Herosi MMA. Jak zwykli ludzie, walczą z kontuzjami i depresją [ZDJĘCIA]

PASZaktualizowano 
Wojownicy, herosi, którzy nigdy nie bali się toczyć męskich pojedynków na galach MMA na oczach wypełnionych po brzegi hal i milionów fanów przed telewizorami.

Ale i oni nie są niezniszczalni. Wiele lat w zawodowym sporcie zrobilo swoje. Bohaterowie masowej wyobraźni muszą sobie radzić z poważnymi problemami.
Mariusz Pudzianowski od 1999 r. był gwiazdą strongmanów. Wtedy to wraz z Jarosławem Dymkiem zdobył tytuł drużynowych mistrzów świata par. Potem przyszły kolejne triumfy, także indywidualne – zdobył tytuł Najsilniejszego Człowieka Świata. Organizowane przez niego wespół z redakcją Expressu Ilustrowanego Pojedynki Gigantów wypełniały Halę Sportową do ostatniego miejsca.

Pudzianowski zerwał biceps

Podczas jednego ze startów Pudzian zerwał mięsień prawego bicepsa. Mariusz był załamany. Był pewien, że nadszedł koniec jego kariery sportowej. W dodatku już wcześniej zmagał się z problemem przeciążonych kolan. Pomógł mu łódzki ortopeda Marek Krochmalski, który po zastosowaniu nowatorskiej metody wszczepiania komórek macierzystych w chore tkanki postawił siłacza na nogi.
Pudzianowski zmienił dyscyplinę. W 2009 roku został zawodnikiem MMA, praktycznie od pierwszych zawodów, gdy w 43 sekundzie pokonał boksera Marcina Najmana, gwiazdą organizacji KSW. Urazy go omijały, aż do teraz...

Pudzian w nagrodę dostał czekoladę

Szymon Kołecki pokonał Mariusza Pudzianowskiego podczas gali KSW 47 w Łodzi. Pudzian jeszcze w pierwszej rundzie doznał kontuzji i nie był w stanie kontynuować walki. Kilka godzin po pojedynku gwiazdor KSW pokazał fatalnie wyglądające zdjęcie nogi opatrzone wymownym opisem: – No to się urwało! Dwugłowy. Podczas walki był duży dynamit, szarpnięcie i niestety poszło. To się może zdarzyć każdemu – napisał.
Specjalistyczne badania wykazały, że Pudzianowski potrzebuje operacji. Po zabiegu relacjonował: – Serwis zrobiony, a w nagrodę ulubioną czekoladkę dostałem – za to, że byłem dzielny i nie płakałem. To jest wszywka od sportu tzw. odwyk od sportu hi!hi!hi!. Parę śrubek dokręcone, 20 cm kreska i mięśnie na swoim miejscu są. Ciężko teraz chodzić, ale dam radę! Pocerowane mięśnie, przytwierdzone na kotwy, będę jak nowy za cztery miesiące. Dwugłowy był kompletnie cały urwany i uciekł sobie w dół.
Pudzianowski wróci za cztery miesiące
Ostatnia dobra informacja jest taka, że Pudzianowski już stanął na nogi. W chodzeniu o własnych siłach pomagają mu kule ortopedyczne. – Nie jest źle, już zaczynam chodzić. Krzywię się, bo troszkę boli, ale co, nie dam rady? Sport to zdrowie, ale nie zawodowy. Jeszcze trochę dostarczę wam emocji na pewno – napisał polski wojownik na Facebooku i dodał: – Nie mogę patrzeć na czekolady, bo znikną wszystkie nim otworzę oczy. Przez to leżenie wszystkie czekolady wykupiłem w Białej Rawskiej.

Mamed Chaldiow nie był sobą

Wielki wojownik MMA – Mamed Chalidow po drugiej porażce z Tomaszem Narkunem postanowił zakończyć sportową karierę i nie zamierza zmieniać decyzji. Wybitny zawodnik musiał bowiem zmagać się nie tylko z rywalami, ale i z... depresją.
Mówił o tym szczerze w wywiadzie z e stacją Polsat Sport: – Dwie godziny przed pojedynkiem czułem się źle i nie byłem szczęśliwy wchodząc do klatki. Ostatnimi czasy uciekła mi radość, nie bawię się tym. Wszedłem do walki z Narkunem i nie byłem sobą, nie czułem chemii, szczęścia i tej zabawy, którą zawsze miałem podczas walki. Wychodzę z założenia, że albo robić to na sto procent, albo wcale. To była decyzja podjęta całkowicie spontanicznie. Walczyłem po to, żeby wygrywać. Przyczyną mojej decyzji są między innymi problemy, które występowały u mnie ostatnio.
Już wcześniej mówiłem, że borykałem się z moją psychiką. Na co dzień czuję się znakomicie, jednak problemy czasami wracają. Nie mogę ryzykować, że takie coś złapie mnie podczas walki. Nerwica występuje w mniejszym stopniu, od czasu do czasu. To spowodowało, że przyszedł na mnie czas.
Chalidow walczy z depresją
Wcześniej miałem nerwicę, ale tego nie wiedziałem. Po operacji na kręgosłupie przerodziło się to w depresję. Walczyłem z tym. Na początku nie chciałem się pogodzić, że spotkało to właśnie mnie. Przecież jestem twardzielem i tak dalej, jak to możliwe? Zdałem sobie sprawę, z czym mam do czynienia. Wybrałem się do specjalisty, który mi pomógł. Wydaje mi się, że z tego wyszedłem, chociaż czasem coś do mnie wraca. Muszę całkowicie dać sobie na luz i wyjść z tego w stu procentach. Mam już swoje lata, niedługo 39. Jeszcze trochę to potrwa, zanim całkowicie dojdę do siebie – nawet kilka lat. Jest taka decyzja i na razie jej nie zmienię. Chcę jednak zacząć kolejny etap życia. Jest nim zakończenie kariery i odcięcie się od sportu. Mimo wszystko codziennie trenuje, jestem w świetnej formie....
Nigdy nie mów nigdy, nie mogę tak powiedzieć: nigdy więcej. Powiedziałem że kończę karierę. Nie wiadomo jednak, co człowiekowi odbije.

polecane: FLESZ: EURO 2020 - Polacy z rekordową premią za awans

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie