Domański nie umiera ze strachu przed katem. Uciekli przed stryczkiem

Bohdan Dmochowski
archiwum SW w Łodzi
Niedawno zmarł na serce w więzieniu w Czarnem, w wieku 70 lat, wielokrotny morderca Henryk Moruś z podłódzkiego Sulejowa.

Został skazany w 1993 roku na karę śmierci za zamordowanie siedmiu osób. Byłby już martwy od 20 lat, ale od stryczka uratowało go wprowadzone w 1988 roku moratorium na wykonywanie takich wyroków. Na wieść o naturalnym zgonie mordercy emerytowana sprzedawczyni Katarzyna Ch., która znała jego dwie ofiary – Zdzisławę i Mieczysława Beśków z Sulejowa, rzekła z ulgą: – Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy...

3 miesięczne dziecko nie żyje. Śledztwo w sprawie śmierci dziewczynki-FILM

Ostatni występ kata
W czasie gdy Moruś rabował i zabijał swe ofiary strzałami z karabinu sportowego Brno kal. 5,6 mm, ponad 60 proc. Polaków opowiadało się za utrzymaniem kary śmierci. Choć w tym czasie sześć cel śmierci było już zamkniętych na głucho, w tym łódzka (powieszono w niej m.in. 2 lutego 1956 r. Józefa Nastarowicza za morderstwo żony i córki oraz 19 marca 1958 r. Jana Miśkiewicza, oprawcę 6-letniej dziewczynki), sądy nadal orzekały tak zwane kaesy. Wampir z Sulejowa nie był więc jedynym wielokrotnym mordercą, który dzięki moratorium uniknął stryczka. Siedmiu innych skazanych w latach 1989 – 1995 na śmierć przez powieszenie już nie oblewał zimny pot na dźwięk otwieranych o godz. 18 drzwi zwykłej celi, bo właśnie o tej godzinie strażnicy doprowadzali skazańca pod szubienicę.
Ostatnim, który przeszedł tę drogę, był 28-letni Andrzej Czabański, powieszony 25 lat temu w krakowskim więzieniu przy ul. Montelupich. Zamordował on wyjątkowo okrutnie 40-letnią Annę B. i próbował udusić jej dwie siostry.
Dokumenty z tej ostatniej egzekucji są utajnione, jak z wszystkich 85 wykonanych po 1960 roku. Mimo tej blokady informacji reż. Krzysztof Kieślowski zrealizował „Krótki film o zabijaniu” – wstrząsający i bardzo realistyczny obraz wieszania skazańca. Okrucieństwo katowskiego misterium jest w tym filmie przerażające. Wszedł on na ekrany 11 marca 1988 roku, dziesięć dni przed powieszeniem Andrzeja Czabańskiego. Być może pod wpływem filmu Kieślowskiego kilka miesięcy później rząd ówczesnego premiera Mieczysława Rakowskiego zawiesił w czynnościach anonimowego kata.

Pijany kierowca zabił kobietę i dziecko! Zarzuty dla kierowcy opla tigry-FILM

Domański i inni
W 1997 roku z kodeksu karnego całkowicie zniknęła kara śmierci. Zastąpiono ją dożywociem. Taką karę łódzki sąd wymierzył Piotrowi Domańskiemu, choć zamordował on z zimną krwią dwóch łodzkich taksówkarzy i parkingowego. Odsiaduje wyrok we Włocławku.
Niejeden sprawca wstrząsającej zbrodni skazany został tylko na tak zwaną więzienną ćwiarę (w żargonie więziennym 25 lat). Na tyle lat sąd skazał Jadwigę N., współwinną zbrodni poczwórnego dzieciobójstwa w kamienicy przy ul. Radwańskiej w Łodzi.
– W więzieniach okręgu łódzkiego przebywa osiemdziesięciu dwóch skazanych na dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności i trzydziestu jeden na dożywocie – informuje kpt. Bartłomiej Turbiarz, rzecznik prasowy dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Łodzi. – Skazani z długimi wyrokami żyją tak samo jak ci, którzy z więzienia wyjdą na przykład za kilka miesięcy. Typowy dzień w zakładzie karnym rozpoczyna się o szóstej rano apelem, na którym sprawdza się liczbę wszystkich osadzonych. Później śniadanie, sprzątanie celi, godzina spaceru i obiad. Następnie, dla chętnych, zajęcia kulturalno-oświatowe lub sportowe, kolacja i około osiemnastej apel wieczorny. Osadzeni z długoletnimi wyrokami otrzymują posiłki takie same, jak pozostali skazani. Na śniadanie zupa mleczna z makaronem, kiełbasa golonkowa, margaryna, chleb, herbata. Na obiad zupa ryżowa z ziemniakami, pieczeń rzymska, ziemniaki, surówka z kapusty białej. Na kolację kiełbasa grillowa, margaryna, chleb, herbata.

