Grzegorz Dułka, rugbista Budowlanych: Liczę, że będziemy walczyć o medale

(hof)
Po rundzie jesiennej ekstraligi drużyna rugby Master Pharm Budowlani zajmuje szóste miejsce.

Znacznym osłabieniem łódzkiego zespołu była absencja błyskotliwego środkowego ataku. Grzegorz Dułka w meczu piątej kolejki z Ogniwem Sopot (24:7) doznał poważnej kontuzji (złamanie żuchwy w dwóch miejscach). Ten uraz sprawił, że już w tej rundzie nie mógł pomóc swym kolegom.
Jak przebiega rehabilitacja?
Grzegorz Dułka: – Sądzę, że dobrze, ale pewnie coś więcej będę mógł powiedzieć dopiero za dwa tygodnie. Mam umówioną wizytę u lekarza specjalisty i wierzę, że po badaniach usłyszę dobre dla siebie wieści. Nie mogę już się doczekać powrotu do treningów. Powiem szczerze, że już mocno stęskniłem się za rugby. Brak możliwości rywalizacji na treningu i w ligowych meczach męczy, i to bardzo.
Pański uraz wymaga jednak półrocznego leczenia...
– Zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli będę musiał się sztywno trzymać zaleceń lekarskich w tego typu problemach zdrowotnych, to do treningów wrócę najwcześniej w marcu. A to nie jest dla mnie optymistyczna wiadomość. Liczę jednak, że diagnoza lekarska okaże się dobra i będę mógł wcześniej dołączyć do drużyny. Oczywiście na początek czekają mnie zajęcia indywidualne.
Budowlani po raz pierwszy od lat są poza wielką czwórką, która walczyć będzie o medale. Czy wiosną sytuacja ulegnie zmianie?
– Wszyscy wierzymy, że tak. Sądzę, że Budowlani znajdą się w wielkiej czwórce, obok Arki Gdynia, Pogoni Siedlce i Lechii Gdańsk. Nie wolno zapominać, że początek tego sezonu nie był dla nas udany i to z wielu powodów.
Jakich?
– Choćby z takich, że klub jest w trakcie przemian własnościowych. Zmieniły się struktury zarządzania, w nowym miejscu mamy też swoją bazę i na innym stadionie walczymy o ligowe punkty. Trzeba czasu, aby wszystko się odpowiednio dotarło i dobrze zaczęło działać. Przez dwanaście lat ćwiczyłem i grałem na obiekcie przy ul. Górniczej. Miło byłoby tam wrócić, ale to nie zależy od nas. Wypada wierzyć w mądrość wszystkich łódzkich działaczy. Środowisko rugby zawsze było jedną wielką rodziną i jestem zdania, że tak powinno zostać. Swary nie są nikomu potrzebne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie