Dobra passa deweloperów musiała się kiedyś skończyć [ROZMOWA]

Maciej Badowski
Maciej Badowski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
- Wyniki deweloperów za pierwszy kwartał 2020 roku są świetne i trzeba to uczciwie powiedzieć. Oczywiście zobaczymy czy te wyniki się utrzymają, ponieważ znajdujemy się w specyficznej sytuacji- tłumaczy w rozmowie z AIP Katarzyna Kuniewicz, Dyrektor Działu Badań Rynku Mieszkaniowego JLL.- Od połowy marca świat się zmienił, świat deweloperski również się zmienił- dodaje.

Jak wygląda rynek mieszkaniowy po pierwszym kwartale 2020 roku? Widać wpływ koronawirusa?

Wyniki są świetne i trzeba to uczciwie powiedzieć. Oczywiście zobaczymy czy te wyniki się utrzymają, ponieważ znajdujemy się w specyficznej sytuacji. Deweloperzy sprzedali prawie 19 tys mieszkań w ciągu kwartału w 6 największych rynkach w Polsce, czyli w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi. Natomiast do sprzedaży deweloperzy wprowadzili 13 tys mieszkań. Spowodowało to zmniejszenie się oferty, czyli wytworzyło przestrzeń na to, żeby ceny rosły, rynek się rozpędzał ale to jest wynik do połowy marca, czyli wynikiem ze stycznia, lutego i połowy marca.

Od połowy marca świat się zmienił, świat deweloperski również się zmienił. Skutki tej zmiany zobaczymy dopiero po następnym kwartale. Jednak prawdą jest, że początek roku był rewelacyjny.

Czytaj także

Powiedziała pani, że skutki pandemii koronawirusa odczujemy w następnym kwartale. Posiadają pastwo jakieś przewidywania jak duża skala to będzie?

Przede wszystkim nastąpi ciekawe zjawisko, choć bardzo bolesne dla deweloperów, dlatego, że fakt sprzedania dużej liczby mieszkań zaowocuje zapewne dużą liczbą zwrotów tych mieszkań.

Dlaczego?

Sprzedać mieszkanie u dewelopera to podpisanie przynajmniej płatnej rezerwacji. Podpisać i wpłacić pieniądze. Czasami również w krótkim czasie zawarcie umowy deweloperskiej. Jeżeli ktoś w lutym kupił mieszkanie od dewelopera i zarezerwował je płatnie, to prawdopodobieństwo, że większość z tych rezerwacji zostanie rozwiązana jest bardzo duże.

Co to oznacza dla kupujących i deweloperów?

W związku z tym, tak ja rewelacyjne było uczucie przy sprzedaży tak dużej liczby mieszkań, tak bolesne mogą być skutki czy efekty rozwiązywania tych umów, a jest to prawdopodobne. Drugi kwartał powinien i będzie słabym kwartałem sprzedażowym. Jednak deweloperzy z pewnością się zachowają tak jak zachowali się w kwartale, który nastąpił po wybuchu poprzedniego kryzysu, czyli wstrzymają wprowadzenia. To nie jest tak, ze nie wprowadzą niczego, ponieważ niektóre projekty muszą wejść do sprzedaży ale duża część planowanych projektów na maj, czerwiec do wprowadzenia po prostu będzie czekała.

Deweloperzy są przygotowani na taki zastój po fali wznoszącej?

2019 rok był tak zaskakująco dobrym rokiem dla deweloperów, że wydaje się, że oni są przygotowani na to, że to musiało się kiedyś skończyć. Ta dobra, rewelacyjna passa musiała się kiedyś skończyć. W związku z tym projekty wprowadzane do sprzedaży były projektami coraz mniejszymi, czyli deweloperzy wprowadzali coraz mniejsze fazy. Było to uzasadnione pewnym lękiem o to kiedy rynek przestanie tak dobrze działać.

Czytaj także

Więc w pewnym sensie można powiedzieć, że tak. Deweloperzy byli przygotowani na jakąś zmianę. Jednak czy ktokolwiek z nas był przygotowany na takie zderzenie ze ścianą? Nie sądzę.

Jak koronawirus wpłynie na decyzje zakupowe Polaków i czy wpłynie? Będziemy szukać mieszkań tańszych, czy np. domów z ogrodem, pytam w kontekście ostatnich ograniczeń. Nikt nam nie zagwarantuje, że sytuacja kiedy dość mocno zostało ograniczone przemieszanie nie powtórzy się.

To jest ciekawe pytanie czy koronawirus wpłynie szerzej na nasze zachowanie i myślenie czego potrzebujemy. Czy wierzymy w to, czy przypuszczamy, że jest możliwe, że to jest pewien ciąg wydarzeń, który będzie trwał i się powtarzał w kolejnych latach. Jak nie ten wirus, to następny i jesteśmy narażeni na takie czasowe „zamknięcia” w domu. Jeżeli tak by się stało, to zmiana w podejściu do mieszkania które ostatnio stawało się taką sypialnią wyłącznie.

Najlepiej dobrze zlokalizowaną, czyli blisko miejsca spędzani wolnego czasu, zabawy, czy blisko miejsca pracy, miejsca w którym się spało i załatwiało bardzo podstawowe rzeczy. Natomiast nie było to miejsce stałego przebywania, jeśli chodzi o duże miasta oczywiście.

Jeżeli kwarantanna będzie trwała dłużej albo jeżeli ona powróci na jesieni czy na wiosnę, to posiadanie własnego domu z ogrodem stanie się dobrem absolutnie bardzo pożądanym, dlatego, że nie możemy tak żyć. Przeżywamy w tej chwil nie tylko jako nabywcy mieszkań, nie tylko jako deweloperzy ale jako ludzie ciężki czas z powodu tego, że zmieniamy wszelkie swoje zwyczaje: żywieniowe, związane z ruchem, z dostępem do rozrywki. To wszystko jest szokujące.

Nieruchomości dalej są postrzegane jako bezpieczna inwestycja? Czy pandemia koronawirusa może to w jakiś sposób zmienić?

To jest dość ciekawa rzecz, ponieważ Polacy mają naprawdę duże oszczędności i Polacy mają kłopot tego typu, że po prostu pozostawienie tych oszczędności w banku oznacza przy wyższej inflacji utraty ich wartości. Co może być alternatywa? Myślimy o funduszach inwestycyjnych ale nie działa to tak jak powinno. Myślimy np. o obligacjach skarbu państwa i nie widzimy żadnej wzmożonej aktywności. Oczywiście są emisje ale nie są one tak masowo kierowane do osób fizycznych.

Cały czas pozostaje nam ta myśl, że mieszkanie jest dobrem, które przechowuje wartość i to nadal pozostaje prawdziwym twierdzeniem. Tylko pojawia się kłopot, ze musimy być bogaci, żeby to zrobić. Myśl o tym, ze teraz bank nam udzieli kredytu na 90 proc. wartości mieszkania należy porzucić. Tutaj jest jasna rzecz, że przechodzimy w kierunku, 20 proc. i więcej wkładu własnego. Wówczas myślę, że już od czerwca będzie można takie kredyty uzyskać.

Czy to jest dobre rozwiązanie?

Musimy się wykazać odrobiną cierpliwości i pozwolić, żeby minął ten najgorszy okres wywołany pandemią koronawirusa. Trzeba się rozglądać. Na rynku nie dzieje się nic złego, nic strasznego po stronie deweloperskiej. Jednocześnie pojawia się taka fajna alternatywa w postaci rynku wtórnego, która jest naprawdę atrakcyjna i jest to możliwe, że jest to bezpieczny sposób inwestowania.

Czytaj także

W związku z pandemią, sprzedaż mieszkań też jest utrudniona. Pojawia się nowe techniki sprzedaży?

Warto zwrócić uwagę, że to czego nie trzeba było robić wcześniej, czyli po co wprowadzać nowe techniki sprzedaży w sytuacji kiedy ludzi sami przychodzą do biur i kupują mieszkania. Tak było do końca lutego. Sytuacja się zmieniła i deweloperzy też podjęli działania. Po pierwsze przenieśli samą możliwość oglądania mieszkań, oglądania w znaczeniu nie tylko rzutów ale pojawiły się spacery 3D, kontakt bezpośredni poprzez różnego rodzaju komunikatory. Czyli wykonali ten ruch szybko.

Natomiast najpoważniejszym problemem jest to, że można płatnie zarezerwować mieszkanie przez internet ale nie można podpisać przez internet umowy deweloperskiej. To jest podstawowy kłopot w tej chwili, na ile uda się usprawnić, czy w ogóle zmienić ten proces albo czy uda się w końcu dojść do momentu, że te umowy będą podpisywane bardziej masowo.

Materiał oryginalny: Dobra passa deweloperów musiała się kiedyś skończyć [ROZMOWA] - Strefa Biznesu

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

developrskie ceny sa chore i wywindowane do absurdu, kupujac za takie ceny nigdy nie uzyskamy nawet podobnych kwot ze sprzedazy dlatego bardzo dobrze, niech wreszcie sie skonczy ten hienibiznes

e
eliza

Ci którzy zaczeli już budowy praktycznie mają sprzedane mieszkania więc to ich nie dotknie ale z drugiej strony pod znakiem zapytania stoją przyszłe inwestycje. W sumie mieszkanie zawsze będą potrzebne więc chyba wielki kryzys im nie grozi. U nasz czynsze za wynajem są na tyle drogie że ludziom zawsze będzie się opłacało kupować mieszkania. Jest kryzys a koleżanka teraz i tak finalizuje umowę na mieszkanie na gdańskich tarasach. Inna sprawa że miała sporo gotówki po sprzedaży działki i chciała coś z tymi pieniędzmi zrobić.

G
Gość

i bardzo dobrze. skończyło sie k.u.r.w.a mać windowanie cen. Teraz się będą cieszyć jak nowe m2 za 130 tysięcy pójdzie a nie 230 tysi haha

G
Gość

Bańka mieszkaniowa puchnie w najlepsze i w końcu pęknie.

E
Edward

Dobra passa developerów się skończy wtedy gdy polskie gminy zabiorą się za robotę do której zostały powołane. Przygotowanie ogólnodostępnych terenów pod budownictwo jednorodzinne jest prawie zerowe. Polskie Miasta wyposażone w ustawowe i finansowe narzędzia temat bojkotują bo ustawodawca i wyborcy z tematu nie rozliczają.

Dodaj ogłoszenie