Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ach, co to był za ślub! 2188 par powiedziało w Łodzi „tak”

Elżbieta Włodarczyk
Łukasz Kasprzak
Kończy się ślubny sezon, który jak co roku trwa od czerwca do października. Wtedy zawieranych jest najwięcej związków małżeńskich. W tym miesiącu w łódzkim Urzędzie Stanu Cywilnego i w kościołach weźmie ślub około 300 par. Chociaż coraz więcej par w różnym wieku żyje w nieformalnych związkach, małżeństwa nadal są chętnie zawierane.

– Wakacyjne miesiące oraz mające w nazwie literkę r cieszą się od zawsze szczególnym powodzeniem – mówi Edyta Dobrowolska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi. – Narzeczeni uważają, że przynosi to szczęście i małżeństwo wtedy zawarte będzie trwałe.

W tym roku w naszym mieście zarejestrowanych zostało już 2188 małżeństw, z tego 1009 w USC. W analogicznym okresie ubiegłego roku odbyło się 2400 ślubów, w tym 1058 cywilnych. Rocznie zawieranych jest ponad 3 tys. związków małżeńskich.
Najczęściej pobierają się osoby w wieku 22 – 35 lat. Najstarsi, którzy zdecydowali się w tym roku na ten krok, mieli po 86 lat.

Ślub w trzech językach

Jeszcze kilkanaście lat temu ślub z obcokrajowcem to była swego rodzaju sensacja, a dla narzeczonej, bo zwykle to kobiety znajdowały męża za granicą, nie lada gratka. Dzisiaj nikogo to już nie dziwi. Liczba takich przypadków wzrosła o 20 proc.
W tym roku w Łodzi odnotowano ponad 100 małżeństw z obcokrajowcami. Jedna z tegorocznych ceremonii odbyła się aż w trzech językach: polskim, angielskim i hiszpańskim. Panna młoda pochodziła z Ekwadoru, a wychodziła za mąż za łodzianina.
– Najwięcej związków małżeńskich z obywatelami obcych krajów zawieranych jest po wakacjach, właśnie we wrześniu i w październiku – mówi Agnieszka Reliszka-Prasal, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi. – Wielu łodzian poznaje swoich przyszłych mężów lub żony pracując za granicą.
Wybrankami łodzianek zostają najczęściej Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, Irlandczycy, Niemcy, Włosi, Szkoci. Łodzianki rzadziej niż kiedyś wychodzą za mąż za obywateli krajów arabskich. Ale w tym roku zostały już zawarte małżeństwa np. z obywatelami Tunezji i Libanu. Mężczyźni najczęściej żenią się z Ukrainkami, które przyjeżdżają do nas do pracy. Śluby z obcokrajowcami odbywają się przy udziale tłumacza.

Ślub w pałacu

Dużym powodzeniem, chociaż trzeba dodatkowo zapłacić tysiąc złotych, cieszą się ceremonie ślubne poza Urzędem Stanu Cywilnego. W tym roku odbyło się ich aż 34. Kolejnych takich pięć ślubów, m.in. w Pałacu Poznańskich i Domu Towarzystwa Kredytowego, planowanych jest w tym miesiącu. Na miejsce ceremonii chętnie wybierane są również Instytut Integracji Europejskiej i Muzeum Kinematografii. Do tej pory nikt nie zgłosił się z propozycją, aby ślub odbył się w prywatnej rezydencji. Oczywiście miejsce ceremonii musi spełniać określone warunki, być odpowiednio przygotowane na taką uroczystość i bezpieczne. Na ślub poza USC decydują się pary, które chcą nadać szczególny charakter uroczystości zaślubin, stworzyć wyjątkowy klimat i pokazać przyjezdnej rodzinie, często z zagranicy, zabytkowe pałacowe wnętrza.
Motorem, rolls-royce’em lub piechotą
Niektórzy nie chcą uroczystego ślubnego stroju, nie przywiązują do tego wagi. Wolą ubrać się w bejsbolówkę i dres. Tak zrobił 30-letni mężczyzna w USC na Widzewie. Jego narzeczona ubrana była w skromną prostą sukienkę. Przybyli pieszo. Często tak postępują pary, które długo żyły z sobą w luźnym związku i postanowiły w końcu go zalegalizować. Nierzadko są to śluby bez gości, traktowane jak zwykła formalność. Inna młoda para na swój ślub założyła jeansy i bawełniane podkoszulki.

– Podobne przypadki zdarzają się rzadko – mówi Edyta Dobrowolska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi. – Nie ma przepisów regulujących, jak powinny być ubrane osoby, które przychodzą, by się pobrać. Jest w tym względzie dowolność, ale też powinna być zachowana pewna poprawność zgodnie z obowiązującymi normami społecznymi. Oczywiście w kościołach królują tradycyjne kreacje – biała suknia i ciemny garnitur.

W takich wystąpili Danuta Skowrońska i Jarosław Ciszek, którzy pobrali się niedawno w kościele przy ul. Broniewskiego, a podjechali tam ekskluzywnym czarnym rolls-royce’em.
Zdarza się również, że para ubrana jest nietypowo, ale wygląda wyjątkowo. Urzędnicy z USC pamiętają ceremonię, kiedy narzeczona przyjechała sama motocyklem, ubrana w czarne skórzane spodnie i biały gorset, a jej wybranek miał takie same spodnie i białą koszulę z muchą. Połowa par zawierających małżeństwo nie zamawia już oprawy muzycznej ani tradycyjnej lampki szampana. Młodzi zamiast kwiatów od gości wolą kupon totolotka, płytę, butelkę wina lub opakowanie karmy dla bezdomnych zwierząt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany