Bilet do kina: „Dżej Dżej”, czyli Wacek z GPS-em [RECENZJA]

R.S.
„Dżej Dżej” materiały dystrybutora
Za powstaniem komedii „Kac Wawa”, głęboko słusznie rozjechanej przez widzów i krytyków, stały sukcesy hollywoodzkiego „Kac Vegas”. Teraz objawił się „Dżej Dżej” i zanim wszedł na ekrany, szukano analogii z amerykańskim „Her” (u nas jako „Ona”), gdzie bohater funkcjonuje z taką samą emocjonalną intensywnością w realu i świecie wirtualnym. W obu rodzimych produkcjach gra Borys Szyc, który tym razem jest też koproducentem, i jak zapowiada, zamierza w przyszłości mieć udział w realizacji filmów. Pierwsze wyłożone pieniądze może uznać za wyrzucone w błoto. Film – porażka.

W „Dżej Dżeju”, którym w kinie debiutuje Maciej Pisarek (scenariusz i reżyseria), Szyc gra Jerzego Jureckiego, który nie bardzo radzi sobie w kontaktach z ludźmi. Jego światem są przedmioty. Rozmawia z nimi, nadaje ludzkie imiona. Samochód to Wacek (niech prowokuje do łatwych skojarzeń), telefon to Pamela (skoro na tapecie wypina się cycatka).

Nową zabawką gadżeciarza staje się GPS. Dostaje imię Carmen. Seksowny damski głos (Justyny Sieniawskiej) prowadzi w drodze, ale to nie będzie tylko seria automatycznych dyspozycji. Carmen, tak jak ta wyzwolona Cyganka z opery Bizeta, prowokuje, podnieca, rządzi, ma własne zdanie i jest znużona banalnym dyrygowaniem kierowcą. Ona chce więcej. Ma ochotę na szaleństwo, niebanalne wyczyny. Ofiary się nie liczą. A Jurek, pracujący jako śluzowy, działa niczym w amoku. Słucha głosu, podniecony natychmiast reaguje erotycznie (Wacek się trzęsie tak, że mało nie spadnie z pobocza), wykonuje polecenia, patrzy w gwiazdy, skąd jakoby Carmen trafiła do GPS-a.

Paranoja narasta z każdą chwilą i coraz trudniej ją pojąć. Aż w końcu, monologując w jedynej długiej scenie, po bezeceństwach Jureckiego z sadystyczną satysfakcją oprowadza śledczy Śledziewski (Jan Wieczorkowski). Do tego na końcu objawią się sekwencje, które chciałyby nabrać mocy kryminalnego horroru spod znaku „Milczenia owiec”.

„Dżej Dżej” miał chyba nawiązywać do złowieszczej siły technologii (bohater zostaje określony jako „pijak, zboczeniec i internauta”). Został czarny skecz o Wacku z GPS-em.

Można go sobie spokojnie darować, nawet jeśli wciąż nie traci się wiary w zawodowe możliwości Borysa Szyca. (85 min)

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

1410

Ja rozumiem pieniądze, pieniędzmi ale czy ci aktorzy nie czytają scenariusza występując w takim ch.u.j.stwie?

Dodaj ogłoszenie