Czytelnik: Pseudoturyści niszczą Karkonosze. Dlaczego park nic z tym nie robi?

List Czytelnika
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Marcin Oliva Soto / Polskapresse
- Ogromna liczba ludzi schodzi ze szlaków, wchodzi na skały i zadeptuje rośliny niemal na wszystkich odcinkach szlaków w Karkonoszach - pisze do nas Czytelnik, który sam wrócił z wycieczki w góry. - Na samej Śnieżce było co najmniej kilkadziesiąt osób, które chodziły poza łańcuchami okalającymi szczyt. Władze KPN wiedzą o tym, bo regularnie dostają zdjęcia ukazujące takie zachowania, a na swoim profilu na Facebooku same zamieszczają zdjęcia ukazujące zakazane w parku zachowania jako przykład bezmyślności turystów. Dlaczego nic z tym nie robią, nie sypią się kary - pyta nasz Czytelnik. Na jego wątpliwości odpowiada Andrzej Raj, Dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego.

Oto pełna treść listu naszego Czytelnika
Szanowni Państwo
Piszę do Państwa, gdyż chcę nagłośnić sprawę niezrozumiałych posunięć władz Karkonoskiego Parku Narodowego i kompletnego braku zaangażowania w destrukcyjne zachowania turystów. Będąc w sobotę na wycieczce w KPN zauważyłem, że ogromna liczba ludzi schodzi ze szlaków, wchodzi na skały i zadeptuje rośliny niemal na wszystkich odcinkach szlaków, przy czym takie działania najczęstsze są na wyższych wysokościach, czyli w miejscach, gdzie przyroda jest najbardziej unikalna i najbardziej warta ochrony. Na samej Śnieżce było co najmniej kilkadziesiąt osób, które chodziły poza łańcuchami okalającymi szczyt. Władze KPN wiedzą o tym, bo regularnie dostają zdjęcia ukazujące takie zachowania, a na swoim profilu na Facebooku same zamieszczają zdjęcia ukazujące zakazane w parku zachowania jako przykład bezmyślności turystów.
Niestety władze KPN – dobrze wiedząc o tym procederze – nie robią zupełnie nic. Na Śnieżce ani na szlakach nie ma żadnego nadzoru, nikt niczego nie pilnuje. Rozumiem, że dysponując ograniczonymi kadrami, nie można być wszędzie jednocześnie, jednak opisane sytuacje zdarzają się obecnie niemal bez przerwy, i to w tych samych miejscach. Jednak służby KPN zupełnie nie reagują. Na Śnieżce turyści przebywają poza szlakami niemal cały czas, więc nawet gdyby strażnik – w co trudno mi uwierzyć – przybył np. dopiero po dwóch godzinach, to i tak zauważyłby dziesiątki przypadków łamania przepisów. Pozwolę sobie wręcz zasugerować, że zamieszczając podobne zdjęcia, władze KPN zachęcają innych do łamania przepisów – skoro turyści planujący odwiedzić park widzą, że wiele osób bezkarnie schodzi ze szlaków, to uznają, że sami też mogą, gdyż nie poniosą żadnych konsekwencji.
Oczywiście można wytłumaczyć brak jakichkolwiek działań tym, że KPN nie dysponuje odpowiednimi kadrami. Jednak śledząc fora internetowe, zauważyłem, że nie tylko mnie intryguje pytanie o sposób funkcjonowania straży parku. Władze KPN stale podkreślają na swoim profilu na Facebooku o licznych podejmowanych działaniach i o tym, że szlaki są stale patrolowane. Przeczy temu fakt, że strażnicy KPN to – przepraszam za sarkazm – mityczne istoty, których nikt nigdy nie widział.
Z drugiej strony tylko na ostatniej wycieczce w okolicach Domu Śląskiego mijały mnie dwa samochody z napisem „Służba KPN” na drzwiach, ale ich kierowcy i pasażerowie zupełnie obojętnie przejeżdżali obok ludzi łamiących przepisy, więc nie mam pojęcia, co to faktycznie za służba i czym się zajmuje. W tej sytuacji wielu turystów może wręcz uznać, że czyny takie jak opisane wyżej są dozwolone, skoro nie spotykają się z żadną reakcją służb parku.
Władze KPN popełniły też jeden czyn, który pozwolę sobie uznać za bardzo poważny błąd. Otóż zauważyłem, że z terenu KPN zniknęły wszystkie kosze na śmieci; jednocześnie władze parku apelowały swego czasu do turystów, by zabierali śmieci ze sobą. Pomijając fakt, że niestety naiwnością jest liczyć, że nagle wszyscy odwiedzający park zaczną szanować przyrodę, to zupełnie nie przewidziano, że wiele osób nie bierze jedzenia ze sobą, lecz kupuje je w schroniskach. Efektem tego są sytuacje, gdy turysta kupuje jedzenie i picie w schronisku, a potem chce wyrzucić naczynia (praktycznie bez wyjątku jednorazowe), ale nie ma gdzie. W efekcie turyści zostawiają śmieci na stolikach, krzesłach lub wrzucają je np. do stojących obok schroniska taczek, wiader itp. Tym sposobem problem zaśmiecenia jest większy niż jeszcze w zeszłym roku.
Karkonoski Park Narodowy jest wspólnym dobrem wszystkich mieszkańców tego kraju, a jego przyroda jest unikalna w skali Europy. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zachowania turystów, którzy z premedytacją łamią przepisy. Jednak nie można się spodziewać, że wszyscy turyści będą przestrzegać obowiązujących w parku zasad – co więcej, można się spodziewać, że wraz ze wzrostem ruchu turystycznego takich przypadków będzie niestety więcej. Podkreślę jeszcze raz – nie ma usprawiedliwienia dla takich przypadków, niemniej jednak zdarzają się i trzeba na nie reagować. Instytucja parków narodowych istnieje właśnie po to, by przyrodę chronić i na takie sytuacje odpowiednio reagować. W KPN takich reakcji nie ma zupełnie, co sprawia wręcz wrażenie przyzwolenia na łamanie przepisów. Uważam, że sytuacja taka jest wręcz skandaliczna
Dodam jeszcze, że tylko wrodzona uczciwość kazała mi kupić bilety wstępu; mogłem przecież zrobić tak, jak wiele innych osób, czyli po prostu zejść ze szlaku i obejść kasę. I tak nikt nie zwróciłby na to uwagi – łącznie z pracownikiem parku będącym świadkiem podobnych sytuacji.
Z poważaniem, Marek Czowgan

A oto odpowiedź Dyrektora Karkonoskiego Parku Narodowego na zarzuty i wątpliwości naszego Czytelnika
Rozumiejąc zainteresowanie i troskę czytelnika o stan ochrony zasobów przyrodniczych na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego przedstawiam poniżej fakty i argumenty przeczące postawionej przez czytelnika tezie, cyt. „Niestety władze KPN – dobrze wiedząc o tym procederze – nie robią zupełnie nic”.
Przede wszystkim, należy stwierdzić, że Karkonoski Park Narodowy jest jednym z najbardziej popularnych wśród turystów parków narodowych w Polsce. Rocznie Park odwiedza około 2,5 mln turystów, którego powierzchnia nie przekracza 6 tys. ha. W przeliczeniu na jednostkę powierzchni jest to znacznie więcej, niż np. w TPN. Dostępna sieć szlaków turystycznych wynosi ponad 130 km. Szlaki te są obecnie prawie w całości wyremontowane, dobrze oznaczone i dzięki temu turyści w zdecydowanej części poruszają się wyłącznie po szlakach, nie schodząc z nich.
Oczywiście, że przy tak dużej frekwencji turystycznej pojawia się odsetek turystów nierespektujących zasad poruszania się po Parku i schodzących ze szlaków turystycznych. W wyniku prowadzonej przez Park na szeroką skalę edukacji ekologicznej oraz prewencji odsetek „niesfornych” turystów z roku na rok się zmniejsza. Nie mniej, szczególnie w okresach najwyższej frekwencji turystycznej, co ma miejsce w miesiącach letnich ciągle mamy do czynienia z turystami nieprzygotowanymi do wędrowania po górskim parku narodowym, zarówno pod kątem znajomości terenu, zasad poruszania się jak i ubioru. Świadczą o tym wzrastająca liczba interwencji GOPRU oraz Straży Parku.
Co do oceny pracy Straży Parku również nie zgadzam się ze stwierdzeniem, cyt. „że strażnicy KPN to – przepraszam za sarkazm – mityczne istoty, których nikt nigdy nie widział”. W Karkonoskim PN zatrudnionych jest 7 strażników, którzy wykonują różnorodne działania prewencyjne, przez 7 dni w tygodniu, zachowując oczywiście ustawowo zagwarantowane godziny pracy (40 godz. tygodniowo) i prawo do odpoczynku. Biorąc pod uwagę bardzo rozległy teren Parku oraz różnorodność działań Straży Parku z pewnością nie jest to liczba strażników wystarczająca. Jest to niestety niezależne od nas, gdyż jako jednostka sektora finansów publicznych nie mamy możliwości zwiększenia zatrudnienia bez zgody władz centralnych. Nie mniej wspólnie z innymi pracownikami Parku oraz wolontariuszami ilość ich działań jest bardzo duża. Świadczy o tym liczba ponad 5 tys. interwencji już w tym roku oraz 32 nałożone kary finansowe, które nakładane są tylko w najbardziej drastycznych przypadkach, preferując przede wszystkim pouczanie, informowanie i edukowanie turystów.
O efektach ochrony przyrody na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, gdzie rzeczywiście największym zagrożeniem jest masowy ruch turystyczny świadczą fakty powrotu na teren Parku takich gatunków, jak wilk, ryś, sokół wędrowny, puchacz, mornel i wiele innych. Ich powrót jest efektem długofalowej strategii ochrony przyrody prowadzonej przez służby parku narodowego. Należy również podkreślić odbudowę zniszczonych w latach 70. i 80. ubiegłego wieku ekosystemów leśnych, o której to klęsce dzięki naszej pracy niemal wszyscy turyści dawno zapomnieli.
Nie zgadzam się również z zarzutem braku koszy na śmieci przy szlakach. Po pierwsze w myśl ogólnoświatowej zasady zabierania śmieci ze sobą, każdy turysta, który przyniósł napoje lub pożywienie do Parku powinien puste opakowania wynieść z Parku i zostawić je w specjalnie do tego dedykowanych miejscach do segregacji odpadów ustawianych przy głównych wejściach do Parku. Kosze do segregacji odpadów ustawiamy również w głównych węzłach szlaków turystycznych, dostępnych dla wszystkich. Ponadto, Karkonoski Park Narodowy każdego roku zatrudnia specjalne firmy, które zajmują się utrzymaniem i sprzątaniem szlaków turystycznych, we wszystkich porach roku, przeznaczając na ten cel setki tysięcy zł. Za śmieci stałe jak i płynne powstałe w wyniku działalności gospodarczej schronisk (hoteli) na terenie Parku odpowiedzialni są ich właściciele lub użytkownicy. KPN prowadzi natomiast kontrolę właściwego użytkowania i funkcjonowania tych obiektów. W przypadkach stwierdzonych nieprawidłowości kierowane są odpowiednie wnioski do organów administracji państwowej, gminnej, a w drastycznych przypadkach do organów ścigania.
Pragnę się również donieść do podkreślanej przez czytelnika uczciwości. Dziękując za prawidłową postawę i wykupienie opłaty za wstęp do PN, co jest ustawowym obowiązkiem każdego turysty wchodzącego na ten Parku, pragnę podkreślić, że gdyby wszyscy odwiedzający Park świadomie i zdyscyplinowanie korzystali z dobra narodowego, jakim jest PN nie byłaby konieczna interwencja, czasami drastyczna służb parku narodowego. To nasza świadomość ekologiczna, zdyscyplinowanie oraz poczucie odpowiedzialności za korzystanie ze szczególnego dobra, jakim jest obszar PN powinna być głównym przesłaniem w trakcie naszego wypoczynku na jego terenie.
Kończąc, zapraszam autora przesłanego e-maila, jak i innych chętnych do KPN w celu szczegółowego zapoznania się z zakresem i specyfiką działalności Parku. Zarówno nasi pracownicy ośrodków edukacyjnych w Szklarskiej Porębie, Karpaczu i Jeleniej Górze, jak i pracownicy Parku często obecni na różnych festynach, spotkaniach z mieszkańcami i turystami, jak i administracja Parku, dostępna w każdy poniedziałek w godz. 10:00 do 12:00 mogą przyjmować wnioski i spostrzeżenia oraz udzielać stosownych informacji.
Andrzej Raj, Dyrektor
Karkonoski Park Narodowy

Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Wideo

Materiał oryginalny: Czytelnik: Pseudoturyści niszczą Karkonosze. Dlaczego park nic z tym nie robi? - Gazeta Wrocławska

Komentarze 58

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hubert K
24 września, 13:20, Don:

Bydło 500plusowe

24 września, 15:59, Gość:

Wychowanek gimbazy się odezwal, leming po[wulgaryzm]. Gdzie Panie maja załatwić swoją potrzebę ja na Górze brak toalet. Panie Raj obyś nie został Pan dziadkiem klozetowym na Sniezce jak dobiora się do Pana firmy-krolu nepotyzmu

Jakim dziadkiem klozetowym. Swego czasu to sypialem na Śnieźce,a teraz to już nie można wejść do środka na herbatę a o toalecie nie wspomnę. Za co bilet do KPN kosztuje 20zl ja się pytam? Za co?

E
Ela
24 września, 17:12, Gość:

niszcza, rozdeptuja gory, Sniezka osiadla z 1603m npm do 1599m. Probowano dokladac kamienie na szczycie, ale to jest park i nie wolno przestawiac kamieni. Jedyna metoda na zatrzymanie osiadania to injekcja materialu u podnoza, ponizej naturalnej granicy parku. Kowary, Karpacz, Cieplice.

24 września, 21:17, Gość:

Serio?

Ale jaja?????

G
Gość
24 września, 14:01, Tomasz M.:

W Karkonoskim Parku Narodowym zainteresowani są głównie trzymaniem stołków dla po[wulgaryzm]ków i kolesi a zamiast pracować wolą siedzieć na Facebooku. W KPN-ie od lat kwitnie nepotyzm. Zapewne przez przypadek pracują tam trzy osoby o nazwisku Raj: Andrzej Raj (dyrektor), Żaklina Antczak-Raj i Barbara Wieniawska-Raj. Może w "przedsiębiorstwie" dyr. Raja zatrudniona jest cała jego rodzina? Również zbiegiem okoliczności jest, że wśród pracowników znajdziemy dwie osoby o nazwisku Kuś: Dariusz Kuś i Joannę Kuś. Kolejne przykłady: Marek Dobrowolski i Karolina Dobrowolska. Dalej: Czesława Podkańska, Łukasz Podkański. Więcej przykładów w książce adresowej parku na stronach KPN: kpnmab.pl/pl/ksiazka-adresowa-kpn,91 . Najpierw należy pogonić patologię która obsiadła stołki i ma w d... pracę, a dopiero potem zająć się ochroną przyrody.

Ha, nepotyzm pełną gębą ! Tak się tam dobrze czują że nawet nie wstyd im zamieszczać w internecie listy nazwisk "pracowników", z których co drugie się powtarza. Ten sam dyrektorek grzeje stołek od 30 lat więc pewnie przez lata zdążył się otoczyć swojakami i przyduрasami. Dodajmy jeszcze fakt, że w KPNie co chwilę hucznie świętują jakieś swoje rocznice czym bez przerwy chwalą się na Facebooku. Normalnie jedna duża rodzina, rodzinny folwark jednego człowieka za nasze pieniądze. A turyści się dziwią, że strażnika nie idzie spotkać w górach, haha !

G
Gość

Bydło powinno siedzieć w domu

G
Gość

TAK SAMO JAK WYPALAJĄ LASY W AMAZONNI I W USA TAK I TUTAJ TRZEBA COS ZNISZCZYC!!!

G
Gość

W Karkonoszach, a w szczególności na Śnieżce bywam regularnie i niestety zarzuty czytelnika to prawda. Całe stada pseudoturystów zupełnie bezkarnie ignorują zakazy schodzenia ze szlaku, wchodzenia za łańcuchy czy przestawiania kamieni. Rodzice często zachęcają swoje pociechy do czynności zakazanych na rozwieszonych tam tabliczkach. Ani razu nie widziałem jakiejkolwiek interwencji kogokolwiek z KPN. Tak więc ochrona tej słynnej unikatowej przyrody wygląda tak sobie. Z drugiej strony, władze KPN zaczęły jakby ostatnio bardziej się troszczyć o pieniądze: po raz pierwszy w tym roku pojawił się mobilny punkt zbierania opłat za wejście przy szlaku z Wilczej Poręby.

c
cała prawda całą dobę
24 września, 13:20, Don:

Bydło 500plusowe

24 września, 14:17, Gość:

Komentarz niedouczonej elyty.

