Garbarnia-Widzew. Aż strach się bać jutrzejszego meczu łodzian w Krakowie

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Oby Marcin Robak wreszcie pokonał bramkarza
Oby Marcin Robak wreszcie pokonał bramkarza grzegorz gałasiński
Wprawdzie piłkarze Widzewa nadal są liderem tabeli drugiej ligi, ale nikomu nie jest do śmiechu. Jutro o 17.05 łodzianie rozpoczną mecz z Garbarnią w Krakowie.

Oczywiście, to podopieczni trenera Marcina Kaczmarka są faworytem tego spotkania. Trudno, żeby było inaczej, skoro mają szesnaście punktów przewagi nad zespołem ze stolicy Małopolski, którego głównym celem jest pozostanie na szczeblu centralnym.

Niestety, ale obserwując dyspozycję czterokrotnych mistrzów Polski po wznowieniu sezonu, ogromny niepokój przed pierwszym gwizdkiem sędziego jest w pełni uzasadniony. Aż strach się bać jutrzejszego meczu.

Widzewiacy słusznie stali się przecież obiektem żartów, kpin i, mniej lub bardziej wyszukanych, złośliwości. Mają za sobą porażki ze Skrą Częstochowa i Legionovią Legionowo oraz remis w Rzeszowie ze Stalą.

Chyba nikt w kraju nie traci goli w tak kuriozalny sposób, jak właśnie oni. I chyba nikt tak, jak oni tak „pięknie” się nie tłumaczy. Słyszymy więc o „wyciągnięciu wniosków”, „potrzebie rehabilitacji”, „pełnej mobilizacji”, „maksymalnej koncentracji” itp.

Choć zabrzmi to kuriozalnie (w końcu mowa o drużynie, która otwiera tabelę) dziś Widzew jest na kolanach. Co nie zmienia faktu, że tylko i wyłącznie od wybrańców Kaczmarka zależy, czy ta sytuacja szybko się nie zmieni.

W rundzie jesiennej na stadionie przy al. Piłsudskiego Widzew zremisował z Garbarnią 1:1. Mamy nadzieję, że w Łodzi o tym nie zapomnieli. Choć nie jestem o tym przekonany.

Na ostrą grę musi uważać czterech widzewiaków. Chodzi o: Bartłomieja Poczobuta, Marcina Robaka, Kornela Kordasa oraz Łukasza Kosakiewicza. Jeśli któryś z nich zostanie ukarany żółtą kartką, wówczas będzie pauzował w kolejnym spotkaniu. Inna sprawa, że jeśli ma to pomóc w zwycięstwie, to osobiście wybieram taką właśnie opcję.

Znamy już arbitra jutrzejszego meczu. Będzie nim Jacek Lis z Katowic.

Jak informuje klubowy portal drużyny z al. Piłsudskiego, w tym sezonie Lis prowadził siedem spotkań o punkty, w których pokazał 32 żółte kartki, jedną czerwoną i sześciokrotnie dyktował karne. W tym sezonie nie gwizdał widzewiakom, ale już trzykrotnie krakowianom. W Garbarnii chyba go polubili, bowiem wszystkie te mecze zakończyły się ich zwycięstwami.

Środowe starcie nie będzie jednak pierwszym, w którym łodzianie zetkną się z Lisem. Był on bowiem rozjemcą ich dwóch meczów w sezonie 2018/2019. Rywalami czerwono-biało-czerwonych były Znicz Pruszków (0:1) oraz Siarka Tarnobrzeg (1:1).

Ekstraklasa: Legia zdobędzie mistrzostwo w Poznaniu?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I co to da? Trener od pierwszych minut będzie stał z miną smutnego skunksa, nie wykrzyczy ani słowa! Ba nie wypowie ani słowa... A piłkarze będą grali na remis albo przegraną. Jutro lider poleci w zapomnienie i tak do połowy kolejnego sezonu, kiedy wielki Widzew znów będzie liderem II ligi, a może nawet III ligi, jeśli zmienią się zasady. Czasem lepiej, po męsku, powiedzieć że w tym roku awans nam niepisany, niż mamić biednych kibiców...

G
Gość

No i co ?

Dodaj ogłoszenie