Cała Polska poznała siostry Szydłowskie z Łodzi. Panie zwyciężyły w programie „The Voice Senior” i wystąpiły na sylwestrze TVP w Zakopanem

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Trzy dynamiczne i pełne uroku łodzianki, Elżbieta, Krystyna i Jolanta Szydłowskie, podbiły serca widzów i zwyciężyły w programie „The Voice Senior”. To produkcja telewizji polskiej, w której szukano najbardziej utalentowanych muzycznie osób w wieku 60 plus.

O tym, kto zwycięży, decydowali widzowie, przesyłając SMS-y. Łodzianki podbiły ich serca śpiewając m.in. „Sing, Sing, Sing (With a Swing)” Louisa Prima, „Kwiat jednej nocy” Alibabek i „The Shoop Shoop Song (It’s in His Kiss)” Cher.

Historia zaczęła się na Kozinach

Siostry Szydłowskie, śpiewając razem w „The Voice Senior”, spełniły marzenie swojej mamy, która zawsze chciała zobaczyć je na scenie.

- Kształciła nas muzycznie i bardzo chciała, abyśmy śpiewały w trójkę, ale życie napisało inny scenariusz - mówi pani Elżbieta.

Pomysł, aby wzięły udział w programie, narodził się w głowie córki pani Krystyny. Wiosną, gdy zapowiedziano eliminacje do show, zaczęła namawiać mamę, aby razem z siostrami dała sobie szansę i zgłosiła się na eliminacje. I ją namówiła.

- Najdłużej do pomysłu trzeba było przekonywać Jolę, która jest perfekcjonistką - wspomina pani Elżbieta. - Powtarzała nam, że nie jest w stanie w tak krótkim czasie dobrze przygotować się do eliminacji. Ale namawiała ją cała rodzina, także synowie, i w końcu uległa. Zgodziła się wziąć udział w programie ze względu na mnie i na Krysię.

Panie do eliminacji przygotowywały się w Łodzi. Jak mówią, był to bardzo pracowity okres w ich życiu. Ćwiczyły dzień w dzień w mieszkaniu pani Eli, aż sąsiedzi zaczęli się zastanawiać, dlaczego tyle śpiewają. Siostry podkreślają, że cały czas czuły wsparcie bliskich, którzy nie mieli wątpliwości, że ich mamom i babciom musi się udać. I tak też się się stało. Panie za zwycięstwo w programie otrzymały 50 tys. zł i wycieczkę marzeń. Nagrodą był również występ na sylwestrze w Zakopanem.

Idealne hamburgery od Joli

Panie Elżbieta, Jolanta i Kry-styna dzieciństwo spędziły na Kozinach. Pani Krystyna jest najstarszą z sióstr, a pani Elżbieta jest o rok od niej mło-dsza. Najmłodszą z rodze-ństwa jest Jolanta. Wszystkie mają bardzo dobry słuch i z muzyką były związane od najmłodszych lat, śpiewając na konkursach młodzieżowych i festiwalach. Zawodowo z muzyką związała się tylko pani Krystyna, absolwentka Akademii Muzycznej w Łodzi. Przed laty wyprowadziła się do Lublina. Śpiewała w tamtejszej operetce. Na koncie ma ponad setkę pierwszoplanowych ról. Jest już na emeryturze, ale nadal pracuje w Teatrze Kameralnym. O Lublinie mówi, że to jej drugie ukochane miasto po Łodzi.

Pani Elżbieta przez wiele lat była nauczycielką chemii w XXIX Liceum Ogólnokształcącym. Pani Jolanta prowadzi bar na Politechnice Łódzkiej.

- Smaży tak dobre hamburgery, że choć kotletów nie jadam, to u niej zawsze skuszę się co najmniej na jednego - twierdzi pani Elżbieta.

Recepta na dobrą formę

Siostry, choć bardzo do siebie podobne, różnią się usposobieniem.

- Jola jest bardzo wrażliwa - mówi o siostrze pani Elżbieta. - Za to Krystyna to kobieta bardzo dynamiczna, chodząca optymistka i gaduła.

- Ela też jest optymistką - dodaje Krystyna.

Łodzianki na scenie, poza oczywistym talentem muzycznym, zaskoczyły widzów telewizji fantastyczną formą, której mogłyby im pozazdrościć osoby znacznie od nich młodsze. Twierdzą, że na dobrą formę cały czas pracują. Pani Krystyna zawdzięcza ją diecie wegetariańskiej i samoakceptacji. Ze spokojem przyjmuje każdą zmarszczkę, która pojawia się na jej uśmiechniętym obliczu. Pani Elżbieta systematycznie jeździ rowerem, a od czasu do czasu ćwiczy na siłowniach w łódzkich parkach. Pani Jola też lubi pojeździć na dwóch kółkach i jak mówią jej siostry, nie przejmuje się tym, na co nie ma wpływu.

Wszystkie panie są już babciami. Najstarszą wnuczkę, bo już 8-letnią, ma pani Jola. Panie Krystyna i Elżbieta mają wnuki w wieku żłobkowo-przedszkolnym. Nie będzie słowa przesady w tym, że na punkcie maluchów oszalały. Najchętniej spędzałyby z nimi każdą wolną chwilę.

- Dzieci cały czas nam przypominają, że wnuki wnukami, ale musimy mieć też czas dla siebie - mówi pani Elżbieta. - Zgadzamy się z tym i tak też staramy się postępować.

Bo Łódź jest piękna

Siostry Szydłowskie mają nadzieję, że ich zwycięstwo w programie „The Voice Senior” przełoży się w choć nie-wielkim stopniu na promocję Łodzi.

- W każdym wywiadzie powtarzamy, że zapraszamy widzów i słuchaczy do naszego miasta, bo jest piękne i bardzo się zmienia - mówi pani Elżbieta. - Naprawdę warto je odwiedzić.
O tym, kto zwycięży, decydowali widzowie, przesyłając SMS-y. Łodzianki podbiły ich serca śpiewając m.in. „Sing, Sing, Sing (With a Swing)” Louisa Prima, „Kwiat jednej nocy” Alibabek i „The Shoop Shoop Song (It’s in His Kiss)” Cher.

Historia zaczęła się na Kozinach

Siostry Szydłowskie, śpiewając razem w „The Voice Senior”, spełniły marzenie swojej mamy, która zawsze chciała zobaczyć je na scenie.

- Kształciła nas muzycznie i bardzo chciała, abyśmy śpiewały w trójkę, ale życie napisało inny scenariusz - mówi pani Elżbieta.

Pomysł, aby wzięły udział w programie, narodził się w głowie córki pani Krystyny. Wiosną, gdy zapowiedziano eliminacje do show, zaczęła namawiać mamę, aby razem z siostrami dała sobie szansę i zgłosiła się na eliminacje. I ją namówiła.

- Najdłużej do pomysłu trzeba było przekonywać Jolę, która jest perfekcjonistką - wspomina pani Elżbieta. - Powtarzała nam, że nie jest w stanie w tak krótkim czasie dobrze przygotować się do eliminacji. Ale namawiała ją cała rodzina, także synowie, i w końcu uległa. Zgodziła się wziąć udział w programie ze względu na mnie i na Krysię.

Panie do eliminacji przygotowywały się w Łodzi. Jak mówią, był to bardzo pracowity okres w ich życiu. Ćwiczyły dzień w dzień w mieszkaniu pani Eli, aż sąsiedzi zaczęli się zastanawiać, dlaczego tyle śpiewają. Siostry podkreślają, że cały czas czuły wsparcie bliskich, którzy nie mieli wątpliwości, że ich mamom i babciom musi się udać. I tak też się się stało. Panie za zwycięstwo w programie otrzymały 50 tys. zł i wycieczkę marzeń. Nagrodą był również występ na sylwestrze w Zakopanem.

Idealne hamburgery od Joli

Panie Elżbieta, Jolanta i Kry-styna dzieciństwo spędziły na Kozinach. Pani Krystyna jest najstarszą z sióstr, a pani Elżbieta jest o rok od niej mło-dsza. Najmłodszą z rodze-ństwa jest Jolanta. Wszystkie mają bardzo dobry słuch i z muzyką były związane od najmłodszych lat, śpiewając na konkursach młodzieżowych i festiwalach. Zawodowo z muzyką związała się tylko pani Krystyna, absolwentka Akademii Muzycznej w Łodzi. Przed laty wyprowadziła się do Lublina. Śpiewała w tamtejszej operetce. Na koncie ma ponad setkę pierwszoplanowych ról. Jest już na emeryturze, ale nadal pracuje w Teatrze Kameralnym. O Lublinie mówi, że to jej drugie ukochane miasto po Łodzi.

Pani Elżbieta przez wiele lat była nauczycielką chemii w XXIX Liceum Ogólnokształcącym. Pani Jolanta prowadzi bar na Politechnice Łódzkiej.

- Smaży tak dobre hamburgery, że choć kotletów nie jadam, to u niej zawsze skuszę się co najmniej na jednego - twierdzi pani Elżbieta.

Recepta na dobrą formę

Siostry, choć bardzo do siebie podobne, różnią się usposobieniem.

- Jola jest bardzo wrażliwa - mówi o siostrze pani Elżbieta. - Za to Krystyna to kobieta bardzo dynamiczna, chodząca optymistka i gaduła.

- Ela też jest optymistką - dodaje Krystyna.

Łodzianki na scenie, poza oczywistym talentem muzycznym, zaskoczyły widzów telewizji fantastyczną formą, której mogłyby im pozazdrościć osoby znacznie od nich młodsze. Twierdzą, że na dobrą formę cały czas pracują. Pani Krystyna zawdzięcza ją diecie wegetariańskiej i samoakceptacji. Ze spokojem przyjmuje każdą zmarszczkę, która pojawia się na jej uśmiechniętym obliczu. Pani Elżbieta systematycznie jeździ rowerem, a od czasu do czasu ćwiczy na siłowniach w łódzkich parkach. Pani Jola też lubi pojeździć na dwóch kółkach i jak mówią jej siostry, nie przejmuje się tym, na co nie ma wpływu.

Wszystkie panie są już babciami. Najstarszą wnuczkę, bo już 8-letnią, ma pani Jola. Panie Krystyna i Elżbieta mają wnuki w wieku żłobkowo-przedszkolnym. Nie będzie słowa przesady w tym, że na punkcie maluchów oszalały. Najchętniej spędzałyby z nimi każdą wolną chwilę.

- Dzieci cały czas nam przypominają, że wnuki wnukami, ale musimy mieć też czas dla siebie - mówi pani Elżbieta. - Zgadzamy się z tym i tak też staramy się postępować.

Bo Łódź jest piękna

Siostry Szydłowskie mają nadzieję, że ich zwycięstwo w programie „The Voice Senior” przełoży się w choć nie-wielkim stopniu na promocję Łodzi.

- W każdym wywiadzie powtarzamy, że zapraszamy widzów i słuchaczy do naszego miasta, bo jest piękne i bardzo się zmienia - mówi pani Elżbieta. - Naprawdę warto je odwiedzić.

Strażakom z Łodzi skradziono sprzęt ratujący życie:

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Powinien wybrać Janusz

G
Gość
6 stycznia, 17:13, mineciarz-amator:

Stare próchno ale jeszcze człowiek by ukłuł.

Ty ukłuł się w ten pusty łeb zboczeńcu

G
Gość

Niestety nie powinny zwyciężyć.Widac było że było to zwykłą ustawką.Poza tym panie fałszowały i dziw bierze że U.Dudziak tego nie słyszała

B
Barbara

Każdego czeka starość... Trzeba cieszyć się każdym dniem

T
Teresa

Niesamowity p. Waldemar showman jego utwór gigolo... W must misic zachwycał się nim kora podziwialam jego scenicznosc wdzięk James bradley talent.. P. Władysław.. Janusz wielka osobowość.. I p. Andrzej ale to profesjonalista dopiero po nich 3 siostry wszystko do góry nogami.. Publiczność powinna wybierać...

G
Gość

Najlepszy był pan Władek .

Dodaj ogłoszenie