24 września, 14:44, Don:

Boli co? Coś Ci powiem a Ty uważnie posłuchaj! Kiedyś większość tych ludzi nie było stać na takie wycieczki i siedzieli w domu a karkonoskie szlaki i schroniska były pene ludzi, którzy szanowali przyrodę, pozdrawiali się na szlaku. Prowadzili dlugie rozmowy przy herbacie częstowali się kanapkami. Nic o tym nie wiesz i już się nie dowiesz. Szkoda tych gór. Kiedyś takich problemów nie było. Więc tak bydło.

Kiedyś takich problemów nie było, bo nie było bydła z PO i wykształciuchów, którzy uważają się za elitę, a którzy są w rzeczywistości prostakami nie umiejącymi się zachować czy to w parku czy w KPN, przyjeżdżający blacho-smrodami nie spełniającymi żadnych norm bezpieczeństwa i norm ekologicznych.

G
Gość
24 września, 17:12, Gość:

niszcza, rozdeptuja gory, Sniezka osiadla z 1603m npm do 1599m. Probowano dokladac kamienie na szczycie, ale to jest park i nie wolno przestawiac kamieni. Jedyna metoda na zatrzymanie osiadania to injekcja materialu u podnoza, ponizej naturalnej granicy parku. Kowary, Karpacz, Cieplice.

Serio?

G
Gość

Pytanie do Dyrekcji :

Dlaczego Schronisko na Szrenicy leje szambo prosto do górskiego strumienia, w którym dzieci moczą ręce ? Smród obrzydliwy i trucie środowiska !!!!! Haniebne

G
Gość
24 września, 13:20, Don:

Bydło 500plusowe

24 września, 14:17, Gość:

Komentarz niedouczonej elyty.

24 września, 14:44, Don:

Boli co? Coś Ci powiem a Ty uważnie posłuchaj! Kiedyś większość tych ludzi nie było stać na takie wycieczki i siedzieli w domu a karkonoskie szlaki i schroniska były pene ludzi, którzy szanowali przyrodę, pozdrawiali się na szlaku. Prowadzili dlugie rozmowy przy herbacie częstowali się kanapkami. Nic o tym nie wiesz i już się nie dowiesz. Szkoda tych gór. Kiedyś takich problemów nie było. Więc tak bydło.

Tak samo jak teraz i dawniej było ludzi stać na wyjazd w góry , tylko teraz każdy jest leniwy i swoje 4 litery musi wozić autem. Dawniej wsiadało się w PKP z plecakiem i w góry . Teraz to taki lans dla ubogich , pojechać autem prawie na sam szczyt i zrobić kilka fot na fejsa . Dla większości wyjazd w góry to to samo co do parku, galerii czy wesołego miasteczka . Fakt że oczekiwanie dyrekcji parku że każdy zabierze śmieci ze sobą jest poronione a PseudO dyrektor przykrywa tym hasłem swoją nieudolność w zarządzaniu .

r
rob

Człowiek jest zwierzęciem stadnym

N
Ninja
24 września, 12:57, Gość:

Pisoturyści mama tata troje dzieci i cztery harnasie paczka skręcanych fajek to częsty widok nad Bałtykiem ( a spąsorzy po lodzie i to jednej gałce)

24 września, 15:56, Gość:

Taaaa, tylko że potem samo DW wraca do metropolii, paniusie na obcasikach, pseudodrwale w rurkach, ale syf to robi generalnie robi pisowska żuleria

24 września, 16:09, Ravel:

Ostatnio widziałem lewackie pedalstwo z browarami w łapie i tzw. tunelami w brudnych uszach. Dostali od jakiś gości ostry opie...ol za darcie ryja. Powinni jeszcze po nim porządnie zarobić, [wulgaryzm]y w rurkach.

I bardzo dobrze, szacun dla nich, tępić buractwo.

G
Gość

poloczki i ich chlew

Ł
Łazik
24 września, 15:49, Człowiek Gór:

Jak to "nie mogą być wszędzie"? Przecież Czytelnik napisał, że był świadkiem, jak strażnicy widzieli i nie reagowali! Rozdupczyć cały ten nepotyczny grajdołek i przyjąć ludzi z pasją i checiami do pracy. A do tego nierespektującego przepisów i śmiecącego motłochu,walić w doope ze śrutówki lub soli, czy to młody, gówniak, czy stary cep.

24 września, 16:43, Bolo:

A ten dyrektorek to co? Przyspawany do tego stołka i stanowiska?!? Jak sobie nie radzi, to dymisja i powołać kogoś młodego, kto ma pomysł i zapał!!!

Racja! Do dymisji i to od zaraz.

t
turysta
24 września, 14:01, Tomasz M.:

W Karkonoskim Parku Narodowym zainteresowani są głównie trzymaniem stołków dla po[wulgaryzm]ków i kolesi a zamiast pracować wolą siedzieć na Facebooku. W KPN-ie od lat kwitnie nepotyzm. Zapewne przez przypadek pracują tam trzy osoby o nazwisku Raj: Andrzej Raj (dyrektor), Żaklina Antczak-Raj i Barbara Wieniawska-Raj. Może w "przedsiębiorstwie" dyr. Raja zatrudniona jest cała jego rodzina? Również zbiegiem okoliczności jest, że wśród pracowników znajdziemy dwie osoby o nazwisku Kuś: Dariusz Kuś i Joannę Kuś. Kolejne przykłady: Marek Dobrowolski i Karolina Dobrowolska. Dalej: Czesława Podkańska, Łukasz Podkański. Więcej przykładów w książce adresowej parku na stronach KPN: kpnmab.pl/pl/ksiazka-adresowa-kpn,91 . Najpierw należy pogonić patologię która obsiadła stołki i ma w d... pracę, a dopiero potem zająć się ochroną przyrody.

24 września, 17:04, Gość:

To prawda. "Praca" tych pocіotków sprowadza się tylko od mielenia ozorem na fejsbukach, ale żeby wyjść w teren to już im się nie chce. Napuszczanie ludzi na innych którzy podejdą za blisko wodospadu albo zejdą dwa kroki ze szlaku i wywoływanie internetowych góԝnoburz - to ich specjalność. Ale strażnika na szlaku nie spotkasz a śmieci to sprzątają za nich wolontariusze.

24 września, 17:21, leśnik:

Jeszcze jeden Raj pracuje w leśniczówce w Miłkowie. Na pewno etat dostał dzięki kompetencjom a nie rodzinnym układom i koneksjom. Karkonosze - Raj dla rodzin. U nas poczujesz się jak w rodzinie.

24 września, 17:54, miki:

Pan Dyrektor Raj piastuje swoje stanowisko dyrektorskie od przeszło 30 lat, jest jeszcze z "nadania starej postkomunistycznej władzy". Nikt się jeszcze w Ministerstwie Rolnictwa nie pokapował że Dyrektor Raj w Karkonoskim Parku Narodowym jest od lat 80 aż do dzisiaj. Jest dyrektorem bardzo opornym na nowe zmiany i nowoczesność, w samym Kierownictwie panuje "kolesiostwo" i zatrudnianie na stanowiska najbliższych z rodziny. Jest to takie "Państwo w Państwie". Najwyższy czas na zmiany w kierownictwie Karkonoskiego Parku.

Do tego wszystkiego należałoby dodać, że nawał stonki i pseudoturystów w Karkonoszach to "zasługa" właśnie Raja, bo pozamieniał szlaki górskie w wygodne deptaki miejskie brukując wszystko co się da, przez co w wysokie partie gór wychodzą ludzie bez żadnego obycia w górach, traktujący góry jako przedłużenie parku w Karpaczu. Więcej turystów w Karkonoszach to większa kasa z biletów wstępu na utrzymanie rodzin w KPN, a przyrodę tak naprawdę mają gdzieś. Bardzo ciekawe są te krokodyle łzy dyrektora że coraz większa liczba pseudoturystów powoduje zniszczenie przyrody w Karkonoszach i jednocześnie udostępnianie gór coraz szerszym masom. A jaki był skowyt parku gdy ktoś rozpowszechniał zapis ustawy o ochronie przyrody, że idąc na Śnieżkę nie trzeba kupować biletu wstępu (za wstęp do parku narodowego nie trzeba płacić, gdy udaje się do miejsca kultu religijnego - czyli kaplicy na Śnieżce). Poszukajcie w Google (ostro się działo w mediach jakiś miesiąc temu). Tymczasem bilety wstępu do KPN są najdroższe w Polsce, droższe nawet niż w Tatrach! Chciwość tego człowieka nie zna granic. Wszystko w trosce o przyrodę, a tak naprawdę pensje pocіotków poprzyjmowanych do KPN.

Dodaj ogłoszenie