Dusza wartburga w skórze trabanta, czyli... Morgan z Wiśniowej Góry!

Małgorzata Trzuskowska
Gdzie żona pana Janusza znajdzie małżonka, jeśli w środku nocy nie ma go w łóżku? Na pewno jest w garażu. Wprowadza w życie rozwiązanie konstrukcyjne, z którym właśnie zbudził się przed świtem. Pan Janusz buduje niezwykły samochód - morgana.

Mieszkający w Wiśniowej Górze taksówkarz Janusz Sadura konstruuje auto ręcznie. Morgan jest budowany na bazie wartburga, a jego karoseria zrobiona jest z tworzywa zwanego duroplastem, identycznego jak w przypadku trabanta.

Duma orła, blask detali...
- Kupiłem jednego z ostatnich wartburgów, z silnikiem golfa - wspomina konstruktor. - Pojemność 1,3 litra. Miał bardzo niewielki przebieg i był w świetnym stanie. Jako morgan pojazd będzie miał lżejszą karoserię, dlatego prędkość 140 km/godz. rozwinie na pewno. Będę jednak jeździł wolniej, by go ludzie widzieli.
A jest co oglądać. Pan Janusz pedantycznie dopracowuje każdy szczegół. Na masce dumnie sterczy głowa orła, co rusz pojawiają się nowe lśniące detale.
- Muszę jeszcze dokupić trąby, by były także z lewej strony - mówi pan Janusz, który regularnie odwiedza Moto Weteran Bazar, bo lampy i inne części od motocykli świetnie nadają się do nadawania szyku jego cudeńku.
Nie tylko zresztą od motocykli. Na karoserii powstającego kabrioletu z tyłu kabiny są już zamontowane... śruby od łodzi motorowej.

Wielkie było, trzęsło się
Skąd w ogóle pomysł, by zbudować samochód?!
- Syn mnie wmanewrował - twierdzi pan Janusz. - Mówi "patrz, tata, karoserię morgana można kupić, w internecie jest". Zamówiliśmy.
Ale pan Janusz sądził, że w firmie ze Śląska zamawia gotowe nadwozie, które po prostu założy w miejsce tego zdjętego z wartburga.
- A tu przywieźli mi płachty z tworzywa, wielkie, trzęsące się takie - wspomina. - Trzeba było samemu je przycinać, by nadać kształt elementom i samemu składać.
Nie mówiąc już o tych wszystkich lamóweczkach, którymi wykańczana jest dostojna karoseria.

Wnętrze w skórze
Morganowi, poza dachem, brakuje jeszcze tapicerki. Siedzenia będą obite beżową skórą. Pikowaną skórą będą także obłożone drzwi po wewnętrznej stronie i wykończenie deski rozdzielczej.
A kto będzie zadawał szyku w tym brytyjskim cudeńku? Syn pana Janusza stwierdził, że auto będzie dla niego i jego rodziny. Pojedzie też nim pewnie do ślubu niejedna para młoda, by auto mogło na siebie zarobić. Pan Janusz ma nadzieję, że syn da się również i jemu przejechać.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aaa!!!

Ludzie przecież Morgan to jest zastrzeżony znak firmowy jednego z najstarszych producentów aut na świecie. A to w niczym nie przypomina żadnego z modeli Morgana... Można to nazywać SAM-em, można wymyślić jakąś własną nazwę, ale do licha Morgan to jest pedantycznie tworzone auto z Anglii za setki tysięcy euro, na które trzeba się zapisać i czekać latami (a nie kupić w internecie ze Śląska!), a to coś to po prostu jakaś ślubowóz-wydumka na wartburgu z czterema drzwiami (!), trąbkami, elementami z czegokolwiek i przedziwną linią. Równie dobrze można by napisać, że pan taksówkarz zrobił sobie Ferrari albo Bugatti...

b
brb

panie Janie niech pan jakies kolo załozy konkretne bo na tych kołpakach wiocha!

d
do czytelnik

ciesz się że w ogóle sa jakies zdjęcia

c
czytelnik

i znowu dziennikarzyna robi zdjecia !
gdzie sa fotoreporterzy czytelnicy zasluguja na lepsze zdjecia !

e
elegancko

to zdjęcie z kwietnia masakra teraz owiele lepiej wygląda to auto!

G
Gość

'

Dodaj ogłoszenie