Czesław Lang: To będzie bardzo ciekawa edycja Tour de Pologne

Materiał informacyjny LANG TEAM
- Bezpieczeństwo kolarzy jest bezwzględnie najważniejsze, wszystko przed rozpoczęciem Tour de Pologne musi być zapięte na ostatni guzik, każdy musi wiedzieć, co ma robić na trasie - mówi Czesław Lang, dyrektor i organizator wyścigu.

*

Bardzo ciężko pana złapać tuż przed startem, organizacja tak poważnego wyścigu jak Tour de Pologne to olbrzymie wyzwanie logistyczne. Co jest najtrudniejsze w tych ostatnich kilku dniach przed startem?
Bezpieczeństwo kolarzy jest bezwzględnie najważniejsze, wszystko musi być zapięte na ostatni guzik, każdy musi wiedzieć, co ma robić na trasie, kiedy wyścig już jedzie. Spotykam się z komendantami wojewódzkimi policji i z samorządowcami. To są najtrudniejsze elementy przy-gotowań. Nowoczesne drogi mają coraz więcej wysepek, zwężeń, to wszystko podczas wyścigu musi być odpowiednio oznakowane. Ale organizowanie wyścigu to jedno, a drugie to promocja. Trzeba zachęcić ludzi do tego, by wyszli na trasę, oglądali transmisje i kibicowali kolarzom. I to jest też wielkie wyzwanie.

Kiedy patrzę na profil tegorocznego Tour de Pologne, zwłaszcza na te pierwsze etapy, to wydaje mi się, że jeśli ktoś przyjedzie nie do końca przygotowany, to chyba nie ma tu czego szukać, są to odcinki bardzo wymagające.
Jeżeli ktoś chce wygrać wyścig wieloetapowy, to nie może sobie planować zwyżki formy w drugiej części, musi od początku jechać na 100 procent. Pierwszy etap z metą w Chełmie czy drugi, z trudnym podjazdem w Przemyślu, mogą już dać różnice czasowe w klasyfikacji general-nej. Na tych etapach cały czas trzeba być czujnym, gotowym do walki.

Wymienił pan Chełm, Przemyśl, potem mamy Rzeszów. Tour de Pologne pokazuje w tym roku nieco inne oblicze, bo rusza na wschód Polski. Jak wyglądało szukanie miast i planowanie trasy tegorocznej edycji?
Mogę śmiało powiedzieć, że tę trasę przygotowałem osobiście. Szukając nowych tras, trzeba znaleźć partnera – gospodarzy startu i mety, którymi są marszałkowie województw, prezydenci miast, burmistrzowie. Tour de Pologne jest wyścigiem najwyższej kategorii, to jest World Tour, czyli kolarska Liga Mistrzów, tu muszą być też emocje sportowe. Do nas nie przy-jeżdżają słabi kolarze, to są ci sami zawodnicy, którzy startują w Tour de France, Giro d’Italia czy innych ważnych wyścigach. Wystarczy przypomnieć, że mistrz olimpijski z Tokio, Richard Cara-paz, wygrał dwa lata temu etap w Bielsku-Białej. Ale Tour de Pologne to jest też promocja Pol-ski. Sygnał transmisji, wyprodukowany w Polsce, trafia do ponad 100 krajów na całym świecie. Jeżdżąc po Polsce, widzę, jak piękne są choćby Lubelszczyzna, Roztocze, takie miasta jak Lublin, Chełm, Zamość, Przemyśl czy całe Bieszczady, gdzie dawno nie było wyścigu, a stan dróg bardzo się poprawił. Już myślę o trasie na przyszły rok. Ale zawsze trzeba znaleźć partnera - marszałka województwa, prezydenta czy burmistrza. Bo w innym przypadku byłoby to jak zaproszenie na imprezę bez informowania gospodarza, że się ona odbędzie.

Muszę zadać to pytanie, bo wciąż pojawia się przy okazji prezentacji trasy, zadają je mieszkańcy Pomorza, Mazowsza, Wielkopolski i wielu innych regionów kraju, musimy to w końcu wyjaśnić raz na zawsze. Dlaczego Tour de Pologne rzadko gości w centrum kraju albo na północy?
To jest związane ze skalą trudności. Wszyscy oczekują, żeby Tour de Pologne był ciekawy, a ściganie bardzo się zmienia. Gdybyśmy mieli zbyt wiele etapów płaskich, to większość krzyknę-łaby z kolei: „co za nudny wyścig”, prawda? Dziś technologia, słuchawki w uszach kolarzy, po-zwalają na kontrolowanie rywalizacji na etapach płaskich. Trasa Tour de Pologne musi być urozmaicona. Dlatego mamy takie etapy, jak ten pierwszy - Lublin-Chełm. Trasa bez gór, ale po-nad 2 tys. metrów przewyższenia przez Roztocze, być może przy bocznym wietrze, więc peleton może się porwać. Musimy myśleć o takiej skali trudności, by powstały różnice w klasyfikacji ge-neralnej. Możemy to zrobić tylko na południu Polski. A musimy pamiętać o tym, że kolarze za-wodowi nie lubią długich transferów między poszczególnymi miejscowościami, a tego wymaga-łaby organizacja etapów na północy i przejazd na południe. Oczywiście, w Tour de Pologne też są etapy dla sprinterów, bardziej płaskie, bo ich rywalizacja jest równie ciekawa, ale nie mogą one zdominować wyścigu.

Tegoroczna trasa jest interesująca również z tego powodu, że nie ma typowego etapu górskiego, większość z nich przypomina raczej trudne wyścigi jednodniowe. Myśli pan, że w klasyfikacji generalnej będą się liczyć raczej górale czy jednak klasykowcy?
Dobry kolarz klasyczny, taki jak Michał Kwiatkowski, umie radzić sobie i w terenie trudniej-szym. Nie mamy takich gór jak Alpy, gdzie są podjazdy liczące nawet 20 kilometrów. Mamy pod-jazdy krótkie, ale za to strome, „sztywne”, jak mawiają kolarze, trasa jest interwałowa. To jest też zachęta do odjazdu, do ucieczki. Myślę, że niektóre etapy Tour de Pologne będą miały taką „ucieczkową” charakterystykę. Cały czas będzie się coś działo, a kolarze będą się ścigali po boni-fikaty na premiach górskich i lotnych, przez co cały wyścig stanie się interesujący.

Pana zdaniem, który etap jest najtrudniejszy, bo wygląda na to, że chyba ten do Przemy-śla, ale może jednak czwarty, z metą w Bukowinie, bo tam też finisz będzie ciężki, trochę „na wymęczenie”?
To wszystko zależy od kolarzy, od tego, jak szybko będą jechali. (śmiech). Może się okazać, że nawet etap z Zabrza do Krakowa, teoretycznie dla sprinterów, będzie bardzo trudny. Pamię-tam taki odcinek Tour de France, na którym były podjazdy powyżej dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza. Usiadłem przed telewizorem i czekałem na ucztę, a tam wszyscy bardzo się pilnowali, dopiero na ostatnich kilometrach było prawdziwe ściganie. To kolarze robią widowi-sko, nie organizator wyścigu. Można wymyślić najbardziej skomplikowaną i wymagającą trasę, a peleton przejedzie ją bardzo spokojnie.

Wspominał pan o kwestiach bezpieczeństwa, w tym roku Tour de Pologne będzie wyjąt-kowo innowacyjny, jeśli chodzi o zabezpieczenie met wyścigu.
Chcemy uciąć dyskusje ludzi, którzy może nie do końca się znają, a zwyczajnie hejtują, że rok temu barierki na finiszu w Katowicach były nieodpowiednie. Chcemy zamknąć ten temat. To był ewidentny faul kolarza, a barierki spełniły swoje zadanie – ugięły się, przyjęły moc ude-rzenia i dzięki temu nie doszło do najgorszego. Ale – powtarzam - by zamknąć ten temat, na-wiązaliśmy współpracę z firmą BOPLAN, która produkuje innowacyjne barierki plastikowe. To potężne przedsięwzięcie, bo musimy wysłać 8 tirów do Belgii po sprzęt. Dobrze, że mamy takiego partnera jak Drutex, oni jeżdżą po Europie i mogą nam przywieźć to wszystko i ustawiać na etapach. Zrobiliśmy wstępną próbę na majowym ORLEN Wyścig Narodów i wszystko spraw-dziło się bardzo dobrze. To będzie bardzo ładna, nowoczesna meta.

Będziemy też mieli etap jazdy indywidualnej na czas w Katowi-cach, zamiast tradycyjnego etapu sprinterskiego. To tutaj wyłoni się zwycięzca 78. Tour de Pologne?
Tak myślę. Wszystko zależy też od tego, z jakimi różnicami czasowymi kolarze przystąpią do rywalizacji. Pamiętamy z poprzednich edycji, że czasem w dziesięciu sekundach mieściła się cała czołówka wyścigu. Ten etap pozwoli zawodnikom dobrze jeżdżącym na czas zrobić różnicę. Czasówka nazywana jest etapem prawdy: jeśli jesteś mocny, jedziesz swoje. To też bardzo spra-wiedliwy etap, bo tutaj nikt nikogo nie rozprowadzi, nikt nie pomoże. Każdy jest sam ze sobą. Myślę, że to urozmaici rywalizację o koszulkę lidera wyścigu.

Na Tour de Pologne będą też imprezy towarzyszące, czyli tradycyjnie wyścig amatorów - ORLEN Tour de Pologne Amatorów Memoriał Ryszarda Szurkowskiego. W tym roku ci zawodni-cy będą się ścigać nie wokół Bukowiny, ale w Bieszczadach,
To będzie przepiękna trasa wokół Hotelu Arłamów. Upamiętnienie Ryszarda Szurkowskie-go sprawia zapewne, że jest tak duże zainteresowanie ściganiem, bo mamy już ponad 2 tys. zgłoszeń. Każdy będzie chciał przejechać ten odcinek i oddać hołd Ryszardowi Szurkowskiemu, podziękować za te wszystkie emocje, których dzięki niemu doświadczyliśmy na Wyścigu Pokoju, mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich.

Na Tour de Pologne Junior Memoriał Mariana Więckowskiego szukamy też następców wielkich mistrzów w wyścigu dla najmłodszych. To jest dla nich największa frajda, że jadą po trasie, na której niedługo potem rywalizują zawodowcy?
Traktuję ten wyścig z wielkim sentymentem, bo sam kiedyś zacząłem się ścigać, gdy ktoś zorganizował zawody dla dzieciaków, a ja wziąłem w nich udział na damce mojej mamy, „Ukrai-nie” (śmiech). Ale dla tych młodych, którzy startują w tej samej oprawie, co zawodowcy, wyścig jest wielkim przeżyciem. Mają to samo podium, część trasy, są kibice, media, zainteresowanie. Nawet jeśli nie połkną bakcyla do ścigania, nawet jeśli nie zostaną wielkimi mistrzami, to będą fanami i kibicami, a kolarstwo zostanie z nimi na całe życie.

Materiał oryginalny: Czesław Lang: To będzie bardzo ciekawa edycja Tour de Pologne - Dziennik Bałtycki

Dodaj ogłoszenie