Jacy, za co i gdzie
Rzecznik dyrektora okręgowego SW za błędną uważa opinię, iż osoby skazane na karę dożywotniego pozbawienia wolności to więźniowie niebezpieczni.
– Z tymi osobami zazwyczaj mamy problemy tuż po ogłoszeniu wyroku, kiedy uświadamiają sobie, że większość życia spędzą za kratami. Ale, jak podkreślają funkcjonariusze służby więziennej, po 3 – 4 latach odbywania kary zazwyczaj nie sprawiają kłopotów – tłumaczy kpt. Bartłomiej Turbiarz.
Najwięcej skazanych na „więzienną ćwiarę” oraz dożywocie przebywa w Zakładzie Karnym w Sieradzu. Są to przede wszystkim mordercy, wielokrotni zabójcy, członkowie grup przestępczych, często osoby bardzo mocno zdemoralizowane. Połowa z nich to recydywiści.
Mjr Katarzyna Pawlak-Olińska, psycholog z 15-letnim stażem pracy w więziennictwie, zauważa, że długotreminowcy niechętnie rozmawiają o tym, co zrobili i za co siedzą. Skazany na dożywocie za zabójstwo, 34-letni Piotr, też unika zwierzeń. Mówi tylko:
– W więzieniu czas biegnie inaczej. Ja nie liczę dni ani miesięcy. Mam nadzieję, że w 2040 roku będę mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rrr

Ja ci dam warunkowe zwolnienie Domański s mi eciu mam nadzieję że zdechniesz do tego czasu lajzo.tak jak ci od pavulonow oni mają lepsze jedzenie ode mnie.

M
MIsiek
KARA SMIERCI dla morferców !!!!
o
oko
Zamiast chodzić na wykłady, bawić się w klubach studenckich jemu się zachciało w dziki zachód bawić.
G
Gość
To była druga połowa 1998 roku. Piotr Domański był wtedy studentem Politechniki Łódzkiej. Z nielegalnie posiadanej broni zastrzelił taksówkarza z Radio Taxi Merc, ukradł jego auto, a ciało taksówkarza woził w bagażniku. Samochód ten miał wykorzystać przy napadzie na właściciela kantoru, ale pomylił osoby i zabił podobnie wyglądającego pracownika parkingu. Jego ciało też woził skradzionym samochodem. Trzecia ofiara to drugi taksówkarz, który jadąc ulicą rozpoznał skradzione auto zaginionego kolegi, zaczął je ścigać, i chcąc obezwładnić Domańskiego został przez niego postrzelony. Chciał zabić też jakiegoś przypadkowego swiadka zdarzenia - przechodnia, ale nie trafił. Później Domański ukrywał się w altanie na działkach do której się włamał, gdzie pomagali mu dwaj koledzy ze studiów, którzy dowozili mu żywność. W tym czasie w mieście trwała wielka obława na Domańskiego. Ludzie wskazywali wiele podobnie wyglądających osób widzianych w różnych miejscach, ale błędnie. Miesiąc później Domański został namierzony i złapany przez Policję przy budce telefonicznej w okolicach działek gdzie ukrywał się, z której dzwonił do znajomych. Cała Łódź tym żyła. Pamiętam to bardzo dokładnie.
ż
że
wszyscy przez tyle lat na niego płacimy podatki i jeszcze będziemy płacić przez wiele lat...
x
xxl
ten bandzior zabił mojego najlepszego kumpla ze szkoły podstawowej Piotrka Różejewicza był taksówkarzem taxi merc nigdy tego nie zapomne!!!
P
Panicz
Ja też pamiętam jak go ścigali, chociaż miałem wtedy jakieś 7. lat. Policjanci pukali do okien i mówili "proszę się nie bać jesteśmy z policji". Do dziś stoi krzyż na Śląskiej...
p
pisztolet
Łdz tu wszystko moze sie wydarzyc, nie wierzysz o Domańskiego spytaj taksowkarz....
t
trzydziestolatek
pamietam akcję z Domańskim i pościg za nim w pobliżu mojego zamieszkania.miałem w tedy 14 lat.troche lat minęło.pamiętam jego gębę
Dodaj ogłoszenie