„Bohemian Rhapsody” - recenzja - historia zespołu Queen i...

    „Bohemian Rhapsody” - recenzja - historia zespołu Queen i legendarnego lidera grupy

    Renata Sas

    Express Ilustrowany

    Express Ilustrowany

    To poprzez opowieść o jego życiu odsłania się historia muzyków, którzy zaczynali od występów w podrzędnych pubach. Za jej wiarygodność odpowiadają - jako konsultanci - członkowie grupy Brian May i Roger Taylor. Musieli wraz ze scenarzystami dokonać trudnych wyborów.
    Na szczęście nie powstał ckliwy melodramat o umierającym przez lata na AIDS celebrycie. Za to przywołano mało znany fakt, że Pars, urodzony na Zanzibarze jako Farrokh Bulsara, zanim został sławnym Mercurym, wynosił walizki z samolotowych luków na Heathrow.
    „Bohemian Rhapsody” to przegląd najważniejszych wydarzeń z kariery grupy muzyków i ich nie do końca akceptowanego lidera, jego odejścia i rozłamu w latach 80, po legendarny koncert dla głodujących w Etiopii Live Aid z 13 lica 1985 roku ( odtworzono londyński stary stadion na Wembley).
    Najciekawsze są w tym filmie nie smaczki obyczajowe czy rozważania o biseksualności artysty, ale sekwencje ukazujące sytuacje, z których powstawały największe hity, w tym „Bohemian Rhapsody” i „We Will Rock You”. Robią wrażenie także ambicjonalne spory muzyków, negocjacje z właścicielami wytwórni płytowych czy intrygi menadżerów. Mercurego zagrał z powodzeniem Amerykanin o egipskich korzeniach Rami Malek o podobnie jak jego bohater mocno wysuniętych zębach. Zapewne fani Queen zarzucą mu nazbyt wyłupiaste oczy.
    W filmie Malek także śpiewa, ale jego głos został zmiksowany z oryginalnymi nagraniami sprzed lat. Dla fanów pozycja obowiązkowa. (134 min)



    Zobacz też:

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo