Inwazja Żabek. Na Piotrkowskiej jedna co 300 metrów. Drobny handel skutecznie się broni

Krzysztof Zając
Na ul. Okrzei Żabka jest obok sklepu spożywczego, po drugiej stronie jest kolejny.Jeżeli szukamy sklepu otwartego w niedzielę, najprościej pójść do Żabki, bo jej zakaz niedzielnego handlu nie obowiązuje. Jeżeli szukamy ciepłej, szybkiej przekąski, również zaprasza Żabka. Sklepy tej sieci mnożą się jak grzyby po deszczu, ale nie są w stanie pokonać łódzkiego, drobnego handlu.Czytaj na kolejnym slajdzie >>>(KZ)
Jeżeli szukamy sklepu otwartego w niedzielę, najprościej pójść do Żabki, bo jej zakaz niedzielnego handlu nie obowiązuje. Jeżeli szukamy ciepłej, szybkiej przekąski, również zaprasza Żabka. Sklepy tej sieci mnożą się jak grzyby po deszczu, ale nie są w stanie pokonać łódzkiego, drobnego handlu.

Jeżeli szukamy sklepu otwartego w niedzielę, najprościej pójść do Żabki, bo jej zakaz niedzielnego handlu nie obowiązuje. Jeżeli szukamy ciepłej, szybkiej przekąski, również zaprasza Żabka. Sklepy tej sieci mnożą się jak grzyby po deszczu, ale nie są w stanie pokonać łódzkiego, drobnego handlu.

Jeden obok drugiego

Na Kozinach, przy malutkiej ulicy Okrzei jest Żabka. W budynku obok niej prywatny sklep spożywczy, po przeciwnej stronie ulicy... kolejny. Wydaje się, że "maluchy" nie mają najmniejszych szans z ogromną, chyba największą w Polsce siecią sklepów spożywczo-alkoholowych.
Ewelina Linek ze sklepu znajdującego się vis a vis Żabki na brak klientów nie narzeka.
- My mamy chleb z piekarni, oni z mrożonego ciasta, mam większy wybór warzyw i owoców, wędliny i mięso nie tylko paczkowane, ale takie które można obejrzeć, powąchać i pokroić na miejscu. Nie wiem po ile ostatnio jest u nich alkohol, ale mam na pewno większy wybór tych tańszych. Ponieważ handlujemy w niedzielę, jedyna dokuczliwość to konieczność dzielenia się z nimi klientami tego dnia- opowiada pani Ewelina.

– Jesteśmy bardziej elastyczni niż Żabka – opowiada z kolei sprzedawczyni z sąsiadującego sklepu. – Sprowadzamy to czego akurat szukają klienci, mamy zdecydowanie większy wybór, stałych, wiernych klientów i być może dlatego mimo konkurencji radzimy sobie już od 20 lat. A w Żabkach często zmieniają się właściciele i personel. Trudno się więc z nimi zżyć.
Konkurencji nie boi się także sklep z alkoholem przy ul. Gdańskiej.

– Nie sprawdzam cen konkurencji, ale nam klientów nie brakuje. Mamy na pewno większy wybór i jak sądzę niższe ceny – tłumaczy.

W warzywniaku znajdującym się w centrum miasta, tuż obok Żabki, śmieją się, że konkurenci często u nich robią zakupy.
– Czasem nie mają ziemniaków, albo pomidorów, a muszą je mieć w ofercie, to sklep zaopatruje się u nas – opowiadają właściciele

.

Jedna co 300 metrów

Ulicę Piotrkowską otwierają Żabki na pl. Wolności i pl. Niepodległości. Na całym jej 4,2 km odcinku naliczyliśmy 14 Żabek. Średnio, jedna co 300 metrów. Na tej samej ulicy znajdują się 64 sklepy o podobnym charakterze, wliczając w to cukiernie, piekarnie i lodziarnie, a także sklepy z alkoholem. Wychodzi, że na głównej ulicy miasta przynajmniej co piąty sklep spożywczo-alkoholowy to Żabka!
W całym mieście jest ponad 270 Żabek. Natomiast według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej zarejestrowanych jest ponad 3400 osób prowadzących handel spożywczy i alkoholowy. Wynika z tego, że sklepy tej sieci stanowią ok.8 proc. wszystkich z podobnym asortymentem. Pierwsza w Łodzi została otwarta w 2000 r. , przy ul. Próchnika 22 i działa do dziś. Ostatnią otwarto w miniony wtorek, przy ul. Tuwima 50. Firma zapowiada dalszą ekspansję w naszym mieście.

Jak żołnierz bez karabinu..

.
Żabka bez alkoholu to jak żołnierz bez karabinu. W sklepach wówczas wieje pustką, ruch jest minimalny. Widać to szczególnie w niehandlowe niedziele i wieczorami. Natomiast jak cennym towarem jest alkohol widać po okolicach Żabek, które często są usłane butelkami. Tymczasem zdarza się właśnie że Żabki czasowo nie mają zezwolenia na sprzedaż alkoholu i wówczas sprzedawca traci, a klienci je omijają.
Sposób na konkurencję

Mały sklepik przy ul. Gdańskiej nie boi się konkurencji Żabki, ani innych sklepów. Nic dziwnego, jego właścicielka otwiera go w tygodniu o 4.30, w niedzielę o 8. i zamyka pół godziny po północy. To chyba najdłużej pracujący sklep w centrum miasta. W lokalu wielokrotnie mniejszym niż najmniejsza Żabka ma wszystko co potrzebują klienci. Ale radzi sobie również Żabka przy ul. Legionów znajdująca się tuż obok Carrefoura. W jaki sposób? To zapewne tajemnica, bo pracownice sklepu nie chcą na ten temat rozmawiać i odsyłają do właścicielki... która jest nieosiągalna. Bardziej otwarta jest właścicielka Żabki na ul. Zachodniej, znajdującej się w połowie drogi między Carrefourem i Biedronką.
– Można u nas szybko zjeść coś ciepłego, handlujemy także w niedziele, przez cały tydzień można u nas płacić rachunki, pracujemy gdy inne sklepy są już zamknięte i zawsze mamy jakieś promocje – tłumaczy.

Konieczny zakaz eksportu drewna, inaczej wiele firm upadnie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

zabki sa o tyle dobre ze sa do 23 .... a niestety zwykly osiedlowy do 18 czy 19 a jak ja pracuje musze miec sklep jak koncze prace .... a nie leciec na zlamanie karku.

Dodaj ogłoszenie