Dzieci stronią od wuefu. Są ociężałe, bolą je kręgosłupy

Maria Mazurek
WF w szkole podstawowej nr 32 na ul. Królowej Jadwigi w Krakowie
WF w szkole podstawowej nr 32 na ul. Królowej Jadwigi w Krakowie fot. Anna Kaczmarz
Chłopiec rano pakuje szkolny plecak. Jego ojciec podnosi wzrok znad gazety i rzuca: "Coś kiepsko dziś wyglądasz. Daj dzienniczek, to wypiszę ci zwolnienie z wuefu." Chłopiec pyta: "A dlaczego z wuefu? To lepiej wypisz mi zwolnienie z matematyki". To jeden ze spotów emitowanych ostatnio w telewizji w ramach kampanii "Stop zwolnieniom z wuefu", zorganizowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Ministerialni urzędnicy przyznają, że podjęli ten krok, bo sytuacja jest alarmująca. Dzieci nagminnie unikają wuefu, a jeśli już ćwiczą, mają zdecydowanie słabsze wyniki niż ich równieśnicy jeszcze 10 i 20 lat temu.

Paluszek i główka, szkolna wymówka
Ministerstwo zaniepokoiły dane Najwyższej Izby Kontroli, która zbadała kilkadziesiąt szkół w całej Polsce. Wnioski nie: w podstawówkach nie ćwiczy 17 proc. uczniów, w gimnazjach już 24 proc., a w szkołach średnich - aż 38 proc. uczniów!
O dziwo, najczęstszą przyczyną nie jest wcale zwolnienie lekarskie - jest ono powodem tylko 17,7 proc. przypadków opuszczania zajęć wuefu. Popularniejsze są zwolnienia od rodziców (22,8 proc.). Najczęściej jednak uczniowie odmawiaja ćwiczeń tłumacząc się, że... zapomnieli stroju gimnastycznego (33,1 proc.).

Dane ministerstwa nie są pełne, ale ich wiarygodność potwierdzają małopolscy nauczyciele. - A to kogoś boli głowa, a to ma katar, a to miesiączkę - wylicza Irena Pawlik, dyrektor gimnazjum nr 4 w Krakowie. - Problem dotyczy przede wszystkim dziewczyn, bo wchodząc w okres dojrzewania, zaczynają wstydzić się swojego ciała. Zamiast się ruszać, siedzą więc przed komputerem, zamknięte w wirtualnym świecie, i jedzą chipsy - mówi pani dyrektor.

Wtóruje jej Lucyna Zygmunt, wuefistka i dyrektor gimnazjum nr 4 w Nowym Sączu. - Z roku na rok dzieci coraz bardziej uciekają od sportu - rozkłada ręce. - Za kilka lat odbije się to na ich zdrowiu.

Owoce lenistwa: otyłość, zawał, cukrzyca, nerwica
Nauczyciele i lekarze wiedzą, co jest przyczyną unikania aktywności fizycznej: komputer, telewizja, coraz bardziej "osiadły" styl życia.

Tylko co dziesiąty 14-latek podejmuje jakąkolwiek aktywność fizyczną poza wuefem, np. jazdę na rowerze czy pływanie.
Dr Janusz Dobosz prowadzi badania kondycji fizycznej. Wynika z nich, że z dekady na dekadę młodzież i dzieci są coraz mniej sprawne.

Naukowiec tłumaczy, że kiedyś dzieci, aby dostać się do szkoły, musiały zrobić spacer albo podjechać rowerem. Dziś podwożą je rodzice. - To my, dorośli, dajemy im zły przykład. Jeździmy windą na drugie piętro, podjeżdżamy autobusem jeden przystanek. Tymczasem ruch to najlepsza profilaktyka zdrowia - mówi.

Mikołaj Spodaryk, pediatra z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, nie ma wątpliwości, że za plagę otyłości wśród dzieci i młodzieży odpowiada brak ruchu. Badania wskazują, że na otyłość cierpi co piąty chłopak i co siódma dziewczynka.
30 lat temu dzieci z nadwagą było trzy razy mniej.

Otyłość to większe ryzyko chorób cywilizacyjnych: cukrzycy, chorób serca, choroby wieńcowej. Dzieci, które nie ćwiczą, mogą też w przyszłości zmagać się z osteoporozą i nerwicami, o problemach z kręgosłupem nie mówiąc - wady postawy ma 60 proc. dzieci.
Analizy, na kóre powołuje się Ministerstwo Sportu, są zatrważające: przez brak ruchu fizycznego i związane z nim choroby cywilizacyjne nasze dzieci będą żyły o pięć lat krócej niż my.

Nauczycielu, postaraj się!
Ale całej winy nie można zrzucić na komputery. - Dla wielu uczniów źle prowadzony wuef to katorga - wskazuje dr Spodaryk.
Według NIK-u aż 33 proc. uczniów szkół średnich uważa, że zajęcia wuefu są nieinteresujące. W szkołach rzadkością są sportowe zajęcia fakultatywne, mało jest wyjść na basen czy lodowisko w ramach wuefu. Aż 10 proc. uczniów na wuefie nie ma nawet szans korzystać z sali gimnastycznej! W 80 proc. szkół dyrektorzy nie prowadzą nadzoru nad jakością zajęć wuefu.

Tymczasem dzieci osiągają lepsze wyniki sportowe w szkołach, w których zajęcia z wuefu są urozmaicone, prowadzone z pomysłem. - Odkąd wprowadziliśmy na wuefie fitness czy tenis stołowy, zwolnień jest mniej, a uczniowie poprawili wyniki sportowe - zapewnia Barbara Rosińska, dyrektor gimnazjum nr 24 w Krakowie. Może to pomysł na rozruszanie naszych dzieci?

Jesteśmy coraz słabsi i coraz mniej wytrzymali
Populacyjne Badania Kondycji Fizycznej pokazują, jak z dekady na dekadę spada nasza aktywność fizyczna.
Na pomysł takich badań wpadł jeszcze marszałek Józef Piłsudski. Dziś prowadzeniem co dziesięć lat badań na próbie ok. 70 tys. dzieci w całej Polsce, w 630 różnych szkołach, zajmuje się zespół z warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego pod przewodnictwem dr. Janusza Dobosza.

Pierwszy raz badania na tak szeroką skalę naukowcy wykonali w 1979, kolejne są prowadzone co dekadę. Badane są dzieci w wieku 7, 12 i 18 lat, zarówno chłopcy, jak i dziewczyny. Projekt obejmuje zarówno pomiary somatyczne (masy ciała i wzrostu) jak i ogólnej sprawności fizycznej. Dzieci mają m.in. pobiegnąć na dystansie 50, 600, 800 i 1000 metrów, wykonać skok w dal z miejsca, zwisać na ugiętych rękach, podciągać się na drążku, wykonać skłon tułowia i siady z leżenia.

Badania somatyczne wskazują, że dzieci powinny ćwiczyć coraz lepiej - siedmiolatkom przybyło po 3 cm i 2,5 kg, nastolatkom - podobnie. Nasze dzieci mają więc lepsze predyspozycje do sportów. Ale ćwiczą gorzej. Dla przykładu: siedmioletnia dziewczynka skakała w 1989 roku w dal 123 cm, w 1999 - 114 cm, a podczas ostatnich badań, w 2009 roku, już tylko 105,5 cm.

18-letniemu chłopcu w 1989 na pokonanie dystansu kilometra wystarczyło średnio zaledwie 3 min 42 sek. Dekadę później było to już 3 min 51 sek, a w 2009 - 4 min 6 sek. Fatalnie wypada też zwis na drążku. W 1979 roku siedmioletni chłopiec wytrzymywał na nim średnio 17 sekund, w 1989 - 14 sekund, w 1999 - 10, a podczas ostatnich badań już tylko 6,9 sekundy.

W zwisie na drążku pogorszyły się też wyniki dziewczyn, i to w każdej kategorii wiekowej. Dla przykładu siedmioletnia dziewczynka w 1979 wytrzymywała na nim 14 sekund, w 1989 - 10,3 sekundy, w 1999 roku - 7,2 sekundy a w 2009 - 6,5 sekundy.

Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Dzieci stronią od wuefu. Są ociężałe, bolą je kręgosłupy - Gazeta Krakowska

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sisi
Skończyłam szkołę kilkanaście lat temu i wtedy problem dopiero raczkował. Ale przyznaję, że nienawidziłam wf-u, zawsze byłam jedną z wyższych w klasie, szybko rosłam, przez co miałam problemy motoryczne. A nauczyciel zamiast pomóc, szykanował koleżanki i mnie. Przyszła nowa nauczycielka, wprowadziła aerobic z elementami tańca i od razu chętniej chodziłyśmy. Rozumiem, że są jakieś elementy programowe. Ale czemu tamta katowała nas siatkówką na każdej lekcji? Temu, że wtedy mogła siedzieć i nic nie robić. I w tym cały problem. Nauczycielom się nie chce starać zainteresować uczniów. A konkretniej uczennic, bo chłopcom rzuci się piłkę i będą zachwyceni. W większości.
L
Lind
Problem z wf można szybko przez odpowiednią jego organizację i pewne zmiany. Wf zawsze jako ostatnia lekcja a nie pierwsza czy w środku później spocony zmachany idziemy na kolejne lekcje porażka nie zmieniło się to przez 20 lat. Wf też nie zmienił się przez ten czas wygląda identycznie, chłopaki grają w piłkę a dziewczyny w siatkę, ale jeszcze ciekawiej ulubiony tekst nauczyciela wf w tech które kończyłem "macie piłkę róbcie co chcecie" z tego co wiem dalej to funkcjonuje. Trochę urozmaicić te zajęcie dziewczynom jogę, aerobik dla chłopaków siłownia, kosz, dla całości samoobrona zajęcia z lekkoatletyki. A nie tylko piłka, piłka i piłka.
o
obserwator
a co nas to obchodzi?
jeśli ktoś jest idiotą i nie dba o swoje dzieci, to nic sie na to nie poradzi.
Na szczęście czyjaś otyłość nie wpływa na moje życie.
m
martinoff salon24.pl
Z raportu NIK wynika też że polska młodzież jest najszybciej przebierającą otyłość. Nikt tak szybko nie tyje jak my. Za kilka lat będziemy za to płacić
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Dzieci stronią od wuefu. Są ociężałe, bolą je kręgosłupy
b
belfer
jestem nauczyciele wf-u i stwierdzam u mnie na lekcjach nie ma problemu zwolnień z zajęć
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie