Amerykański cios w terrorystów: Anas al-Libi, dowódca Al-Kaidy, pojmany na ulicy w Trypolisie

Konrad Sobieszczański
Amerykańskie źródła rządowe podały, że w sobotę siły zbrojne USA przeprowadziły operacje militarne w Somalii i Libii. Rajd w Somalii miał na celu pojmanie członka ugrupowania zbrojnego Al-Szabab, w akcji w Libii miano natomiast schwytać wyższego dowódcę Al-Kaidy Anasa al-Libiego, posądzanego o współudział w zamachach na ambasady USA w Kenii i Tanzanii z 1998 r. Tylko jedna z operacji zakończyła się sukcesem.

Elitarnym oddziałom Navy SEALs nie udało się niestety schwytać "najwyższego priorytetu" członka Al-Szababu, powiązanego z atakiem terrorystycznym na centrum handlowe w Nairobi, stolicy Kenii. Zamach ten miał miejsce dwa tygodnie temu, a zginęło w nim 67 osób. Był to również bezpośredni powód zorganizowania amerykańskiej operacji militarnej wymierzonej w luksusową willę Al-Szababu w nadmorskim mieście Barawe.

Cała operacja zaczęła się w godzinach przed poranną modlitwą. "New York Times" napisał, że doszło do ostrej walki. Amerykanie mieli wezwać na pomoc śmigłowce. Przywódcy islamistycznego ugrupowania natomiast orzekli, że komandosi spuścili się na linach z helikopterów i dokonali szturmu na willę od strony morza. - Spartaczona operacja została wykonana przez białych ludzi, którzy przypłynęli na dwóch małych łodziach z dużego statku na morzu... Jeden ze strażników Szababu został zabity, ale nasze wkrótce przybyłe posiłki zmusiły napastników do ucieczki - orzekł Abdulaziz Abu Musab, rzecznik Al-Szababu. - Tam, skąd strzelali obcokrajowcy, znaleźliśmy po walce dużo krwi, więc być może niektórych zraniliśmy.

Przedstawiciele amerykańskich władz zaprzeczają tym doniesieniom, twierdząc, że żaden żołnierz nie został raniony ani zabity.
Portowe miasto Barawe położone jest w odległości 180 km na południe od stolicy kraju Mogadiszu.

Al-Szabab jest głównym przeciwnikiem słabych władz centralnych w Somalii; ugrupowanie to kontroluje znaczne obszary w środkowej i południowej części kraju. Od roku Somalią kieruje nowy, wybrany w wyborach rząd. Dąży on do odbudowy kraju po 20 latach wojny domowej i bezprawia, jakie nastało po odsunięciu od władzy prezydenta Siada Barre w 1991 r. W sierpniu 2011 r. siły Unii Afrykańskiej zmusiły Al-Szabab do wycofania się z Mogadiszu, jednak bojownicy w dalszym ciągu przeprowadzają ataki w tym mieście.

Podczas szturmu kryjówki szefa terrorystów w Somalii nie zginął ani jeden żołnierz USA

Mimo niepowodzenia akcji przeprowadzonej w Somalii, USA chwali się jednak sukcesem drugiej akcji militarnej, przeprowadzonej w stolicy Libii - Trypolisie. Udało się bowiem pojmać dawnego współpracownika Osamy bin Ladena Anasa al-Libiego, posądzanego o współudział w zamachach na ambasady USA w Kenii i Tanzanii z 1998 r., w których zginęło ponad 200 osób. Jednak warunki pojmania tego terrorysty, od 15 lat figurującego na liście najbardziej poszukiwanych przez FBI, wydają się co najmniej dziwne. Według brata pojmanego Nabiha, al-Libi miał parkować właśnie przy swoim domu, po powrocie z rutynowej porannej modlitwy, gdy nagle jego samochód został otoczony przez trzy pojazdy, z których wyszli komandosi. Wybili oni szybę w pojeździe al-Libiego, przejęli również jego broń, po czym wyciągnęli go z samochodu, wepchnęli do jednego ze swoich i odjechali. Całemu zajściu zaś przyglądała się z okna żona zatrzymanego, która opisała później porywaczy jako uzbrojonych obcokrajowców komandosów. Lecz dlaczego tak długo zwlekano z pojmaniem tak niebezpiecznego człowieka, skoro oddany był rutynowemu życiu na tyle, żeby wyjść z ukrycia i mieszkać otwarcie w stolicy kraju w domu z żoną? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie faktem jest, że pojmanie al-Libiego kończy 15-letni pościg i jest znaczącym ciosem dla tego, co pozostało z kręgosłupa organizacji niegdyś wiedzionej przez Osamę bin Ladena.

49-letni Anas al-Libi przetrzymywany jest teraz w amerykańskim areszcie, gdzie czeka na proces.

- USA nigdy nie zaprzestaną wysiłków, aby odpowiedzialni za akty terroru zapłacili za swe czyny - zadeklarował w niedzielę sekretarz stanu USA John Kerry, komentując operacje amerykańskich sił specjalnych w Somalii i Libii. Podczas spotkania z dziennikarzami przed rozpoczynającym się w poniedziałek szczytem państw organizacji Współpracy Ekonomicznej Azji i Pacyfiku.

Wideo

Materiał oryginalny: Amerykański cios w terrorystów: Anas al-Libi, dowódca Al-Kaidy, pojmany na ulicy w Trypolisie - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie