Czas na wielki mecz piłkarzy ŁKS pod wodzą trenera Ireneusza Mamrota

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Piłkarze pierwszoligowego ŁKS zapewne jeszcze długo będą analizować sposób, w jaki „podarowali” Arce Gdynia aż dwa gole (było 1:2). Ale muszą szybko stanąć na nogi.

Oczywiście używam słowa „muszą” w kontekście celu, jaki przyświeca drużynie prowadzonej od pewnego czasu przez trenera Ireneusza Mamrota. A jest nim zapewnienie sobie awansu do ekstraklasy. I to najlepiej bez konieczności gry w dwustopniowych barażach, które będą prawdziwą loterią.

To się przecież nie zmieniło, a na razie dwukrotni mistrzowie Polski zajmują czwartą pozycję w tabeli (a już dzisiaj mogą nawet spaść na piąte miejsce, jeśli GKS Tychy pokona Radomiaka Radom).

Prawda jest taka, że kibice „Rycerzy Wiosny” mają prawo domagać się naprawdę wielkiego meczu w wykonaniu ŁKS pod wodzą Mamrota. Przypomnijmy, iż wcześniej „jego” ŁKS pokonał Stomil Olsztyn (2:0) i GKS Bełchatów (1:0), uległ Sandecji Nowy Sącz (1:2) i Resovii Rzeszów (0:1) oraz zremisował bezbramkowo z Zagłębiem Sosnowiec. W żadnym z tych spotkań nie zachwycił, najdelikatniej rzecz ujmując.

Żeby było jasne, nie chodzi o to, by drużyna z al. Unii zagrała najlepszy mecz w swojej historii. Ale o to, by w przekonywujący sposób potrafiła odprawić rywala z kwitkiem, nie przyprawiając przy tym swoich fanów o zawał serca. O to, by nie robić „asyst” przeciwnikom pod własnym polem karnym, co zdarzyło się w starciu z gdynianami

Trudno się dziwić, że po spotkaniu z Arką piłkarze ŁKS nie kryli rozczarowania.

Przed kamerami telewizji Polsat Sport wystąpił niespełna 34-letni Jakub Tosik.

Myślę, że śmiało możemy powiedzieć, że to my strzeliliśmy trzy bramki, a Arka wygrała ten mecz. Łódź płacze i my zarazem z Łodzią. Ciężko coś konstruktywnego powiedzieć po takim meczu. Najgorsze demony do nas wróciły, bo traciliśmy podobne gole. Chcąc myśleć o awansie, nie możemy w taki sposób tracić bramek i grać tak, jak w drugiej połowie. Arka przegrywała do przerwy i nie miała nic do stracenia - wiedzieli, że muszą zaryzykować. Ale my jej bardzo pomogliśmy, taka jest prawda - powiedział

W sobotę o 12.40 ŁKS rozpocznie w Kielcach starcie z tamtejszą Koroną. W listopadzie wygrał z nią na własnym stadionie 2:0 po golach obcokrajowców Pirulo (14) i Samu Corrala (54).

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RED

zagra z sprytną reaktywacją trupa stop 2015, i doyebie im 5-0

ż
żenua
20 kwietnia, 09:12, Gość:

Autor pisze: "podarowali Arce Gdynia aż dwa gole" = czy Pan (Panie Autor) nie wie o tym, że każda gra (piłka również!) to gra błędów!!! bo przecież po każdym przegranym meczu pokonani zawodnicy mogą powiedzieć, że przegrali na własne życzenie, bo mogli zrobić "to i tamto" inaczej i bramek nie stracić..

Tosik mówi: "to my strzeliliśmy trzy bramki" = tak? naprawdę Panie Tosik? = to w takim razie jesteście Frajerami strzelającymi do własnej bramki!!!

A co,nie są frajerami?Na pierwszym miejscu Malarz!!!

w
www

Korona znów obnaży wszystkie defekty wstydu Łodzi.

Łódzka Kompromitacjo Sportowa, do boju!!!

G
Gość

Autor pisze: "podarowali Arce Gdynia aż dwa gole" = czy Pan (Panie Autor) nie wie o tym, że każda gra (piłka również!) to gra błędów!!! bo przecież po każdym przegranym meczu pokonani zawodnicy mogą powiedzieć, że przegrali na własne życzenie, bo mogli zrobić "to i tamto" inaczej i bramek nie stracić..

Tosik mówi: "to my strzeliliśmy trzy bramki" = tak? naprawdę Panie Tosik? = to w takim razie jesteście Frajerami strzelającymi do własnej bramki!!!

Dodaj ogłoszenie