Dawid Kubacki: Kto będzie wkurzał Horngachera tak jak my?

Przemysław FranczakZaktualizowano 
Dawid Kubacki Pawel Relikowski / Polska Press
- Największe zaskoczenie? To, że moja dziewczyna przyleciała do Korei – opowiada o swoich wrażeniach z igrzysk Dawid Kubacki, brązowy medalista olimpijskim w konkursie drużynowym.

Do tej pory po sukcesach świętował głównie Ząb. Szaflary teraz dołączą?
Rok temu po mistrzostwach świata też już świętowały, ale teraz pewnie będzie jeszcze większa feta.

Brązowy medalista olimpijski – to brzmi dumnie.
Ten medal jest dla mnie taką wisienką na torcie. Przyjechałem tu ze świadomością, że mogę walczyć o podium w indywidualnych konkursach. Poukładało się to inaczej, raz nieszczęśliwie, raz skok nie do końca mi wyszedł, ale ostatecznie wyjeżdżam stąd z brązowym medalem. To jest dla mnie spełnienie marzenia, pracowałem na to całe życie. Trudno to opisać słowami. To jest coś wspaniałego.

Ciążyła na was spora presja.
Akurat w konkursie drużynowym jej nie czułem.

A wcześniej? Jednak już przed igrzyskami większość nadziei była związana z wami i oczekiwania tylko się zwiększały, gdy swoje szanse tracili sportowcy z innych dyscyplin.
My też mieliśmy przecież trudny początek. Stefan z Kamilem wylądowali poza podium, o splunięcie, że tak powiem, ja byłem poza finałową serią. To też nie był dla nas łatwy czas. Cieszę się, że mimo tego niepowodzenia, nie załamaliśmy tylko konsekwentnie robiliśmy swoje. Kamil zdobył złoto, drużyna ma brąz. Warto pracować do samego końca po prostu. Pokazaliśmy sportowego ducha, to nie zdarzyło się przypadkiem. A na to, że innym nie idzie, nie mamy wpływu.

Pan chyba lubi konkursy drużynowe. Rok temu w Lahti Pańskie skoki były kluczowe, tutaj też.
Tak, lubię. I myślę, że daję wsparcie drużynie. Ale prawda jest taka, że tutaj odpowiedzialność rozkłada się na czterech. Nie mówmy, że ktoś był filarem, bo bez innych zawodników takie konkursy oglądałby w telewizji. Mimo tego, że jeden zawodnik ma lepszy wynik, każdy dokłada cegiełkę do sukcesu.

Podkreślacie, że robił to nawet nieskaczący Piotr Żyła.
Tak, bo cały czas był członkiem drużyny, który nas do tego celu dopychał. Był z nami na skoczni, przybijał piątki, cieszył się, choć przecież to nie był dla niego łatwy czas. Cała grupa jest taka, że wszyscy się nawzajem wspieramy i każdy pracuje na ten luz, który jest potrzebny do dobrej atmosfery.

Taką grupę stworzył Stefan Horngacher. Zostanie z wami?
Gdzie będzie mu tak dobrze jak z nami, kto go będzie tak wkurzał ja my? Pokazaliśmy wspólnie, że ta współpraca nam wychodzi, więc wydaje mi się, że to jest dobry układ między nami. Ale co będzie chciał Stefan zrobić, co będzie chciał związek zrobić, to już nie moja kwestia. Ja tu jestem od „rypania”.

Wkrótce wracacie do rywalizacji w Pucharze Świata. Trudno będzie się przestawić?
Myślę, że nie. Do Pucharu Świata jesteśmy przyzwyczajeni. To raczej do igrzysk musieliśmy przywyknąć. Człowiek się nudzi, nie ma co robić, czeka na zawody, a tam jest tylko ryp, ryp, konkurs za konkursem, seria za serią i jedziemy dalej.

Będzie czas trochę odpocząć?
Niedużo. Po powrocie do domu mamy chwilę czasu, żeby się ogarnąć, przystosować do swojego rytmu i ruszamy z Pucharem Świata. W kalendarzu jest dość gęsto.

Co najbardziej zapadnie Panu w pamięć z tych igrzysk?
Jeszcze nie wiem, zastanowię się, gdy wrócę do Polski. Ale jednym z takich dużych zaskoczeń było to, że wybrała się tutaj moja dziewczyna Marta. Dowiedziałem się, że leci do Korei, kiedy wsiadała do samolotu. Nie chciałem jej za bardzo wierzyć, myślałem, że mnie wkręca, ale to nie był dowcip. Fajna niespodzianka.

Igrzyska to jest taka impreza, która zawodnikowi daje najwięcej? Doświadczenia, pewności siebie?
Myślę, że tak. To bardzo specyficzne zawody, człowiek sporo się o sobie uczy. A jeśli sobie poradzi, to tym lepiej. W każdym razie ja jestem pozytywnie nastawiony do kolejnych konkursów.

A na hasło „Pekin 2022” jak Pan reaguje?
Jeszcze kupa czasu została, ale może dożyję (śmiech).

Rozmawiał Przemysław Franczak, Pjongczang

Transmisje najważniejszych wydarzeń z Zimowych Igrzysk Olimpijskich Pjongczang 2018, w tym starty Polaków, w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Całe igrzyska w Eurosport Player

Wszystko o IO Pjongczang 2018 - polub nas i bądź na bieżąco!

Sportowy24.pl

Wszystkie polskie medale w historii zimowych IO [GALERIA]

**Sportowy24 na

Igrzyskach Olimpijskich 2018 w Pjongczangu

**

Więcej wideo na Youtube Sportowy24 - zasubskrybuj i nie przegap!

Wideo

Materiał oryginalny: Dawid Kubacki: Kto będzie wkurzał Horngachera tak jak my? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3