Cisza przed burzą. Zion Williamson zadebiutował w NBA i to nie byle jak

Filip Bares
Filip Bares
AP/Associated Press/East News
NBA. Przez pierwsze trzy kwarty Zion Williamson nie zachwycił kibiców swoim debiutem. Wszystko się jednak zmieniło dzięki trzem minutom w czwartej kwarcie, kiedy zdobył aż 17 punktów! Balonik pompowany przez media i kibiców tylko rośnie i rośnie.

Ponad trzy miesiące cały koszykarski światek czekał na debiut Ziona Williamsona. Numer jeden minionego draftu przeszedł w październiku operację kolana i New Orleans Pelicans ostrożnie podchodzili do jego inicjacji w najlepszej lidze świata - ta przyszła w nocy z środy na czwartek przeciwko San Antonio Spurs.

Debiut Williamsona był pierwszym o tak wielkim "hypie" od 17 lat, gdy w 2003 roku debiutował LeBron James. Różnica między nimi była jednak taka, że Zion nie mógł "odpiąć wrotek" i cały sztab bacznie kontrolował jego minuty.

W pierwszych trzech kwartach 19-latek się nie popisał - miał dwa, trzy udane zagrania, ale w dużej mierze ospale truchtał po parkiecie. Trener Pelicans Alvin Gentry dbał o zdrowie swojego zawodnika by ten nie grał zbyt wiele po długiej przerwie, pozwalając mu tylko na 3-4 minuty gry w każdej odsłonie, aż do czwartej kwarty.

W niej Williamson po prostu odpalił. W zaledwie trzy minuty zdobył 17 punktów z rzędu dla Pelicans, trafiając przy tym 4/4 rzuty zza łuku (to już więcej niż Ben Simmons w swojej całej karierze). Gentry nie wiedział do końca co robić, bo chciał dla jego dobra ściągnąć go z parkietu, ale eksplozja Williamsona pomogła Pelicans w odrobieniu strat. Nie pomagał również publika, która zaczęła skandować "M-V-P!" jak i... kolega z zespołu Lonzo Ball, który w jednej z akcji zamiast poprosić o czas, podał do Ziona, który znowu trafił za trzy.

Ostatecznie Williamson zszedł z parkietu i Pelicans nie dali rady przeciwko Spurs przegrywając 121:117. Zion zakończył mecz z 22 punktami (8/11 z gry), 7 zbiórkami i 3 asystami, a to wszystko w zaledwie 18 minut. W nocy z piątku na sobotę Pelicans zagrają z Denver Nuggets.

Ile zarabiają reprezentanci Polski ?Najwięcej Szczęsny i Lew

Wideo

Materiał oryginalny: Cisza przed burzą. Zion Williamson zadebiutował w NBA i to nie byle jak - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mike
23 stycznia, 09:56, russel:

szczerze - po takim debiucie moze byc najlepszy w historii - poza Jordanem oczywiscie, bo tak szczerze to on byl skonczona doskonaloscia I nikt lepszy juz sie nie narodzi

Dokladnie

L
Lena

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

49ers
23 stycznia, 8:56, russel:

szczerze - po takim debiucie moze byc najlepszy w historii - poza Jordanem oczywiscie, bo tak szczerze to on byl skonczona doskonaloscia I nikt lepszy juz sie nie narodzi

Oby zdrowie dopisało, a będzie wielki. Jednak w tym momencie zdecydowanie Luka > Zion.

r
russel

szczerze - po takim debiucie moze byc najlepszy w historii - poza Jordanem oczywiscie, bo tak szczerze to on byl skonczona doskonaloscia I nikt lepszy juz sie nie narodzi

Dodaj ogłoszenie