reklama

85 lat lotniska na Okęciu. Polskie okno na świat

Materiał informacyjny
Fot. narodowe archiwum cyfroweBudynek Międzynarodowego Dworca Lotniczego na Okęciu, lata 80.
Lotnisko Chopina ukończyło w tym roku 85 lat. W pierwszym roku funkcjonowania lotnisko na Okęciu odprawiło ok. 10 000 pasażerów. Współcześnie z Okęcia wylatuje tylu pasażerów... co kilka godzin. Od 1934 roku to niezmiennie najważniejsze lotnisko pasażerskie w Polsce.

Historia regularnych lotów pasażerskich z Warszawy zaczyna się w pierwszej połowie lat 20. Początkowo rolę głównego „portu lotniczego” Warszawy pełniło pamiętające czasy carskie i niedawną pionierską erę lotnictwa trawiaste lotnisko na Polu Mokotowskim, które powstało z przekształcenia części wojskowego placu ćwiczeń na ówczesnych obrzeżach miasta. Na początku lat 20. stanowisko odlotów przypominało tam coś w rodzaju współczesnego przystanku autobusowego - tablice z rozkładami lotów poszczególnych linii wyrastały tam wprost z trawy, z kolei pasażerów odprawiano z zaadaptowanych wagonów towarowych. Na lotnisko z prawdziwego zdarzenia przyszło Warszawie poczekać jeszcze około dekady.

Ale i z Pola Mokotowskiego dało się latać. W roku 1925 Polska Linja Lotnicza (pisownia oryginalna – przyp. red.) oferowała loty z Pola Mokotowskiego do Gdańska i Lwowa (dwa loty - bezpośredni i z międzylądowaniem w Krakowie). Z przesiadką w Krakowie można było jeszcze dolecieć do Wiednia. Rozkład lotów przewidywał 3 godziny na lot zarówno do Gdańska, jak i do Lwowa - w obu wypadkach cena biletu wynosiła 65 złotych. Początkowo istniało kilka różnych prywatnych linii lotniczych o raczej marnej kondycji finansowej. Samoloty kursowały głównie na liniach krajowych, zabierały po kilkunastu pasażerów. Dopiero w 1928 roku rozporządzeniem Ministerstwa Komunikacji powołano do życia państwowe przedsiębiorstwo lotnicze „Linie Lotnicze LOT sp. z o.o.” Równolegle rozpoczęły się prace nad budową zupełnie nowego lotniska - na Okęciu.

Już w połowie lat 20. stało się zupełnie jasne, że lotnisko na Polu Mokotowskim nie będzie mogło istnieć długo. Powody były oczywiste - dziś Pole Mokotowskie to park w zasadzie w centrum miasta, ale już w dwudziestoleciu międzywojennym Warszawa intensywnie rozbudowywała się niejako dookoła swego lotniska. Na południe od niego powstawała zabudowa mieszkalna Mokotowa, na zachód od lotniska rosły nowe osiedla Ochoty. Już od początku stulecia zaś przy graniczącym z Polem Mokotowskim placu Unii stały wysokie jak na ówczesne standardy luksusowe kamienice. Dodajmy do tego fakt, że wraz z postępem technicznym drogi startu i lądowania nowoczesnych, coraz szybszych i coraz większych samolotów stawały się coraz dłuższe, a zobaczymy powody, dla których z lotniska mokotowskiego trzeba było zrezygnować. Pozostawała tylko decyzja - co dalej.

Plan maksimum zakładał budowę trzech wielkich i supernowoczesnych lotnisk na obrzeżach Warszawy. Sportowe miało powstać na Bielanach, pasażerskie na Gocławiu (będącym wówczas podwarszawską wsią), za to wojskowe miałoby być rozbudowywane na Okęciu. Plany planami - na świecie i w Polsce szalał właśnie Wielki Kryzys, szybko okazało się, że pieniędzy starczy najwyżej na jedno lotnisko. Wybrano Okęcie - lotnisko miało służyć i wojsku, i pasażerom.

Budowa Portu Lotniczego Okęcie zaczęła się pod koniec lat 20, nabrała tempa po roku 1930. Główny budynek zaprojektował Edward Seidenbeutel, projektant, na którego stole kreślarskim powstały m.in. superluksusowe wnętrza warszawskiej Adrii.
Lotnisko na Okęciu szybko stało się symbolem polskiej modernizacji lat 30. Budynek projektu Seidenbeutela otwierał w kwietniu 1934 roku sam prezydent Ignacy Mościcki. Towarzyszyli mu członkowie rządu i korpusu dyplomatycznego. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że otwarcie prawdziwego portu lotniczego w Warszawie to jednocześnie symboliczne otwarcie polskiego okna na świat.

„W dużym pastelowym hallu widzimy kasę biletową, placówkę urzędu celnego, urząd telegraficzno-pocztowy, posterunek policji, kiosk z gazetami. Na górnym piętrze mieści się restauracja i wygodny taras, z którego można łatwo ogarnąć wzrokiem całe lotnisko. Wszędzie beton, szkło, marmur” - zachwycał się nowym terminalem reporter magazynu „Lot i Obrona Przeciwlotniczo-Gazowa Polski”. Na lotnisku powstały także betonowa płyta postojowa dla samolotów, kotłownia, trzy hangary, warsztaty remontowe i garaże.

Na Okęciu niedługo po otwarciu lotniska uruchomiono latarnię błyskową - emitującą zielono-biały przemienny sygnał świetlny widzialny z odległości 60 km. Z kolei w 1937 roku na Okęciu zainstalowano prawdziwy cud nowoczesnej techniki lotniczej - czyli radiolatarnie Lorentza. Był to pierwszy system umożliwiający samolotom pasażerskim lądowanie według wskazań przyrządów przy trudnych warunkach atmosferycznych czy oświetleniowych. Spadkobiercą radiolatarni Lorentza jest wykorzystywany do dzisiaj system ILS. Pierwsza radiolatarnia pojawiła się na Okęciu zaledwie kilka lat po wynalezieniu całego systemu i na trzy lata przed przewidzianym w prawie lotniczym terminem przypadającym na rok 1940. Pierwsze sygnały radiolatarni (dźwiękowe) pilot mógł odebrać z odległości około 25-33 kilometrów - na ich podstawie można było stopniowo korygować kurs aż do docelowej szerokości pasa. Rzecz jasna, instalacja radiolatarni Lorentza znacząco zwiększyła zarówno poziom bezpieczeństwa lotów na Okęciu, jak i możliwości samego lotniska.

Przy całej swej nowoczesności przedwojenne lotnisko Okęcie długo nie miało czegoś, co dziś wydaje nam się absolutnie podstawowym elementem całej lotniskowej infrastruktury - a mianowicie… utwardzonego pasa startowego. Nie było w tym jednak nic dziwnego - w tej epoce startowało się z eliptycznego trawiastego pola wzlotów o wymiarach mniej więcej 2100 na 1500 metrów (na osiach elipsy).

Budowę utwardzonych pasów startowych na europejskich pasach startowych wymusiła dopiero wzrastająca masa samolotów pasażerskich i transportowych. Pierwszy pas startowy na Okęciu powstał niedługo przed II wojną światową.
Najdłuższe przedwojenne regularne relacje pasażerskie z Okęcia to Tel-Awiw i Bejrut. Oprócz tego lotnisko Okęcie oferowało połączenia do Berlina, Wiednia, Salonik, Tallina, Rygi, Brna, Bukaresztu, a także na lotniska krajowe w Poznaniu, Krakowie, Gdyni, Gdańsku, Katowicach, Wilnie, Lwowie.

W sferze planów pozostały natomiast regularne połączenia transatlantyckie. Dosłownie na moment przed wybuchem wojny LOT wykonał pierwszy w swej historii lot pasażerski za ocean - nie było to jednak jeszcze połączenie regularne.

Podczas II wojny światowej lotnisko było wykorzystywane przez Niemców dla celów wojskowych. To stąd startowały stukasy bombardujące Warszawę w okresie Powstania Warszawskiego. W pierwszym dniu powstania próba zdobycia lotniska przez żołnierzy AK z 7. pułku piechoty „Garłuch” skończyła się śmiercią ponad setki z nich - w tym wszystkich dowódców.
Po wojnie lotnisko na Okęciu było doszczętnie zniszczone. Pas startowy został metodycznie zbombardowany, budynki i instalacje lotniska Niemcy skrupulatnie powysadzali, pole startowe zaorali dwumetrowej głębokości rowami, przyrządy nawigacyjne i wszelkie możliwe do zabrania elementy infrastruktury zostały zaś przez nich wywiezione.

Pas startowy odbudowano jako pierwszy, ale przez ponad dwie dekady po wojnie odprawy pasażerów odbywały się na Okęciu w budynkach tymczasowych. Terminal pasażerski z prawdziwego (jak na swoje czasy) zdarzenia oddano do użytku dopiero w 1969 roku. Był to Międzynarodowy Dworzec Lotniczy według projektu Krystyny i Jana Dobrowolskich, chwalony przez znawców architektury, modernistyczny i funkcjonalny budynek. MDL wyróżniał się przede wszystkim swym charakterystycznym „łamanym” dachem, bardzo eleganckie jak na standardy PRL było też jednak jego wnętrze. Szczególnie wyróżniały się spiralne schody wiodące na antresolę z kawiarnią i restauracją. Elewacje były przeszklone, część z nich przykryto aluminiowymi ekranami. Warszawiakom bardzo podobał się towarzyszący budynkowi taras widokowy - dostępny dla chętnych chcących poobserwować starty i lądowania oraz lotniskową logistykę „na żywo”.

Terminal miał swój styl, to niewątpliwe, z dzisiejszego punktu widzenia był jednak śmiesznie mały - hala pasażerska miała tam ledwie 2 tysiące metrów kwadratowych powierzchni. Już dziesięć lat po jego uruchomieniu trzeba było więc otwierać tzw. Terminal Etiuda - który przejął funkcję hali przylotów.

Przez cały okres PRL wielokrotnie wydłużano i rozbudowywano pasy startowe lotniska na Okęciu, co oczywiście pozwalało na starty i lądowania coraz większych i coraz bardziej wymagających samolotów. Sukcesywnie montowano też kolejne generacje systemów ILS i innych elementów infrastruktury lotniskowej.

Lata transformacji ustrojowej to całe pasmo budów i przebudów na Okęciu. Powstawały kolejno Terminal 1 i Terminal 2, następnie zaś Terminal A będący połączeniem obu budynków. Po drodze kilka razy zmieniała się funkcja terminalu Etiuda - który ostatecznie w roku 2009 został wyłączony z użytkowania pasażerskiego. Ten sam los spotkał już w 1992 roku budynek MDL z 1969 roku. Ogromnie ważnym momentem w życiu lotniska było wejście Polski do strefy Schengen w 2008 roku - od tego momentu ruszyła osobna odprawa dla obywateli strefy.

W 2010 roku lotnisku na Okęciu nadano nową, uniwersalną nazwę Lotnisko Chopina. Z kolei w 2012 roku ruszyła stacja kolejowa Warszawa Lotnisko Chopina zapewniająca szybkie połączenie z dworcami w centrum miasta i z ogólnokrajową siecią PKP.
Całkiem niedawno, bo w tym roku, Lotnisko Chopina przeszło ostatnią jak do tej pory rewolucję - uruchomione tam zostały automatyczne bramki do odprawy obywateli Unii Europejskiej, Szwajcarii i Europejskiego Obszaru Gospodarczego dysponujących paszportami biometrycznymi. Przejście przez nie odbywa się bez bezpośredniego udziału funkcjonariuszy Straży Granicznej, choć oczywiście pod ich zdalną kontrolą.

Rok temu natomiast Przedsiębiorstwo Państwo Porty Lotnicze - czyli właściciel Lotniska Chopina - odzyskało od miasta Radom tamtejsze lotnisko. Ma ono stać się uzupełnieniem dla coraz intensywniej wykorzystywanego Lotniska Chopina, po pierwszym etapie rozbudowy, będzie mogło obsłużyć do 3 milionów pasażerów rocznie.

W 2018 roku z Lotniska Chopina skorzystało 17,76 mln pasażerów. To dziewięć razy więcej, niż wynosi liczba mieszkańców Warszawy. I około 1700 razy więcej (sic!), niż wyniosła liczba pasażerów odprawionych z Okęcia w roku 1934 - czyli pierwszym po otwarciu lotnisk

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie