MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Aż 94 razy wzywała w ubiegłym roku pogotowie 88-letnia kobieta. To rekordzistka jeśli chodzi o liczbę wezwań

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Aż 94 razy wyjeżdżały karetki do 88-letniej mieszkanki powiatu bełchatowskiego.
Aż 94 razy wyjeżdżały karetki do 88-letniej mieszkanki powiatu bełchatowskiego. Andrzej Wisniewski / Polskapresse
Aż 20 mieszkańców województwa łódzkiego w ubiegłym roku wzywało pogotowie więcej niż 20 razy. Nie zawsze były to wezwania zasadne. Zdarzało się, że rejestracja poradni podstawowej opieki zdrowotnej zamiast umówić choremu wizytę u lekarza pierwszego kontaktu radziła aby wezwał karetkę. I tak się działo. Na ilość wezwań przełożył się też fakt, że chorzy w naszym regionie na miejsce w hospicjum muszą czekać aż pół roku. W tym czasie - jak mówi rzecznik pogotowia ratunkowego - niekiedy cierpią z powodu totalnego bólu. W ubiegłym roku karetki WSRM wyjeżdżały do pacjentów 155 tys. 980 razy.

88-letnia mieszkanka powiatu bełchatowskiego, która w ubiegłym roku 94 razy wzywała pogotowie na podium znalazła się w sąsiedztwie 88-letniej mieszkanki Łodzi dzwoniącej po karetkę 50 razy oraz 84-letniej mieszkanki Łodzi, która pomoc medyczną z pogotowia otrzymała 41 razy. W pierwszej 10 rekordzistów znalazło się 8 kobiet oraz 2 mężczyzn. Najstarsza pacjentka miała 90 lat (pogotowie wzywała 39 razy), a najmłodszy 53 (26 razy). Wśród tych rekordzistów znalazł się 76-letni mieszkaniec powiatu zgierskiego wzywający pomoc 33 razy, 68-latka z powiatu piotrkowskiego do której pogotowie wyjechało 22 razy oraz 85-latka z powiatu pabianickiego (21).

- W każdym powiecie jest osoba, która co dwa-trzy tygodnie wzywa pogotowie - wyjaśnia Adam Stępka, ratownik medyczny i rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa medycznego w Łodzi. - Mamy w zestawieniach kilkudziesięciu pacjentów, do których jeździmy co najmniej kilkanaście razy w roku.
Gdy ból jest nie do zniesienie
Nie wszyscy z tych rekordzistów pomoc wzywają w stanie nagłego zagrożenia zdrowia. Najczęściej tak nie jest. Duża gruba tych pacjentów to osoby, które nie zostały przyjęte przez lekarza rodzinnego lub ci, którym wizytę w poradni wyznaczono za 3-4 dni. Jak wynika z obserwacji ratowników medycznych ta grupa pacjentów często nawet została poinstruowana w rejestracji poradni aby wieczorem zadzwonili po pogotowie. Od takich osób ratownicy medyczni odbierają oświadczenie o tym, że poradnia odmówiła im udzielenia pomocy i poleciła zadzwonić po pogotowie. Następnie sprawę zgłaszają do NFZ. Inna grupa chorych to seniorzy, którzy przeprowadzili się np. ze wsi do dzieci mieszkających w mieście, ale nadal formalnie pozostają pod opieką swojego lekarza pierwszego kontaktu. W przypadku choroby zamiast jechać do oddalonej niekiedy o kilkadziesiąt kilometrów poradni dzwonią po karetkę. Są też starsze osoby, które czują się zagubione w systemie ochrony zdrowia.
Ale to tylko jedna strona medalu. Duża grupa "stałych" pacjentów pogotowia to osoby chore na nowotwór oraz leczone paliatywnie.
- Ci pacjenci bardzo często czekają na miejsce w hospicjum ponad pół roku, a po godzinach pracy poradni tylko my możemy podać im podskórnie silny lek przeciwbólowy, który działa dłużej - wyjaśnia Adam Stępka. - Bardzo często ci chorzy cierpią z powodu bólu nie do zniesienia, nie otrzymali też plastrów przeciwbólowych od swojego lekarza. A przecież pacjenta nie może boleć, bo to jest nieludzkie.
Taką wizytę pogotowie realizowało wczoraj. Pacjent z rakiem trzustki, przerzutami do płuc i wątroby jęczał z bólu. Rodzina nie była w stanie mu pomóc, a miejsca w hospicjum dla niego nie ma. Dzwonili więc po pogotowie aby ich bliski otrzymał choć zastrzyk przeciwbólowy i choć na krótko przestał cierpieć.

Apel o wyobraźnię
Nikt nie wyciąga konsekwencji wobec osób, które wezwały pogotowie do banalnego przeziębienia. Wychodzi się z założenia, że pacjent nie jest lekarzem, ma prawo do subiektywnej oceny swojego stanu zdrowia i ma prawo się o nie bać. Pozostaje więc liczyć na rozsądek dzwoniących i liczyć, że będą pamiętać o tym, że gdy karetka jedzie na wezwanie do pacjenta, który bez tej pomocy mógłby się obyć w tym czasie potrzebna jest pacjentowi z zawałem mięśnia sercowego lub udarem mózgu. A tu minuty czasami decydują o życiu i o tym, czy pacjent przez resztę życia będzie osobą sprawną czy też nie.

https://expressilustrowany.pl/tylko-co-2-wezwanie-pogotowia-jest-do-pacjenta-w-stanie-zagrozenia-zycia-pogotowie-bylo-juz-wzywane-do-reanimowanej-papugi-i-psa/ar/c14-16876721

https://expressilustrowany.pl/tragiczne-skutki-odchudzania-lodzkie-pogotowie-coraz-czesciej-jezdzi-do-pacjentek-ktore-sie-odchudzaja-stosujac-wlasnie-te/ar/c1-17789909

od 7 lat
Wideo

Ukraiński dron uderzył w radar w Orsku. Przeleciał aż 1800 kilometrów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany