Dziki w mieście. Leśnicy miejscy łapią dziki w sieć i odłownie

Magdalena Rubaszewska
Magdalena Rubaszewska
Do zagrody w Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łagiewnikach tylko w ostatnich tygodniach trafiło kilkanaście dzików. Tyle odłowiono w mieście. Na tym nie koniec. W poniedziałek 2 marca leśnicy miejscy zostali zaalarmowani, że trzy osobniki penetrowały teren przedszkola przy al. Wyszyńskiego, na szczęście ok. godz. 5 rano. „Polowanie” trwało ok. trzech godzin, po których nieproszonych gości udało się uśpić i odtransportować do Łagiewnik.Czytaj na kolejnym slajdzie
Do zagrody w Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łagiewnikach tylko w ostatnich tygodniach trafiło kilkanaście dzików.

Tyle odłowiono w mieście. Na tym nie koniec. W poniedziałek 2 marca leśnicy miejscy zostali zaalarmowani, że trzy osobniki penetrowały teren przedszkola przy al. Wyszyńskiego, na szczęście ok. godz. 5 rano. „Polowanie” trwało ok. trzech godzin, po których nieproszonych gości udało się uśpić i odtransportować do Łagiewnik.

Leśnicy ledwo uporali się z intruzami, a zostali zaalarmowani przez właściciela posesji na Złotnie, że wszedł na nią dzik. A tymczasem niedawno został tam złapany okazały odyniec o wadze 130 kilogramów.

W minione sobotę 29 lutego i niedzielę 1 marca akcja była prowadzona na Rudzie Pabianickiej. Tam do ustawionej odłowni wpadło siedem osobników. A w miniony piątek 28 lutego leśnicy pojechali do zwierzaka, który umiejscowił się pod balkonem bloku przy ul. Przełajowej. Udało się zwierzaka złapać w sieć i wywieźć z osiedla.

Dziki już nie tylko bytują na obrzeżach miasta (ostatnio wywiezione dwie sztuki z okolicy ul. gen. Maczka na Lublinku) czy nawet chodzą po osiedlach. Ale na nich zostają. Mieszkanka bloku przy ul. Maratońskiej przez kilka dni obserwowała parę tych zwierząt, które zamieszkały pod balkonem.Na Janowie, w lasku i gęsto zarośniętym terenie położonymi przy ul. Maćka z Bogdańca, Kmicica i Zagłoby od paru miesięcy żyją dwa dziki. Odwiedzają śmietnik pobliskiej Biedronki, gdzie szukają pożywienia. Niestety, są także dokarmiane przez część mieszkańców osiedla, którzy rzucają im np. marchewki czy ziemniaki.

- Na Retkini, gdzie odłowiliśmy dzika, za żywopłotem leżały kawałki chleba. Nic dziwnego, że zwierzę wolało siedzieć pod balkonem niż szukać jedzenia w lesie - mówi Kamil Polański, kierownik ośrodka w Łagiewnikach. Dodaje, że podrzucanie warzyw czy pieczywa to jedna z głównych przyczyn pozostawania dzików w mieście.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gajowy

...a jak wygląda leśnik wiejski?

I
Ibogdan

Łódz aby nie żółtej strefie asf przemieszczć trzody bez świadevtwa lek wet nie wolno

m
mietek

Brawo Zdanowska!

Łódź się rozwija i pięknieje! Kwitnie łódzka przyroda i lasy!

K
Klm

Dziki z Widzewa i łks

Dodaj ogłoszenie