Bogusław Kaczmarek: W końcówce będzie Wielka Improwizacja

paweł strzelecki
Bogusław Kaczmarek wychowanek Startu Łódź, zawodnik, a potem trener wielu klubów, asystent w reprezentacji Polski, wychowawca świetnych piłkarzy, w tym Jerzego Dudka, ojciec Marcina szkoleniowca Widzewa mówi polskiej i łódzkiej piłce.

Czy miesiąc trenowania, bez grania sparingów, wystarczy, żeby godnie dokończyć rozgrywki ekstraklasy?
Bogusław Kaczmarek: Jakiekolwiek tezy byśmy teraz nie postawili, to życie ją szybko zweryfikuje. Nigdy w historii nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. Nie się do czego tego odnieść, porównać.
Czego będzie brakowało?
W mikrocyklu przygotowań zawsze była jednostka startowa mecze towarzyskie, sparingowe. Teraz jej zabrakło. Jest zatem wielka niewiadoma. Mecze Bundesligi pokazują, że mnożą się urazy. I ten scenariusz z plagą kontuzji może się u nas powtórzyć.
Jakie wnioski można wyciągnąć z rozegranych spotkań Pucharu Polski?
Okazało się, że Legia i Lech są w przyzwoitej gotowości bojowej. Oba zespoły pokazały dobrą piłkę. Widać po poznaniakach, że zrobili bardzo dobry ruch transferowy, sprowadzając z ŁKS Daniego Ramireza, który idealnie wkomponował się w zespół, rozumiejąc jego filozofię gry.
Co jeszcze może nas zaskoczyć?
Jedenaście ekspresowych kolejek, może sprawić, że trzeba będzie się odważniej posiłkować młodymi, zdolnymi zawodnikami. To szansa dla nich i nadzieja dla polskiej piłki.
Przy tym ekspresie będzie dużo niespodzianek?
Chciałbym, żeby było ciekawie. Piłkarze są głodni gry, będą chcieli się pokazać z dobrej strony. Ale przy tym tempie grania w końcu zespoły słabsze kadrowo będą niknąć w oczach i spisywać się poniżej swoich możliwości. W końcówce wiele spotkań to może być mickiewiczowska Wielka Improwizacja.
Mimo wszystko dobrze że piłka jest już w grze.
Tak, wszyscy się za naszym futbolem stęsknili i to nie tylko w Polsce, ale też w wielu krajach świata. Jest wielki kryzys, wprowadzono restrykcyjne programy oszczędnościowe w klubach, a tymczasem jak mówi pan Animucki z Ekstraklasy, nowe medialne zyski sprawią, że do podziału będzie rekordowa suma ponad 200 milionów złotych. Jedenaście kolejek wygeneruje zdecydowanie większe pieniądze, niż gdyby było to normalne granie. żyjemy w krainie futbolowego absurdu.
Będzie więcej pieniędzy, będą większe kontrakty.
Niestety, moim zdaniem nasza liga jest przepłacona. Jest w Arce taki piłkarz Serb Marko Vejinović, Jak podaje prasa z Wybrzeża ma kontrakt 400 tysięcy euro. Popytałem znajomych w Holandii i się okazało, że tam na zapleczu najważniejszych rozgrywek czyli w naszej I lidze, gdzie ostatnio grał Serb, najlepsi zarabiają po 3,5 4 tysiące euro miesięcznie. Polska ekstraklasa może być zatem finansowym eldorado. U nas jest mocny europejski bankomat. Usługi, które świadczą piłkarze są odwrotnie proporcjonalne do ich zarobków.
Nie będzie w Polsce pięciu zmian w meczu.
Zbigniew Boniek tego nie zaakceptował, bo wiedział, co w trawie piszczy. Niektórzy w ekstraklasie mają problemy, żeby trzy zmiany zrobić, a co tu mówić o pięciu, To byłby dopiero bałagan, jakiego świat nie widział. Może raczej trzeba było wpaść na pomysł, żeby robić zmiany... powrotne.
Kto będzie mistrzem Polski?
Jeśli Legia w dwóch ważnych i trudnych meczach z Lechem i Wisłą Kraków nie pogubi punktów, to stanie się wielkim faworytem do wygrania zmagań. Legia potrafi jednak płatać przykre figle. W minionych rozgrywkach warszawianie z dużą przewagę byli pierwsi a Piast siódmy, a to jednak gliwiczanie cieszyli się z tytułu. Nasza ekstraklasa potrafi sypnąć nie jedna niespodzianką. Na tym polega czar, urok i egzotyka polskiej ligi.
Czy ŁKS może uratować się przed degradacją?
Kiedyś cuda się zdarzały, ale były podparte innymi działaniami. Teraz na szczęście tego nie ma. Chciałbym bardzo, żeby ŁKS i Arka zostały w ekstraklasie, bo to są kluby bliskie mojemu sercu, ale jest w tej chwili trójka spadkowiczów ŁKS, Arka i Korona i trudno znaleźć czwartą drużynę, którą jedna z tych ekip mogła wyprzedzić. Trzeba pamiętać, że spadek to nie jest piłkarski koniec świata. Może spaść, żeby potem wejść lepszym.
Zmiana trenera w ŁKS to dobry pomysł?
Mam dysonans poznawczy, bo nagle zmienił się w ŁKS diametralnie osąd jakości pracy Kazimierza Moskala. Najpierw były zapewnienia, że nawet ja spadnie to pracuje dalej, a potem się z nim rozstano, w momencie pojawienia się koronawirusa. Wojciech Stawowy kilka ostatnich lat nie pracował w dorosłej piłce, a ten ostatni jego okres w ligowym futbolu nie wyglądał za ciekawie. Dyrektor sportowy Krzysztof Przytuła ładnie mówi o piłce, ale do tej pory zdecydowanie gorzej ją robił. Najpiękniejsze strategie gry kładą się na łopatki, bo najważniejszy jest czynnik ludzki. Pewnie my obaj gdybyśmy chcieli pograć na fortepianie na cztery ręce, to byśmy sobie tylko przytrzasnęli palce.
Wygląda zatem na to, że w przyszłym sezonie będzie mieli znów derby Łodzi.
(śmiech).

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
Łodzianin

Każdy normalny człowiek wie że dla Widzewa było by lepiej jakby spadków z ekstraklasy nie było .tylko zaślepieni nienawiścią kibole i trole internetowe tego nie rozumieją. Ci co spadną z ekstraklasy to będą wtedy główni rywale Widzewa w walce o awans .bo taki LkS czy Arka czy nawet Korona to nie są kluby jak Sandecja Sosnowiec czy Nieciecza które albo nie mają stadionów albo kibiców . Ci co spadną to są uznane marki ograne w ekstraklasie z rzesza kibiców z nowymi stadionami i na pewno będą chciały szybko wrócić do ekstraklasy w następnym sezonie

Dodaj ogłoszenie