Berlin 2018. Złoto Anity Włodarczyk, brąz Joanny Fiodorow i srebro Sofii Ennaoui

Jakub Guder, Berlin
fot. Paweł Relikowski/Andrzej Banaś
W ostatnim dniu mistrzostw Europy w Berlinie spodziewaliśmy się więcej medali, ale nie ma co narzekać. Do naszego dorobku złoto dołożyła Anita Włodarczyk, brąz Joanna Fiodorow, a srebro Sofia Ennaoui na 1500 m.

Czwarte mistrzostwo Europy Włodarczyk
W konkursie rzutu młotem pierwsza z Polek weszła do koła Malwina Kopron, lecz młot zamiast polecieć daleko, to ugrzązł niestety w siatce. Joanna Fiodorow zanotowała 69.55. Co zaskakujące - gorzej od niej zaczęła Anita Włodarczyk, która również nie przekroczyła granicy 70 m (69.35). Wszystkich zaskoczyła za to Francuzka Alexandra Tavernier. 74.78 m okazało się nowym rekordem Francji, który tak naprawdę z łatwością mogła przerzucić jedynie Włodarczyk.

Niestety - Kopron za drugim razem także trafiła w siatkę, co oznaczało, że została jej tylko jedna próba, by wejść do ścisłego finału. Poprawiła się Fiodorow (71.41), a Włodarczyk objęła prowadzenie (76.50). W ostatnim podejściu na szczęście uratowała się Kopron i od razu wskoczyła na trzecie miejsce 72.20.

Szybko wyprzedziła ją Fiodorow, która w tej samej kolejce rzuciła równo 74 metry. Jak się miało okazać, to był to w niedzielę jej najlepszy wynik. Anita Włodarczyk pobiła jeszcze rekord mistrzostw Europy (78.94) i zdobyła swoje czwarte z rzędu mistrzostwo Europy.

Ostatecznie złoty medal zdobyła Włodarczyk, srebrny Francuzka Tavernier, a brąz dla Joanny Fiodorow. Czwarte miejsce zajęła Malwina Kopron, która była wyraźnie niezadowolona i nie chciała nawet rozmawiać z mediami.

Niepocieszona była także Fiodorow. - Liczyłam tutaj na srebrny medal i na rekord życiowy. Jest medal, chyba najważniejszy dla mnie, bo po Rio zastanawiałam się, czy nie skończyć kariery. Moja trenerka namówiła mnie jednak, żebym dalej rzucała - zdradziła.

Tyczka wisiała prawie pod chmurami
Jeśli pewniakiem do medalu była w niedzielę Anita Włodarczyk, to o tyczkarzach mogliśmy powiedzieć prawie to samo. Wszakże Piotr Lisek tuż przed mistrzostwami Europy skoczył na zawodach w Wittenberdze aż 5.94, co było drugim wynikiem w finałowej stawce. Wyżej od aktualnego wicemistrza świata skakał tylko - rzecz jasna - Francuz Renaud Lavillenie (5.95). Wojciechowski latał co prawda niżej, ale w tyczce przecież niespodzianki zdarzają się często.

Mistrz świata z 2011 roku zaczął od 5.30, a potem bez większych problemów pokonał także 5.50. Od tego poziomu zaczął Lisek i także nie zrzucił poprzeczki. Małe kłopoty pojawiły się na 5.65, ale za drugim podejściem udało się Wojciechowskiemu i tę przeszkodę pokonać.

Lisek tę wysokość ominął, za to jako pierwszy przeleciał nad 5.75, co postawiło go w pozycji lidera. Tak samo rozprawił się z 5.80. Miał 100-procentową skuteczność. Wojciechowski zrzucił 5.75, więc kolejną próbę przeniósł wyżej, a skok na 5.80 miał udany. W tym momencie na czele było dwóch Polaków.

Potem konkurs wszedł na niebotyczny poziom. 18-letni Szwed Duplantis skończył z wynikiem 6.05 stając się najmłodszym zawodnikiem w historii, który skoczył sześć metrów. Drugi był Rosjanin Morgunov, a trzeci Francuz Lavillenie. Lisek i Wojciechowski - chociaż skakali świetnie - to zajęli odpowiednio czwarte i piąte miejsce. Tym razem musieli obejść się bez medalu.

Nieźle wypadły sztafety
Polska sztafeta 4x100 kobiet (Kamila Ciba, Martyna Kotwiła, Anna Kiełbasińska, Ewa Swoboda) w swoim biegu eliminacyjnym zajęła czwarte miejsce (43.20) i musiała czkać na to, co wydarzy się w drugiej serii. Do finału bowiem wchodziły po trzy pierwsze ekipy oraz dwie z najlepszymi czasami. Druga tura była wolniejsza, przynajmniej jeśli chodzi o miejsca od trzeciego do ósmego, bo Niemki i Szwajcarki mocno „wypruły” do przodu. Za to już trzecie Włoszki miały gorszy czas od nas, co oznaczało, że Swoboda i spółka pobiegną w finale. Tam zajęły szóste miejsce (43.34).

Bardzo pozytywnie w eliminacjach zaskoczyli nas panowie z naszej sztafety 4x100, którzy z piątym czasem awansowali do finału (38.64). Niestety okazało się, że jeden z naszych reprezentantów podczas biegu nadepnął na linię i zostaliśmy zdyskwalifikowani. Wygrali Brytyjczycy, co oznaczało, że mają siódmy złoty medal i tym samym zepchnęli nas na drugi miejsce w tabeli medalowej.

Największy sukces Sofii

Srebrny medal Sofii Ennaoui na 1500 m to jej największy sukces w karierze. Poza zasięgiem była Brytyjka Laura Muir. Polka przyznała na mecie, że przed mistrzostwami zmagała się z zatruciem pokarmowym i przez tydzień nie trenowała. Na ostatniej - dwunastej pozycji - bieg zakończyła Angelika Cichocka.

Sztafeta 4x400 kobiet mistrzyniami Europy! Stalowe płuca Bau...

Wideo

Materiał oryginalny: Berlin 2018. Złoto Anity Włodarczyk, brąz Joanny Fiodorow i srebro Sofii Ennaoui - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie