Jednak okazuje się, że nie brakuje tu zielonych terenów. Może się pochwalić między innymi największym kompleksem leśnym znajdującym się w granicach miasta.

Zielona twarz szarej, robotniczej Łodzi

Nie powinno więc nikogo zdziwić, że na terenie naszego miasta mamy aż 1500 hektarów lasów miejskich, 1100 hektarów lasów prywatnych i jeszcze 200 hektarów lasów państwowych! Jeśli dołożymy do tego parki, zieleńce to okaże się, że 20 procent powierzchni Łodzi to tereny zielone!
Tym największym kompleksem leśnym znajdującym się w granicach Łodzi jest Las Łagiewnicki.

Przyjmuje się, że ma około 1250 hektarów – wyjaśniał nam Jarosław Białek, leśniczy z Leśnictwa Miejskiego w Łodzi. - Wiele wskazuje, że to też największy kompleks leśny leżący w granicach miasta w Europie.

Las Łagiewnicki to ulubione miejsce spacerów wielu łodzian. Można tu też pojeździć rowerem, pokonać 9 kilometrów ścieżką edukacyjną, przyrodniczo - leśną, przy okazji odwiedzić leśniczówkę.

– A nawet pójść na grzyby - zapewnia Danuta Stelter, malarka, która od dziecka mieszka w Łagiewnikach. – Pamiętam czasy, gdy koło mojego domu rosły rydze!

Łagiewniki zmieniały często właściciela. Na początku dziewiętnastego wieku należały do Augusta Zawiszy. Jego starszy brat, kapitan Artur Zawisza brał udział w powstaniu listopadowym. Po powstaniu styczniowym August Zawisza stracił majątek. Majątek kupił łódzki król wełny, Juliusz Józef Heinzl. Wybudował w Łagiewnikach jeden ze swoich trzech pałaców. Stanął przy ul. Okólnej, na przeciw klasztoru. Obok była stadnina koni, a nawet tor wyścigowy. Heinzlowie mieli w Łagiewnikach gorzelnie, browar, tartak.
W Lesie Łagiewnickim znajdzie się około 101 gatunków drzew, krzewów. Blisko 70 hektarów tego miejskiego lasu stanowi rezerwat przyrody.

Las Lublinek

Drugim co do wielkości łódzkich lasów jest Las Lublinek. Ma około 140 - 150 hektarów powierzchni.-

W jego skład wchodzi część terenów, które jeszcze nie są lasem, ale w części zostały zalesione – wyjaśniał nam Jarosław Białek. - To tzw. park leśny Lublinek. Mamy też w Łodzi las Ruda - Popioły liczący około 70 hektarów. Tyle należy do nas, kolejne 30 hektarów jest własnością prywatną. To urokliwy teren m.in dzięki stojącym tam zabytkowym willom. W ostatnich latach utworzono tam Zespół Przyrodniczo - Krajobrazowy, który obejmuje Rudę Willową.

Las Lublinek stanowi dziś ulubione miejsce spacerów mieszkańców Retkini. W ostatnich latach został zagospodarowany. Pojawiły się szerokie aleje, ścieżki, ustawiono ławki, kosze na śmieci. Jest też staw po którym pływają kaczki. Krystyna Berezińska, łódzka pielęgniarka, od wiosny do jesieni, jeśli jest tylko pogoda, to po pracy bierze kijki do walking nordic i idzie pospacerować po Lublinku.

To już jest jak nałóg! - śmieje się pani Krystyna. - Bardzo dobrze, że coś tak urządzono ten teren. Pamiętam, że kiedyś były tam tylko pola i staw. Teraz posadzono sporo drzew, jest zielono i bardzo przyjemnie się spaceruje.

Z kolei mieszkańcy Widzewa – Wschodu lubią spacerować po lasku, który wyrósł w okolicach ul. Gogola i Przybyszewskiego.

Na zdrowie

Ten teren też zagospodarowano. Są alejki, ławki.
Łodzianie mogę też spacerować po parkach. Wybór mają ogromny, bo jest ich około sześćdziesięciu! Wielu zwolenników ma park na Zdrowiu. Dziś nosi on imię Józefa Piłsudskiego, za czasów socjalizmu nazywano go Parkiem Ludowym. To jeden z największych parków w Europie. Ma aż 172 hektary powierzchni. Koncepcja zagospodarowania lasu na Polesiu Konstantynowskim pojawiła się już w 1904 roku. Stworzył ją Teodor Chrząński, ten sam dzięki któremu powstały inne łódzkie parki - im. Poniatowskiego i Sienkiewicza. Potem ta koncepcja była wiele razy zmieniana. Pojawiały się nowe projekty. Każdy zakładał, że przy tworzeniu nowego parku zostaną zachowane fragmenty znajdującego się tam lasu, a jednocześnie będą tereny przeznaczone na sport i rekreację. Trzeba przypomnieć, że w czasie pierwszej wojny światowej znaczna część lasu na Polesiu Konstantynowskim została zniszczona. W Łodzi brakowało opału, więc łodzianie by ogrzać mieszkania wycinali drzewa w okolicznych lasach, parkach.

Prace nad budową parku na Zdrowiu rozpoczęto dopiero w latach dwudziestych minionego wieku. Do 1928 roku posadzono na Polesiu Konstantynowskim blisko 300 tysięcy sztuk drzew. Pojawiły się stawy, wybudowano korty tenisowe, stadion. Już w latach trzydziestych na terenie parku utworzono łódzki ogród zoologiczny. Dzieci mogły przychodzić do ogródka jordanowskiego. Urządzono strzelnicę i słynną wieżę spadochronową. Dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć ile miała metrów. Jedni twierdzą, że sięgała do trzeciego piętra. Inni przekonują, że była znacznie wyższa. Na szczycie wieży był umieszczony spadochron przyczepiony do liny na którym zjeżdżało się na dół. Była to ulubiona rozrywka chłopców z Łodzi. Zwłaszcza tych, którzy marzyli, by zostać lotnikami.

Przed wybuchem drugiej wojny światowej właśnie na Zdrowiu utworzono pierwszy w Łodzi ogród działkowy. Ulokowano go wzdłuż wschodniej granicy parku, przy torach kolejowych. Jeszcze w okresie między wojennym planowano stworzenie na Zdrowiu ogrodu botanicznego, ale wówczas nie udało się zrealizować tego planu. Udało się dopiero po wojnie.
Zdrowie szybko stało się ulubionym miejsce wypoczynku Łodzian. Już po wojnie wiosną i latem pół miasta spędzało na Zdrowiu każdą niedzielę. Łodzianie przychodzili tu na rodzinny piknik. O dziewiątej wyruszali z domu. Do toreb pakowali bigos, kotlety schabowe, lali do butelek herbatę i jechali tramwajem nr 9 na Zdrowie. Siedzieli tam do wieczora. Odpoczywali, spacerowali, pływali kajakami po stawie. Dzieci grały w piłkę. Nad stawem odbywały się potańcówki, w barze panowie pili piwo, do tańca przygrywała orkiestra. Jeszcze dziś wielu łodzian mówi, że idzie nie na Zdrowie, ale do Manii Las. Tak bowiem potocznie nazywano przed laty ten park.

Park Poniatowskiego

Niedaleko Zdrowia znajduje się Park im. Józefa Poniatowskiego. Władze Łodzi założył go już w 1910 roku na terenie, gdzie znajdowały się lasy miejskie. Początkowo nazywano go ogrodem przy ul. Pańskiej, bo tak nazywała się dzisiejsza ul. Żeromskiego. A jeszcze w w 1917 roku jego patronem został książę Józef. Park zaprojektowano tak, by zawierał elementy ogrodu angielskiego i francuskiego. W czasie pierwszej wojny światowej na jego rabatach łodzianie uprawiali...ziemniaki. Po jej zakończeniu znów przychodzili tu odpocząć. Między innymi nad znajdujący się w tym parku staw. Dziś nad nim przechodzi mostek. Stał się on jednym z ulubionych miejsc spotkań zakochanych. Na dowód swej miłości zawieszają na nim kłódki...W Parku im. Poniatowskiego możemy podziwiać między innymi 14 drzew uznanych za pomniki przyrody.
Mirosław Wojalski, znany regionalista jest autorem książki„575 lat miasta Łodzi”. Jeden z jej rozdziałów poświęcił łódzkiej zieleni.

Łódź zawsze była zielona! - zapewniał na w wywiadzie Zbigniew Wojalski. - W miejscu, gdzie powstało miasto znajdowała się Puszcza Łódzka. Przechodził przez nią tylko Trakt Piotrkowski. A resztę terenu stanowiły lasy. Natomiast, gdy nadszedł rok 1820 i zaczęło się uprzemysłowienie miasta to rozpoczęła się wycinka lasów. Osadnicy potrzebowali drewna na budowę domów, na opał, na wznoszenie warsztatów. Potem, przez niemal ćwierć wieku, drzewo służyło jako opał do pieców parowych. Tak więc łódzki las się przerzedził. Z czasem ścinano go, by był teren, gdzie miasto mogło się rozbudowywać. W 1840 roku przyłączono do Łodzi duże, tereny leśne, które potem wycięto. Z jednym wyjątkiem. To miejsce to park Źródliska. To był pierwszy, publiczny łódzki park. Potem powstało kilka kolejnych, urządzanych przez miasto. W 1901 roku złożono wniosek do gubernatora piotrkowskiego o zatwierdzenie statutu Towarzystwo Upiększania Miasta i Okolic. Został odrzucony. Gubernator stwierdził, że w Łodzi jest wystarczająca ilość drzew i dostatecznie dużo parków publicznych. Były zaś trzy i jeden w trakcie urządzania

Park Źródliska

Łodzianie lubią odwiedzać Źródliska. Powstał już w 1840 roku. Rosły w nim między innymi graby, olsze, świerki. Opiekował się nim specjalnie zatrudniony ogrodnik. W latach pięćdziesiątych dziewiętnastego wieku zachodnią część parku sprzedano Karolowi Scheiblerowi. To dzisiejszy Park Źródliska II. Miasto nie miało jednak pieniędzy na odpowiednią pielęgnację części, która pozostała w jej rękach. Wydzierżawiła ją prywatnemu przedsiębiorcy, ale on nie poprawił stanu parku. W latach 70-tych dziewiętnastego wieku jego wschodnią część wydzierżawiło łódzkie Bractwo Kurkowe, które założyło tu strzelnicę. Czynna była do 1905 roku.
Park Źródliska I w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku zaczęła dzierżawić rodzina Scheiblerów. Stał się ulubionym miejscem odpoczynku łódzkich robotników. Do dziś rosną w nim wiekowe dęby, jedne z najstarszych w Łodzi. Niektóre mogą mieć nawet 300 lat! Po 1945 roku Źródliska stały się parkiem miejskim.

Miejskie parki

Do parków założonych przez miasto należy Park Kolejowy założony w 1874 roku. Tak jak dzisiejszy Park im. Sienkiewicza, który nazywał się Mikołajewski. Powstał w 1896 roku na miejscu tzw. świńskiego targu.

Był też park przy ul. Dzielnej, czyli dzisiejszy Park im. Staszica – dodaje Mirosław Wojalski. - Z czasem zaczęły powstawać kolejne. Jak park przy ul. Narutowicza, która wtedy nazywała się ul. Dzielną. Tam w 1912 roku odbywała się wielka wystawa przemysłowo – rzemieślnicza. Został po niej pomnik robotnika wspartego na młocie. Był to przed wojną symbol przemysłowej Łodzi. Zniszczyli go w czasie wojny hitlerowcy. Potem powstał Park im. Poniatowskiego. To fragment lasu zwanego „Złote wesele”, przeciętego linią kolei warszawsko – wiedeńskiej.

Piękny Helenów

Przed laty najpiękniejszym łódzkim parkiem był ten w Helenowie. Założyli go spadkobiercy Karola Anstadta, właściciela łódzkiego browaru. Ogród powstał w dolinie rzeki Łódki. Można było podziwiać w nim cieplarniane rośliny, był staw, sztuczne wodospady i wodotryski. Wszystko ozdobione chińskimi lampionami. Po stawie pływano łódkami w kształcie gondoli. Była też restauracja, która mogła pomieścić 1000 osób...Nie brakowało cukierni, lodziarni. Był też tor kolarski i muszla koncertowa. Goście mogli też spotkać inne atrakcje. Na przykład obejrzeć dzikie zwierzęta. Były pary niedźwiedzi, danieli, jeleni, dzików, a także trzy sarny i kilka zająców. Z czasem wybudowano pawilon w którym można było podziwiać tresowanego szympansa. Jak podawała ówczesna prasa cieszył się on dużą sympatią wśród łodzian. Na drugi brzeg stawu przechodziło się specjalnym mostkiem. Tam można było podziwiać piękne rabaty kwiatowe, ale i wodotrysk. Przedstawiał on dziewczynę z łabędziem, którą otaczały żabki. Z ich pyszczków wytryskiwała woda. Drugi wodotrysk znajdował się na skarpie. Ten przedstawiał karzełka z parasolem. W pobliżu ustawiono sztuczną grotę z wulkanicznych tufów. W helenowskim ogrodzie organizowano liczne festyny, wyścigi cyklistów, gry zwane tombolą. Za wstęp do tego parku trzeba było płacić, ale chętnych do jego odwiedzenia nie brakowało. Tak jak w 1898 roku, gdy mogli podziwiać balon, który wzniósł się na wysokość 3000 stóp. Po drugiej wojnie park stał się własnością miasta. O dawnych czasach przypominają stare dęby, lipy, kasztanowce. W latach dziewięćdziesiątych minionego wieku park podano renowacji. Odnowiono stawy, zbudowano plac zabaw dla dzieci.

Park Heinzlów

Park im. Adama Mickiewicza to po prostu Park Julianowski. Dostępny dla łodzian stał się po drugiej wojnie. Wcześniej był własnością rodziny Heinzlów. Zaprojektowano go z wielką starannością . Z Berlina sprowadzano m.in okazałe lipy, wybudowano kaskady. Wytyczono aleje, posadzono kwiaty. Obok parku był też ogród warzywny i wspaniały sad. Stojący w nim pałac wybudowano w renesansowym stylu, znajdowało się w nim miejsce gdzie prezentowano kolekcje sztuki. Po znajdujących się tu stawach pływano łódkami. Po śmierci Juliusza Józefa Heinzla teren ten odziedziczył jego syn Juliusz Teodor. Ale dzieci i bracia Juliusza Teodora nie mieli zacięcia do interesu. Rodzinna firma podupadła. Spolonizowana rodzina Heinzlów jeszcze w 1938 roku sprzedała pałac i park łódzkiemu magistratowi. W pałacu miało powstać muzeum. Wybuch wojny pokrzyżował te plany.
W pałacu Heinzlów siedzibę miał sztab Armii Łódź. 6 września 1939 roku budynek ten został zbombardowany. Nalot uszkodził pałac, który został rozebrany przez Niemców. Poległych w czasie niego członków sztabu pochowano na cmentarzu na Radogoszczu. Dziś po pałacu Heinzlów nie ma śladu. W miejscu, gdzie stał znajduje się rozległa polana oraz głaz poświęcony pamięci sztabu Armii Łódź...Nie ma też okazałej bramy prowadzącej do rezydencji od strony ul. Zgierskiej, kaskad. Pozostały za to stawy. Na jednym z nich jest wyspa.

Tyle, że kiedyś urzędowały na niej łabędzie, a dziś kaczki – mówi Janusz Kowal, mieszkaniec osiedla przy ul. Łagiewnickiej i Stefana, który od lat do julianowskiego parku przychodzi na spacery.

W parku pozostała też wspaniała aleja lipowa, wchodząc do niego od ul. Zgierskiej widać też potężne topole. Jedna z najgrubszych ma siedem metrów obwodu. W parku znajdzie się 20 pomników przyrody, wspaniały okaz czerwonego buku Jednym z najwspanialszych okazów, pozostałością po dawnych lasach jest dąb „Kosynier”, znajdujący się w okolicy ul. Orzeszkowej. Pod tym dębem zebrali się powstańcy styczniowi, tu odebrali broń i sztandar wyhaftowany przez łódzkie kobiety. Dziś Park Julianowski liczy 46 hektarów powierzchni. Po wojnie powiększono go przez przyłączenie do niego terenów leśnych....A to tylko kilka przepięknych łódzkich parków. Każdy łodzianin ma pewnie swój ulubiony...

Gruszki na wierzbie..

-

Moim ulubionym jest Park im. Jana Matejki, który znajduje się przy Bibliotece Uniwersyteckiej – zapewnia Mirosław Wojalski. - Kiedy chodziłem do niej to często w nim odpoczywałem. To też jedyny w Łodzi park o tzw. układzie regularnym, ma charakter ogrodu francuskiego. Pochodzi z okresu międzywojennego, z 1924 roku. Założył go ówczesny senator, Herman Jarecki. Miał to być taki miniaturowy, łódzki Wersal. Zachowały się do dzisiaj strzyżone żywopłoty. Bardzo urokliwe parki znajdziemy też przy ul. Pabianickiej – Sielanka i Wenecja. Znajdują się nad wodą, rzeką Jasień. W Parku im. Sienkiewicza do dziś można podziwiać ...gruszki na wierzbie. To gatunek sprowadzonej z Kaukazu i ma owoce w postaci małych gruszek. Natomiast liście dokładnie takie jak wierzba.

Po wojnie w Łodzi też powstawały parki. Przykładem jest tu Park im. Dąbrowskiego, Park Podolski. Powstawały zwykle w czynie społecznym, a w zasadzie partyjnym. Tak utworzono park przy ul. Leczniczej, Staromiejski. Ten ostatni powstał w miejscu wyburzonej przez hitlerowców dzielnicy żydowskiej. Stojące tam drzewa mają ponad sto lat, a nie wyglądają najlepiej. Jak mogły rosnąć, skoro posadzono je w gruzie? Podobno część sprowadzono aż ze Szczecina, inne z ul. Wycieczkowej. Wykopano je z korzeniami i przewieziono do tzw. parku śledzia.

Pocovidowa łysina

Wideo

Materiał oryginalny: Jak kiedyś wyglądały parki i lasy w Łodzi? Zielona twarz szarej, robotniczej Łodzi. Jak się zmieniła Łódź? Archiwalne zdjęcia Łodzi - Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie