10 mitów rowerowych. Kierowcy kontra rowerzyści WIDEO

MPZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
Ostatni weekend sierpnia. Kto może, wyrusza w plener. Samochodem, rowerem, na rolkach, pieszo. Najbardziej oblężone są trasy rowerowe. Jeśli takich tras nie ma, trzeba pedałować po ulicach. Efekt? Moc scysji między rowerzystami a kierowcami samochodów. Jak ich uniknąć? Zobaczcie film!

Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia - ta sentencja znakomicie się sprawdza na drodze. Kierowca za kierownicą samochodu ma same pretensje do rowerzystów, chyba że... sam przesiada się na rower, wtedy widzi błędy wyłącznie kierowców samochodowych. Niektóre uwagi są jednak warte przemyślenia. Posłuchajcie i obejrzyjcie Państwo powyższy filmik.

A rowerzyści? Oto 10 mitów rowerowych, które mogą wpłynąć na nasze bezpieczeństwo na drodze.

1. Wystarczy dopompować opony

Nie wystarczy. Dobrze napompowane opony oczywiście trzeba mieć, ale sprawdzamy też szprychy: czy wszystkie są równomiernie naciągnięte. Koniecznie trzeba wypróbować hamulce i ewentualnie wymienić klocki. Musimy też sprawdzić przerzutki, wycentrowanie kierownicy i zlikwidować jej ewentualne luzy oraz luzy na tzw. widelcu. Warto też po zimie od nowa ustawić siodełko (siodło i kierownica powinny być na odpowiedniej wysokości, a wsporniki mocno zaciśnięte. Zwykle trzeba je dokręcić czy docisnąć. Poluzowanie tych elementów może prowadzić do utraty kontroli nad rowerem). Trzeba skontrolować łańcuch, bo najczęściej wymaga smarowania. Nie wolno stosować olejów samochodowych czy jadalnych. Wystarczy zaopatrzyć się w specjalny olej przeznaczony do smarowania łańcuchów.

2. Przecież mnie widać

Niekoniecznie. Po zmroku albo w rażącym słońcu rowerzysta nie musi być widoczny na drodze. Stąd konieczność wyposażenia roweru we wszystkie obowiązujące światła (muszą być włączone po zmroku, w tunelach oraz w warunkach niskiej widoczności). Rower ma mieć jasne (białe lub żółte selektywne) światło z przodu, a z tyłu czerwone (mogą być też migające) oraz odblask w kształcie innym od trójkąta. Reguluje to Prawo o ruchu drogowym (tekst ujednolicony: Dz.U. 2012 poz. 1137). Coraz bardziej popularne są też opony z odblaskowym paskiem oraz odblaski w szprychach i pedałach. Ważne jest też korzystanie z dodatkowych elementów odblaskowych. Można ich mieć dowolną ilość. Warto za kilka złotych kupić sobie opaski odblaskowe (na ramię, łydkę itp.) albo odblaskową kamizelkę. I jeszcze jedno: rowery nietypowe (z dużymi przyczepkami, riksze itd.) muszą mieć kierunkowskazy.

3. Podczas jazdy po zmroku dobrze robi tzw. czołówka

Wręcz przeciwnie! Przepisy są jasne: światła pozycyjne oraz światła odblaskowe oświetlone światłem drogowym innego pojazdu powinny być widoczne w nocy przy dobrej przejrzystości powietrza z odległości co najmniej 150 m, dopuszcza się migające światła pozycyjne, powinny być umieszczone nie wyżej niż 1500 mm i nie niżej niż 250 mm od powierzchni jezdni.

4. Przecież mnie słychać

O ile mamy dzwonek i z niego korzystamy. Dzwonek (lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku) zamontowany na rowerze jest obowiązkowy, a za jego brak można dostać 50 zł mandatu.

5. Kask to zawracanie głowy

Na razie w Polsce nie ma obowiązku jazdy w kasku. Jednak urazy głowy, albo wręcz pęknięcie czaszki, są dużo groźniejsze niż złamanie nogi. Kasków jest na rynku moc. Wybierając jego model, zadbajmy, by na etykietce zamieszczonej w jego wewnętrznej części było oznaczenie EN1078 - to norma, która mówi o wysokim poziomie bezpieczeństwa kasku oraz o jego odpowiedniej elastyczności i odporności. Kask oczywiście musi być dobrej jakości. Chodzi nie tylko o regulację rozmiaru, ale też o wytrzymałość powierzchni zewnętrznej, wentylację, elementy odblaskowe, daszek, a nawet o wkładki antybakteryjne. Przy zakupie kasku nie ma co oszczędzać, czasem ratuje nam życie. Warto skonsultować się z fachowcami w sklepach rowerowych.

6. Rozmowa przez telefon nikomu nie szkodzi

Szkodzi i jest zabroniona. Prowadzenie rozmowy przez telefon podczas jazdy jest i niewygodne, i niebezpieczne. Mamy rozproszoną uwagę, ograniczony dostęp do ręcznych hamulców czy trudności ze skręcaniem. Prawo o ruchu drogowym zabrania kierującemu pojazdem „korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku". A rower też jest pojazdem.

CZYTAJCIE DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

7. Słuchanie muzyki podczas jazdy rowerem nie przeszkadza

Przeszkadza, zwłaszcza słuchanie głośnej muzyki i zwłaszcza na ruchliwych ulicach. Odbiór dźwięków z otoczenia jest wtedy mocno ograniczony, więc można nie usłyszeć sygnałów dźwiękowych samochodów uprzywilejowanych, nie mówiąc już o nadjeżdżających samochodach bez sygnałów. Jest nawet pomysł, żeby prawnie zakazać jazdy na rowerze w słuchawkach na uszach.

CZYTAJCIE TEŻ:
Zakaz słuchania muzyki podczas jazdy rowerem?

8. Jeśli na drodze tłoczno, to pojadę chodnikiem

Zgodnie z przepisami, korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez rowerzystę jest dozwolone tylko w sytuacji, gdy opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem, szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów oraz jeśli warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła). Rowerzysta wtedy „musi jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym". Nie można też przejeżdżać przez pasy dla pieszych. Przepisy to precyzują: „kierującemu pojazdem zabrania się jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych". Rowerzysta musi zejść z roweru i go przeprowadzić przez zebrę. Może przejechać tylko wtedy, jeśli obok przejścia dla pieszych jest namalowany przejazd rowerowy.

9. Piwko nic nie znaczy

Jazda rowerem po alkoholu jest zabroniona, gdy jedziemy: na drodze publicznej, w strefie zamieszkania i strefie ruchu. Kierowanie rowerem w stanie po użyciu alkoholu i stanie nietrzeźwości w przypadku rowerzystów jest wykroczeniem. Jaka jest różnica? Stan po użyciu alkoholu jest wtedy, gdy zawartość alkoholu we krwi wynosi od 0,2 promila do 0,5 promila lub zawartość alkoholu w 1 dcm sześciennym wydychanego powietrza wynosi od 0,1 mg do 0,25 mg. Zgodnie z Ustawą z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (tekst ujednolicony: Dz.U. 2013 poz. 482), grozi wtedy kara aresztu do 14 dni lub grzywna nie niższa niż 50 zł. Gdy zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila lub zawartość alkoholu w 1 dcm sześciennym wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg - rowerzysta znajduje się w tzw. stanie nietrzeźwości. Zakaz prowadzenia pojazdów (w tym roweru) w stanie po użyciu alkoholu oraz w stanie nietrzeźwości jest orzekany fakultatywnie. Natomiast w stanie po użyciu alkoholu możemy legalnie prowadzić rower obok. W Prawie o ruchu drogowym czytamy: „za pieszego uznaje się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower." Ale nie ma przepisu, który zabraniałby pieszemu poruszać się w stanie nietrzeźwości.

10. Rowerem jeżdżą ci, których nie stać na samochód

To już nie te czasy! Czasem rower jest droższy od niejednego samochodu (nawet wysokiej klasy, bo ma np. najnowsze rozwiązania technologiczne, zwłaszcza bardzo niską wagę). Dojeżdżamy nim do pracy, na spotkania ze znajomymi, na zakupy. No i stał się synonimem zdrowego stylu życia. Sam w sobie posiada również wiele cech, którymi wygrywa z samochodami przy poruszaniu się po mieście. Często pozwala zaoszczędzić czas, daje możliwość bezpośredniego dotarcia w praktycznie każde miejsce. No i nie ma kłopotów z parkowaniem.

No, a poza tym - szerokiej drogi!

Materiał oryginalny: 10 mitów rowerowych. Kierowcy kontra rowerzyści WIDEO - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

V
Volturi

To naprawde nie ma nic wspólnego z prawem i zakazami czy zezwoleniami. To wszystko siedzi w nas Polakach - chamach i samolubach. Każdy każdego ma w nosie. Mało kto widzi szerszy obrazek i działa dla dobra wszystkich w jego otoczeniu. Ciężarówki nie uważają na motocyklistów, kierowcy nie uważają na rowerzystów a rowerzyści szarżują po chodnikach mijając pieszych o centymetry. Każdemu kto tak postępuje należy się łomot i grzywna. Tylko kontroli jak zwykle nigdzie nie widać bo zajmuje się mniej niebezpiecznymi a bardziej dochodowymi zajęciami. Czy jak ja motocyklem hamuję przed czerwonym światłem to naprawdę potrzebne jest by jeszcze ze 2 samochody mnie wyprzedzały i zahamowały przed nosem? Aż tak dużo szybciej będzie? Przecież pieszy też może w każdej chwili zrobić krok w bok. Dlaczego rowerzysta aż tak ryzykuje niezachowując odległości? O tirowcach nawet nie gadam. Dlaczego w zasranej Polsce jeśli jest ograniczenie do 60, wszyscy jadą 70 a niektórzy jeszcze ich wyprzedzają. Dlaczego pod moim domem na drodze giną zwierzęta i dzieci w wieku szkolnym mimo ograniczenia do 40. Dlaczego cwaniaczek urzędnik nie zgodził się by postawić progi zwalniające pomimo notorycznych wypadków spowodowanych jeżdżeniem 70-80 w mojej miejscowości. Zaorałbym to wszystko i dyktaturę wprowadził.

.

Nie wolno im jeździć pod drogach rowerowych (mandat 50 zł). Miała być ustawa o urządzeniach transportu osobistego, ale chyba nic z tego nie wyszło? Tak więc nadal osoba jadąca na rolkach jest pieszym.
Gdyby chodniki miały nawierzchnię asfaltową może by jeździli, a na płytkach za bardzo trzęsie.

C
Całoroczny rowerzysta

Całkiem ciekawy i względnie stonowany artykuł ale nie do końca zgodzę się z numerem 7, po pierwsze nawet głuchoniemi mają prawo prowadzić pojazdy mechaniczne, po drugie - siedząc w puszce większość słucha radia, muzyki czy audiobooków, uważasz drogi autorze, że oni są jacyś lepiej słyszący? Otóż nie. Grunt to spostrzegawczość, ja jeżdżę tylko w słuchawkach i proszę mi wierzyć, że przy prędkościach 30km/h+ wiatr tak wieje w uszy, że o ironio słuchawki mogą nawet czasem mieć zbawienny skutek. Jeżdżę całorocznie po najbardziej ruchliwym mieście w Polsce czyli Warszawie, również między autami i do tej pory nie stworzyłem ani jednej niebezpiecznej sytuacji, mi stworzono ich dziesiątki i nie raz zaliczyłem przez to szlifa, plus tego taki, że się przekonałem do kasku i przyznam szczerze, że naprawdę nie przeszkadza w jeździe i nie tworzy dyskomfortu, warto! Jeszcze jedno o słuchawkach - zgodzę się, że użytkownicy dróg którzy są niedoświadczeni i nie potrafią połączyć muzyki z jazdą i wzorową uwagą na jezdni to powinni sobie darować. P.S. Pomysł o którym piszesz nie przejdzie bo będzie jednoznaczny z zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów przez osoby głucho-nieme i ten argument jest tak żelazny, że nawet nie patrząc na własny interes ja bym im nie śmiał ograniczać swobód z tytułu tego, że inni jeżdżą w słuchawkach. Co do piwka - mogą zakazać co najwyżej prowadzenia pojazdów niemechanicznych. :) Nawet jak delikwent miałby 5 promili i widział by skrzaty. Natomiast może wówczas dostać wielotysięczną grzywnę. Szkoda też, że nie zostały tu poruszone tak absurdalne prawa jak przeprowadzanie roweru. Jeśli ktoś się toczy z prędkością pieszego to powinien być zwolniony z tego obowiązki, jak ktoś jest cyklistą to wie co to trzymanie kadencji i wattów i takie schodzenie nawet nie wchodzi w grę, co innego jak ktoś wjeżdża 30-40km/h na zebrę i kierowca nie ma szans go zauważyć, uważam wówczas, że taki kierowca powinien zostać zwolniony ze wszelkiej odpowiedzialności a rowerzysta dostać gruby mandat. Wiele jest do zmiany, tylko kiedy ktoś się za to zabierze? Pewnie moje stawy do tego czasu staną się emeryckie, a jestem ledwo po 30stce. :)

C
Całoroczny cyklista

Całkiem ciekawy i względnie stonowany artykuł ale nie do końca zgodzę się z numerem 7, po pierwsze nawet głuchoniemi mają prawo prowadzić pojazdy mechaniczne, po drugie - siedząc w puszce większość słucha radia, muzyki czy audiobooków, uważasz drogi autorze, że oni są jacyś lepiej słyszący? Otóż nie. Grunt to spostrzegawczość, ja jeżdżę tylko w słuchawkach i proszę mi wierzyć, że przy prędkościach 30km/h+ wiatr tak wieje w uszy, że o ironio słuchawki mogą nawet czasem mieć zbawienny skutek. Jeżdżę całorocznie po najbardziej ruchliwym mieście w Polsce czyli Warszawie, również między autami i do tej pory nie stworzyłem ani jednej niebezpiecznej sytuacji, mi stworzono ich dziesiątki i nie raz zaliczyłem przez to szlifa, plus tego taki, że się przekonałem do kasku i przyznam szczerze, że naprawdę nie przeszkadza w jeździe i nie tworzy dyskomfortu, warto! Jeszcze jedno o słuchawkach - zgodzę się, że użytkownicy dróg którzy są niedoświadczeni i nie potrafią połączyć muzyki z jazdą i wzorową uwagą na jezdni to powinni sobie darować. P.S. Pomysł o którym piszesz nie przejdzie bo będzie jednoznaczny z zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów przez osoby głucho-nieme i ten argument jest tak żelazny, że nawet nie patrząc na własny interes ja bym im nie śmiał ograniczać swobód z tytułu tego, że inni jeżdżą w słuchawkach. Co do piwka - mogą zakazać co najwyżej prowadzenia pojazdów niemechanicznych. :) Nawet jak delikwent miałby 5 promili i widział by skrzaty. Natomiast może wówczas dostać wielotysięczną grzywnę. Szkoda też, że nie zostały tu poruszone tak absurdalne prawa jak przeprowadzanie roweru. Jeśli ktoś się toczy z prędkością pieszego to powinien być zwolniony z tego obowiązki, jak ktoś jest cyklistą to wie co to trzymanie kadencji i wattów i takie schodzenie nawet nie wchodzi w grę, co innego jak ktoś wjeżdża 30-40km/h na zebrę i kierowca nie ma szans go zauważyć, uważam wówczas, że taki kierowca powinien zostać zwolniony ze wszelkiej odpowiedzialności a rowerzysta dostać gruby mandat. Wiele jest do zmiany, tylko kiedy ktoś się za to zabierze? Pewnie moje stawy do tego czasu staną się emeryckie, a jestem ledwo po 30stce. :)

K
KOLARZ

był Twój strzał w kolano! Dla mnie nie ma problemu. Mogę zaparkować rower przy krawężniku lecz wtedy zajmę (i tak już brakujące) miejsce (lub dwa bo kolega pilnujący roweru!) w którym mógłbyś zaparkować samochód.

B
Bartek

Będę zajmował miejsca takim "yntelygentom" jak ty.

M
Mistrz

Ćfok z ciebie cieniasie , strasznie cie zciska , rowerzysci to pipki w lateksie :)

T
Topik

Autor zapomina widocznie, że (jak wspomniał wcześniej) rower ciągle jest pojazdem. Podczas parkowania również. I jak każdy pojazd podlega przepisom o parkowaniu. Ale nie tylko autor o tym nie pamięta. Również służby porządkowe zapominają o tym fakcie.

p
pedalot

1. ciągle napierdalają przez telefon trzymany w dłoni gdy kierują;
2. także słuchają głośniej muzyki w szczelnie zamkniętej puszce, nie wspominając już o kierowcach i motorniczych mpk którzy mają słuchawki w obu uszach i zamiast skupić się na prowadzeniu to rozmawiają przez telefon;
3. "późne pomarańczowe" lub "wczesne różowe" - standardowo gaz do dechy. Oraz sztandarowo niezatrzymywanie się na zielonej strzałce przy skręcie warunkowym.

.

Znowu Express antagonizuje ludz i napuszcza rowerzystów na kierowców. W jakim celu jest to robione?

K
KierowcoRowerzysta

Cwaniactwo, chamstwo i łamanie przepisów jest po obu stronach... jak widać niektórzy by poczuć się lepiej wolą zakłamywać rzeczywistości i zganiać wszystko co złe tylko na jedną strone...

T
Trollo

1. skręt w lewo z niemca bez zasygnalizowania ręką nie raz widziałem.
2. jeżeli jest chodnik i jedzie taki/taka po chodniku z niemca potrafi zjechać na drogę bo ma takie widzimisię.
3. i najbardziej wqrwi@jące - jazda "bez trzymanki" i teksting. Ciekawe, jak takiego zabijesz to oprócz zyebanego dnia czy gliniarz ci mandat wlepi? Jak bez kamerki udowodnić że güwniarz pisał na telefonie zamiast trzymać łapy na kierownicy

.

Oni wiedzą lepiej i są lepszego sortu.

Dodaj ogłoszenie