Bilet do kina: "Tajemnica Filomeny", czyli wiara i grzech

(rs)
"Tajemnica Filomeny"
"Tajemnica Filomeny" materiały dystrybutora
Udostępnij:
Oscary coraz bliżej – rozdanie w nocy z 2 na 3 marca. Czołówka kandydatów do statuetek dała się poznać. Długo były w repertuarze: „Blue Jasmine”, „Kapitan Phillips”, „Grawitacja”, jest „Sierpień w hrabstwie Osage”, „Wilk z Wall Street”, „Zniewolony...”, „Wielkie piękno”, „Ona”, „American Hustle”. Do tej listy dochodzi „Tajemnica Filomeny” – historia inspirowana faktami, opowiedziana przejmująco. Judi Dench świetna jako tytułowa bohaterka.

Starsza pani wpatruje się w starą fotografię. Jest na niej chłopczyk. Za chwilę czas cofnie się o pół wieku. Wtedy nastolatka poznała w wesołym miasteczku przystojnego młodzieńca. Teraz potrafi powiedzieć głośno, że seks jej się bardzo podobał. Zaszła w ciążę. Jako grzesznica została wysłana przez bogobojną irlandzką rodzinę do klasztoru. Takie jak ona rodziły tam bez jakiejkolwiek pomocy (kara za to, co zrobiły), wiele umierało. Pokutą była katorżnicza praca. Ona i inne godzinę dziennie mogły oglądać swoje dzieci. A potem nagle przyjeżdżali rodzice adopcyjni i maleństwa znikały. Bez śladu. Zakonnice nie zdradzały ich losu.

Michael miałby 50 lat. Filomena nigdy nie pogodziła się z jego stratą, ale nie potrafiła poradzić sobie z szukaniem śladów.
W jej dramat wpisze się Martin Sixsmith (Steve Coogan, jest też współautorem scenariusza), dziennikarz o wysokiej pozycji, który nie potrafi się odnaleźć po utracie pracy. Sprawa Filomeny – historia z życia – zdaje się poniżej jego formatu, ale gdy się nią zajmie, wyruszy z Filomeną, by szukać Michaela. Droga wiedzie za ocean.

Relacje między pogodną, prostolinijną kobietą i bufonowatym mężczyzną stają się równie ważne, jak sprawa, która ich połączyła. Wędrówka będzie splotem sytuacji poważnych i skłaniających do uśmiechu. Dwoje ludzi z różnych światów i pokoleń dopełnia się w tej próbie, w którą wpisane jest pojmowanie wiary, grzechu, bezkarności i odpowiedzialności. Ciężko doświadczona Filomena nie ma w sobie nienawiści. Martin dotknie tego, co znaczy wybaczać. Żadne z nich nie zmieni swoich zasad – ona nie przestanie wierzyć, on pozostanie ateistą. Reżyser Stephen Frears („Królowa”) prowadzi swoich bohaterów z wyczuciem racji. Nie gubiąc sprawy i wagi przeraźliwych praktyk, odbywających się w cieniu powagi Kościoła, wyważa proporcje między postawą, światopoglądem bohaterów. „Tajemnica Filomeny” to bardzo dobra filmowa robota. (98 min)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie