Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

,,Bez znieczulenia'' Andrzej Grajewski: Iga może być mądrzejsza o wnioski. Oldboje – już nie...

Andrzej Grajewski
FOT. Piotr Żyła podczas sesji treningowej na Wielkiej Krokwi
FOT. Piotr Żyła podczas sesji treningowej na Wielkiej Krokwi PAP/GRZEGORZ MOMOT
Iga Świątek odpadła z Australian Open, więc plus jest taki, że kibice w Polsce nie będą już mieć nieprzespanych nocy. Żarty jednak na bok, bo moment na to, aby światowego numeru jeden zabrakło w turniejowej drabince była zdecydowanie przedwczesna. Pewnie, Iga nie jest automatem i nie będzie wygrywała wszystkich meczów, gdyż to w zawodowym sporcie jest zwyczajnie niemożliwe, ale nie sposób oprzeć się refleksji, że na antypodach była daleka od przyzwoitej choćby formy. O optymalnej nie wspominając. Stąd brał się jej brak pewności siebie na korcie i złe wybory, które podejmowała.

Warto zatem, aby wraz z trenerem Tomaszem Wiktorowskim dokładnie przeanalizowała przygotowania, i aby wspólnie znaleźli popełniony błąd. Jest młoda, po tegorocznej przykrej zarówno dla niej, jak i dla polskich kibiców przygodzie może być znacznie mądrzejsza – o popełnione teraz pomyłki i właściwe wnioski – w przyszłości. I to jest optymistyczne w sytuacji, w której znalazła się nasza mistrzyni tenisa. Niestety, niedawni mistrzowie skoków narciarskich są w sytuacji zgoła odmiennej, oni powinni pomyśleć już o... zmianie profesji.

Przy całym szacunku dla Kamila Stocha, Piotra Żyły i Dawida Kubackiego – bo w komplecie byli sportowcami przez duże S i niepowtarzalnymi – oni sportową przyszłość mają już... za sobą. Nagle i niepostrzeżenie po nieudanych przygotowaniach do obecnego sezonu w komplecie przenieśli się do kategorii oldbojów i nic już tego nie odwróci. A skoro Martin Schmidt jest wziętym komentatorem, to pewnie wskazówka także dla naszego tercetu, w którym powinien pójść kierunku. W końcu na skokach zjedli zęby i w czasach, kiedy rządzili na światowych skoczniach byli – niczym Martin podczas swojego 5 minut w karierze – najbliżej najgłębszych tajników tej dyscypliny.

Czas przeszły jest jak najbardziej uprawniony, bo byli i – oczywiście w mojej ocenie – już nie będą. Pociąg ze światową czołówką odjechał niczym pendolino, podczas gdy nasi niedawni mistrzowie zostali w peronach. Pewnie, za błędy w przygotowaniach odpowiada trener Thomas Thurnbichler, i to jego najpóźniej po sezonie trzeba będzie z nich rozliczyć, ale cała nasza stara gwardia w żaden sposób nie była w stanie wspomóc początkującego na samodzielnej posadzie szkoleniowca w powrocie na właściwe tory. Co także moim zdaniem świadczy o zmierzchu tej generacji...

Świadomie nie wspomniałem, że każdy z tercetu naszych niedawnych muszkieterów mógłby pójść w ślady Adama Małysza i zostać sportowym menedżerem, albo choćby animatorem tej dyscypliny w lokalnym środowisku. Nie każdy z byłych fantastycznych nawet zawodników nosi bowiem w plecaku buławę działacza przez duże D. Czy Małysz do niej dorósł? Nie wiem, ale pan Adam musi zdawać sobie sprawę, że właśnie – na oczach milionowej komisji kibiców – składa swój egzamin dojrzałości w tej roli. I to kroki podjęte przez "Orła z Wisły" w najbliższych tygodniach i miesiącach zadecdują o tym, czy noty, jakie wystawią mu fani będą pozytywne.

Na razie niewiele na to wskazuje. W końcu pewnie nie tylko ja oczekiwałem, że kiedy z kadrą skoczków rozstawał się Michal Doleżal stery w reprezentacji przejmie szkoleniowiec pokroju – i z doświadczeniem - Miki Kojonkoskiego

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: ,,Bez znieczulenia'' Andrzej Grajewski: Iga może być mądrzejsza o wnioski. Oldboje – już nie... - Sportowy24

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany