reklama

Ciepło-zimno na psychologii

ijZaktualizowano 
Studenci psychologii na Uniwersytecie Łódzkim na zajęciach siedzieli w kurtkach, czapkach i rękawiczkach. W auli przy ul. Smugowej, gdzie mają wykłady, temperatura w ubiegłym tygodniu wynosiła zaledwie 12 st. C! - Mieliśmy nawet skrócone zajęcia, bo w takim zimnie nie dało się wysiedzieć trzech godzin - opowiadają studenci.

Niektórzy żacy sugerowali nawet, że uczelnia oszczędza na ogrzewaniu, a wybrała do tego właśnie ich, bo jako przyszli psychologowie są bardziej empatyczni...

- Na początku ubiegłego tygodnia doszło do poważnej awarii systemu grzewczego w budynku przy ul. Smugowej - mówi Tomasz Boruszczak, rzecznik UŁ.

Z kolei w ostatni poniedziałek w auli przy ul. Smugowej nie dało się wysiedzieć z powodu... gorąca. Nie można było też otworzyć okien, ponieważ są umieszczone bardzo wysoko, a klimatyzacji nikt nie umiał włączyć.

- System grzewczy jest doregulowywany - twierdzi Boruszczak.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

U mnie jest tyle w domu i nikt mi nie odwołuje zajęć domowym.

b
bla bla

rzeczywiście bardzo zabawne, szkoda, że instytut nie oddał mi za leki kiedy zachorowałam w weekend przez to zimno, swoją drogą lepiej by było, gdyby media zainteresowały się gigantycznym grzybem, z którym nic się nie dzieje, oprócz tego że się rozrasta

O
Okrzyk

doświadczyłam tylko gorąca i oczywiście grzyba w kształcie słonia. Tak myślę, że niedługo nadam mu imię i przykleję jakoś kartę wysoko... ;P

J
Ja

Niby ktoś uprzejmy zajmuje się informowaniem mediów o tym jakie warunki panują na naszej uczelni, ale dyrekcja jak nie przejmowała się tym tak się nie przejmuje. Może gdyby panie Batorowicz i Janicka oraz władze wydziału miały wśród studentów kogoś z rodziny, który musi siedzieć na tych wykładach i zacząłby się skarżyć np. na problemy oddechowe spowodowane "grzybkiem" wtedy może coś by się zadziało. Ale nie od dziś wiadomo, że sytuacja, której sami nie doświadczymy nie istnieje. Więc drogie Panie, droga dyrekcjo wydziału jako pedagogowie i psychologowie sami okażcie trochę empatii!!!

m
m.

bo na Smugowej ogolnie jest wesolo ;]

t
teedi

kto miał skrócone zjaecia? pierwsze słyszę..oj

O
O.

i śmierdzi grzybem :)

C
Canti

Skrócone zajęcia? Ale niby kto miał skrócone zajęcia?

v
vajron

ja to umieram na mugowej :D raz sauna raz iglo :D ale jest wesolo przynajmniej :D

Dodaj ogłoszenie