Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Belgia w żałobie po zamachach: wojsko na ulicach, tłumy na placu [WIDEO, ZDJĘCIA]

Kamila Rożnowska
Co najmniej 32 zabitych i ponad 300 rannych. To bilans wtorkowego zamachu terrorystycznego w Brukseli. Serce Unii zranione, Europa w strachu. Czy po masakrze w Paryżu nasza czujność znów została uśpiona?

(wideo X-News)

Czwarty najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego. Uzbrojeni żołnierze ochraniający instytucje Unii Europejskiej. Wojsko i opancerzone wozy na ulicach i placach Brukseli. Kontrole bezpieczeństwa przed wejściem na dworce i wjazdem na parkingi podziemne. Kursujące dwie z pięciu lini metra, które w środę i czwartek obsługiwały pasażerów przez 12 godzin dziennie - od godziny 7 do 19. Odwołane loty na lotnisku Zaventem, które według zapowiedzi ze środy ma zostać zamknięte także i dzisiaj. Niewykluczone jednak, że port będzie nieczynny również w kolejnych dniach.

Korespondenci Wydarzeń Polastu mówili o pustych szkołach, bo mimo że zajęcia nie zostały odwołane, to wielu rodziców nie posłało dzieci na lekcje. Pustki w kawiarniach i restauracjach. Tylko nieliczni turyści przy Manneken pis , figurze - fontanie siusiającego chłopca, symbolu Brukseli. Za to tłumy na Placu Giełdy. Tam w środę uczczono minustą ciszy pamięć o ofiarach. Płoną tam znicze, składe są kwiaty. Luzi gromadzili się tam również wieczorem. Jak mówili nasi rozmówcy - wypadało tam być.
Dzisiaj trzeci dzień żałoby narodowej w Belgii. We wtorkowych zamach terrorystycznych na lotnisku Zaventem oraz w metrze (na stacji Maelbeek) według wczorajszych informacji zginęły 31 osoby - 11 w hali odlotów brukselskiego lotniska, a 20 na stacji metra. Ponad 300 osób zostało rannych, połowa z nich w środę wieczorem wciąż pozostawała w szpitalach, stan 61 poszkodowanych określany był jako ciężki.

Wśród rannych jest również trzech Polaków - dwoje z nich to funkcjonariusze Służby Celnej. Trwają również poszukiwania 61-letniej Janiny Panasewicz, która we wtorek w chwili zamachu prawodopodobnie podróżowała metrem i znajdowała się w rejonie eksplozji. Polka została wpisana na listę zaginionych.

Zamach tchórzliwy i nikczemny

„Strach i sprzeciw”. Tak nastroje w stolicy Belgii opisywała dobę po zamachu agencja Reuters. Bo mimo przerażenia, smutku i rozpaczy, Belgijczycy powtarzali: nie pozwolimy, by terroryści dyktowali nam, jak mamy żyć. Filip I, król Belgii w orędziu do narodu, ataki terrorystyczne nazwał „tchórzliwymi i nikczemnymi”. -W obliczu zagrożenia, z którym się mierzymy, dalej będziemy na nie odpowiadać mężnie, ze spokojem i godnością. Pozostańmy pewni siebie. Ta pewność jest naszą siłą - mówił król Filip I.

Do ataku w stolicy Belgii przyznali się terroryści z tzw. Państwa Islamskiego.

(wideo X-News)

Zranione serce Unii. Europa drży

Najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego dla brukselczyków nie jest niczym nowym. Podobny stopień alertu obowiązywał 10 dni po zamachu w stolicy Francji, do którego doszło 13 listopada 2015 roku. Przypomnijmy: tamtej nocy terroryści najpierw zdetonowali ładunki wybuchowe w pobliżu stadionu Stad de France (w tym czasie odbywał się towarzyski mecz Francja - Niemcy), a następnie na kilku paryskich ulicach zaczęli strzelać do ludzi, którzy piątkowy wieczór spędzali w restauracjach i pubach. Do dramatycznych wydarzeń doszło w sali koncertowej Bataclan, gdzie zamachowcy zabili ok. 100 osób, którzy przyszli na koncert zespołu Eagles of Death Metal. Tamtej tragicznej nocy w stolicy Francji zginęło 130 osób, a 350 zostało rannych. Od 13 listopada we Francji obowiązuje stan wyjątkowy. Na początku lutego został przedłużony do 26 maja.

Po zamachu we Francji, trop za koordynatorami paryskiej masakry prowadził właśnie do Brukseli. Początkowo alert został podniesiony do poziomu trzeciego, ale w obawie przed podobnym atakiem - został ustalony na najwyższym, czwartym poziomie. Stolica Belgii była sparażliżowana: nie działało metro, zamknięte zostały centra handlowe, szkoły, uczelnie, odwołano imprezy masowe.

Belgijska policja podczas obławy na osoby podejrzane o współpracę z tzw. Państwem Islamskim, poprosiła Internautów, aby w jej trakcie powstrzymali się od informowali w mediach społecznościowych o działaniach służb. Mieszkańcy prośbę wzięli sobie bardzo do serca i serwis Twitter zalała fala popularnych w sieci memów z kotami. Wszystkie dodawane były z dopiskiem (hashtagiem) BrusselsLockDown. Policja dziękowała za tę „współpracę”.

Po trzech dniach i 16 zatrzymaniach, życie w Brukseli zaczęło wracać do normy. Jednak wśród aresztowanych nie było Salaha Abdeslama, który miał być „mózgiem” i koordynatorem paryskiego zamachu. Do jego ujęcia doszło 19 marca w brukselskiej dzielnicy Molenbeek, nazywanej arabską. Trzy dni później terroryści zaatakowali mieszkańców stolicy Belgii.
Serce Europy znów zadrżało, a każde najdrobniejsze podejrzenie nie było ignorowane. We czwartek po alarmie bombowym ewakuowano dworzec w Mons, zachodniej Belgii, przy granicy z Francją. W środę rano francuskie media informowały o ewakuacji lotniska w Tuluzie. Powodem miało być znalezienie podejrzanego pakunku. Pasażerowie musieli opuścić również pokłady samolotów. Alarm został odwołany po godzinie.

Nie tylko Belgia i Francja są w strachu. Władzie Holandii podjęły w środę decyzję o ewakuacji swojego konsulatu w Stambule, a swoich obywateli poprosili o unikanie okolic urzędu - poinformowała agencja Reuters. Powodem tej decyzji ma być prawdopodobieństwo kolejnych zamachów terrorystycznych. Kolejnych, bo Turacja, to państwo, które w ostatnich dniach również zostało doświadczone przez krwawe ataki. Do pierwszego z nich doszło 13 marca w Ankarze, stolicy państwa, gdzie samochód - pułapka eksplodował w pobliżu głównego węzła komunikacyjnego miasta oraz w budynków ministerstw. Zginęło 37 osób, 125 zostało rannych. Cztery dni później Niemcy zdecydowały o zamknięciu swojej ambasady w stolicy Turcji oraz konsulatu w Stambule. Miasto nad Bosforem zamach wstrząsnął dwa dni później, 19 marca. Na popularnym wśród turystów deptaku Istiklal detonował się zamachowiec samobójca. Zginęły 4 osoby, 36 zostało rannych. Terrorysta miał być powiązany z tzw. Państwem Islamskim.

(wideo X-News)

Zamach

Do pierwszego wybuchu w hali odlotów lotniska Zave-ntem doszło o godz. 7. 58 w rejonie bramki odpraw nr 11, 9 sekund później ładunek eksplodował w pobliżu bramki nr 2. Kamery przemysłowe zarejestrowały trzech podejrzanych mężczyzn. Prawdopodobnie jeden z nich uciekł z lotniska - to prawdopodobnie Najim Laachraoui, który jest poszukiwany przez policję. Trzecia eksplozja nastąpiła ponad godzinę później (9.10) w rejonie stacji metra Maelbeek. Przystanek dzieli ok. 400 m od budynków instytucji europejskich. Według ustaleń służb odpowiedzialnymi za zamach byli bracia El Bakraoui. W zamachu mogło wziąć udział nawet pięć osób.

Karolina Dutkiewicz-Garcia z Regionalnego Biura Województwa Śląskiego w Brukseli:
Z domu do pracy przy Rue du Luxembourg ma trzydzieści minut pieszo. Ataki terrorystyczne nie zmieniły moich przyzwyczajeń. Codziennie robię te sama trasę i dziś mogę powiedzieć, że nie widzę różnicy, jeśli chodzi o zabezpieczenia sprzed ataków i teraz. W zasadzie liczba policjantów jest taka sama. Ludzi na ulicach zdecydowanie mniej.
Ale warto pamiętać, że kto mógł już wyjechał na święta tym bardziej, że coraz trudniej wydostać się z Brukseli i Belgii. Granica z Holandią jest zamknięta i wzmożone kontrole. Nie myślałam jeszcze jaka trasą wrócę na święta do Polski ale pewno będę starać się przedostać autem właśnie przez Holandię i Niemcy.
W rozmowach z przyjaciółmi dominuje przygnębienie. Spotykamy się codziennie, bo nikt nie chce być wieczorami sam. Temat jest jeden w międzynarodowym towarzystwie - zamachy na lotnisku i w metrze oraz co dalej? Liczę, że przyjazd do Polski na kilka dni pozwoli mi inaczej spojrzeć na całą sytuację. CIS

Marek Plura, europoseł ze Śląska:
Kiedy zamachowcy zdetonowali ładunki wybuchowe w metrze, właśnie wychodziłem z mieszkania do parlamentu. Mieszkam niedaleko metra, jakieś 300 metrów w linii prostej.
W jednej chwili ulica, na co dzień pełna ludzi, aut, głośna i hałaśliwa, zupełnie opustoszała. Pojawiły się radiowozy, karetki, helikoptery. Widziałem jak przybywa żołnierzy i policjantów. Zostałem uziemiony. Nie mogłem nigdzie wyjść. Informacje o tym, co się dzieje sprawdzałem w internecie.
Nigdzie nie mogłem się dodzwonić. Później dowiedziałem się, że ograniczono dostęp do sieci. Celowo, ale pewnie i ludzie szukający swoich bliskich przeciążyli sieć. Co poczułem, kiedy dowiedziałem się o tej tragedii? Ogromną złość na belgijską służbę bezpieczeństwa i policję. Przecież nie od dziś słyszymy, że Belgia mogła stać się kolejnym celem ataków terrorystycznych. W zeszłym tygodniu mundurowi zatrzymali głównego organizatora listopadowego zamachu we Francji. Ogłosili, że w dzielnicach arabskich zarekwirowali ogromną ilość nowoczesnej broni. Sami ostrzegali, że istnieje podwyższone ryzyko zamachu. I co z tym wszystkim zrobili? Zupełnie nic! Stąd ta złość.
Nie rozumiem, jak można było dopuścić do tej tragedii. Tym bardziej, że służby wiedziały co może się stać. Jeszcze większa złość ogarnia mnie na myśl, że w ogóle dopuścili do tego, że w dzielnicach arabskich mamy do czynienia z tym złym typem Islamu, że mógł tam kwitnąć, niczym nieskrępowany. Widać tu zupełny brak reakcji służb. Przecież o tym, że mieszka w nich coraz więcej radykałów, że rozwija się w nich terroryzm, wiadomo nie od dziś.
Mam nadzieję, że ta tragedia przekona wszystkich odpowiedzialnych za ten stan, że to najwyższy czas podjąć naprawdę radykalne decyzje w spawie bezpieczeństwa nas wszystkich.

Ewa Czarska, wraz z siostrą prowadzi cukiernię „Torty Marzeń” przy rue Richard Vandevelde w Brukseli:
Jestem zaskoczona, ale nikt nie anulował żadnego zlecenia urodzinowego czy świątecznego. Nie mamy w pracy czasu zastanawiać się nad tym co się stało. Życie rodzinne toczy się jak gdyby tej okropnej środy nie było. Co prawda cukiernia leży na obrzeżach Brukseli a my mieszkamy tuż obok i nie dotknęły nas żadne ograniczenia, które są w dzielnicy rządowej, ale widzę, ze Belgowie za wszelką cenę starają się żyć normalnie. O tym, że dojdzie do nieszczęścia mówiło się na każdym niemal spotkaniu od dawna. Każdy był przekonany, ze do zamachu dojdzie tylko pytania pozostawały dwa: Kiedy i gdzie? Żyjemy w mieście w którym społeczność muzułmańska jest naprawdę duża i trudno udawać polityczną poprawność mówiąc, ze jest bezpiecznie, bo nie jest.

Krzysztof Jacenty, student z Katowic:
Środa miała być moim ostatnim dniem pobytu w Parlamencie Europejskim. Okazało się, ze nie wylecę do Polski, lotnisko zostało zamknięte. Ostatecznie wracam z kolegami w piątek jakimś autobusem.

Poszliśmy przed budynek giełdy w czwartek po południu, bo wypadało tam być. Przyszło mnóstwo ludzi. Teraz Belgowie chcą być razem poczuć taką wspólnotę narodową, która wspiera i w której można poczuć się bezpiecznie.

Nie słyszałem wśród tych którzy przyszli, słów nienawiści wobec uchodźców czy wspólnoty muzułmańskiej w Brukseli. To mnie trochę zaskoczyło, bo podejrzewam w podobnej sytuacji u nas byłoby inaczej. Może chodzi o to, że oni żyją w multikulturowym społeczeństwie od dawna i nauczyli się nie uogólniać?

Elżbieta Klos, pracuje przy Rue de Treves niemal na przeciwko Parlamentu Europejskiego:
Z powodu wydarzeń ze środy nikt nie dał nam wolnego. Do pracy jeżdżę metrem i tego dnia wysiadałam na stacji godzinę przed wybuchem.
Ale atmosfera od wielu tygodni była dość napięta, by nie powiedzieć nerwowa zwłaszcza w środkach komunikacji publicznej. Czuło się, że ludzie wychodząc z metra oddychają głębiej jakby chcieli w ten sposób powiedzieć - znowu się udało. Tez każdego dnia myślałam o tym, ze udało się z tego podziemnego tunelu wydostać do światła.

Nie wiem jak długo potrwa ta napięta sytuacja ale mam wrażenie, jakby już nigdy nie miało być tak jak kiedyś, przed zamachami. Bruksela to wielkie miasto ale jednoczenie nieprawdopodobny miks kulturowy. Tu przy porannej kawie i croissancie słychać było ze stolika obok angielski, w porze lunchu francuski, a wieczorem, przy piwie niemiecki, polski, czeski czy hiszpański. Bruksela to taka skondensowana Europa w jednym mieście.

Niestety trudno mi powiedzieć jaka jest atmosfera i jak wyglądają dziś spotkania Belgów popołudniami. Zwyczajnie wracam z pracy do domu i staram się nie wychodzić jeśli nie muszę. Zakupy robię w drodze powrotnej z pracy.

Grażyna Wiszniowski, mieszka w pobliżu Place Bizet w Anderlechcie:
Mimo, że z mężem mieszkam jednak w sporym oddaleniu od miejsc w których doszło do zamachów terrorystycznych, nikt tutaj nie mówi o innych sprawach. To jest temat numer jeden w domu, w sklepie, na ulicy, w polskiej knajpce Pierogi Café którą mamy nieopodal. Z drugiej strony nie czuje się żeby wojsko i policja w jakiś specjalny sposób ingerowała w życie mieszkańców. Może w centrum Brukseli są jakieś specjalne obostrzenia, ale my tego tutaj nie odczuwamy a informacje o wydarzeniach i aktualnej sytuacji czerpiemy tak jak wy w Polsce z mediów. Z tego co się zorientowałam mogę powiedzieć, że więcej osób niż zwykle zdecydowało się wyjechać gdzieś do rodziny na święta. Byle opuścić Brukselę. Kilku naszych znajomych z kolei umówiło się z dziećmi które mieszkają w stolicy, by przyjechali do nich na święta, choć pierwotnie miało być na odwrót.

Liczymy, że w ciągu kilku dni dojdzie do uspokojenia atmosfery, bo przecież życie musi biec dalej, jednak teraz jest to niemożliwe choćby z tego powodu, że w mediach powtarzana jest informacja o żałobie narodowej, odwołano wiele lokalnych imprez.

Premier Belgii Charles Michel zaapelował,abyśmy w obliczu aktu barbarzyństwa, jakim były zamachy, zachowali jedność. W mediach wystąpili też Król Filip i królowa Matylda. To nie jest coś zwyczajnego w tutejszej telewizji. Na pewno nadchodzące święta będą inne niż te, do jakich się przywyczailiśmy.


*Hit internetu. Złap kurczaka i zajączka. Interaktywna zabawa na święta wielkanocne. [SPRÓBUJ]

*Wielkanoc: W których sklepach jest najtaniej? SPRAWDZILIŚMY Zobacz raport
*WNIOSKI I DOKUMENTY na 500 zł na dziecko w ramach Programu Rodzina 500 PLUS
*1000 zł na dziecko: JAK DOSTAĆ BECIKOWE? ZOBACZ KROK PO KROKU
*Chcesz kupić auto w cenie 15-20 tys. zł? Sprawdź najlepsze oferty
*Jesteś Ślązakiem, czy Zagłębiakiem? Rozwiąż quiz

Wideo

Materiał oryginalny: Belgia w żałobie po zamachach: wojsko na ulicach, tłumy na placu [WIDEO, ZDJĘCIA] - Dziennik Zachodni

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Puchatek

Koniecznie powinni zorganizować marsz pokoju i solidarności z rodzinami ofiar. Najlepiej z udziałem guya verhofstadta, merkel, schultza itp. współsprawców. Przecież takie marsze są wyjątkowo skuteczne w walce z terroryzmem.

k
klix

sami sobie wychodowali i potwora a teraz płaczą ,

a
abcd

Wyszukaj w sieci:

"Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar"

Dodaj ogłoszenie